10. kadencja, 41. posiedzenie, 2. dzień (25-09-2025)

36. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa o rządowym projekcie ustawy o utworzeniu Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry (druki nr 1721 i 1736).

Poseł Małgorzata Golińska:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Dziś w trakcie wystąpień polityków wspierających rząd 13 grudnia po rekonstrukcji usłyszycie państwo wiele ogólników.

    (Poseł Krzysztof Grabczuk: 13 grudnia Kaczyński spał do południa.)

    (Poseł Elżbieta Anna Polak: Pani marszałek...)

    (Poseł Krzysztof Grabczuk: No właśnie.)

    Że to historyczny moment, że Polska na to czekała, że gigantyczny sukces, a teren projektowanego parku jest piękny, i że żyje tam ponad 200 gatunków ptaków. Na ekranach będą wyświetlane ujmujące zdjęcia, na Facebookach polityków nastąpi eksplozja wzruszających wpisów. Generalnie ma zalać nas fala poczucia wiecznego szczęścia.

    Nie dowiecie się jednak prawdy, bo rząd uznaje, że skoro rząd mówi, że to ekologia, to nie pytajcie jak i po co. A prawda jest taka, że za całą tą szczytną fasadą ekologicznej troski nie stoi ani rzetelna analiza przyrodnicza, ani strategiczne myślenie o ochronie zasobów, ani nawet rzeczywista chęć poprawy sytuacji tamtego terenu. Bo sposób, który proponujecie, nie ma służyć przyrodzie, ma służyć zaspokojeniu politycznego interesu.

    Projekt przygotowany w pośpiechu, byle coś było, nie był poddany konsultacjom społecznym, opiniowaniu ani uzgodnieniom międzyresortowym. Nie poddano go też realnej debacie eksperckiej. Przebiegł za to przez maszynkę politycznego PR-u z prędkością światła. Komisja zwołana na gwałt, ze złamaniem regulaminu, bez udziału zainteresowanych samorządów, odrzucony wniosek o wysłuchanie publiczne, wycofywanie się ze złożonych obietnic, chaotycznie składane poprawki, bo dyskusja pokazała, jak wiele jest w nim błędów i niedociągnięć.

    Oczywiście rząd ma gotowe uzasadnienie, trzeba nadganiać europejskie statystyki. Ale czy poważne państwo podejmuje strategiczną decyzję dla kolejnych pokoleń, bo dawno nikt nie tworzył parku? A gdzie jest napisane, że statystycznie co 5 czy 10 lat ma powstawać w Polsce park?

    A sam park? Kadłubkowy. Poszatkowany teren. W kilku częściach. (Dzwonek) Tu jest, tu nie ma. Tu jest, tu nie ma. Tu jest. Tak się nie tworzy parku narodowego. Część terenu Międzyodrza jest w parku, część jest poza. Szczątkowa otulina. Na południu parku jest, tu jest, tu nie ma. A przypomnę, że prawo stanowi, że na obszarach graniczących z parkiem narodowym tworzy się otulinę, a nie że trochę się ją tworzy, a trochę nie. Robicie wyjątki w przepisach ochronnych, obniżające de facto skuteczność ochrony. Można więc rzec, że mamy do czynienia z quasi-parkiem.

    Swoją drogą zrobiliście przepis o możliwości wykonywania inwestycji w otulinie przez Wody Polskie, a w komisji już się z tego wycofaliście. Dopiero w trakcie komisji też zauważyliście, że nie zaplanowaliście pełnomocnika, który ogarniałby sprawy nowo tworzonego parku do czasu powołania dyrektora. Też próbowaliście się ratować na szybko wrzucanymi poprawkami. Kompletnie nie przygotowaliście się do tego tematu.

    Przykre jest to, że te komedie pokazały, że chodzi wam jedynie o zysk polityczny i pokazanie się na zielono bez ryzyka podejmowania realnych działań, bo te nie wpisują się w ideologiczne postrzeganie ochrony przyrody. Znów stała zasada tej koalicji: zróbmy to, a co będzie, sprawdzi się później, dała o sobie znać. Tak było z moratorium dla Lasów Państwowych. Po roku już widać pierwsze negatywne konsekwencje. Próbujecie modyfikować swoją decyzję. Tak jest z rezerwatami, gdzie do ludzi dociera, że jednak tracą powszechny dostęp do lasów. Tak jest i z tym parkiem, bo dla was ważne jest to, żeby był, a nie to, żeby faktycznie spełniał swoją rolę. Tyle że z parku już się nie wycofamy. Jak powstanie, to na zawsze. Słyszeliśmy, że dziś ten teren ma kilku gospodarzy i nie ma kto podejmować decyzji, stąd potrzeba utworzenia parku narodowego. Przecież obecnie za ten teren odpowiada RDOŚ. Dlaczego nie słyszymy o przygotowywanym już jakiś czas temu przez RDOŚ i park krajobrazowy projekcie działań dla poprawy tego ekosystemu? Dlaczego się go nie wdraża? Może zamiast 200 mln zł na siedziby, budynki czy nowe etaty dla działaczy z organizacji pozarządowych włóżmy te środki w kompleksowy projekt rewitalizacji tego terenu? Być może wystarczy pewnie 1/4 z tego, a efekt będzie spektakularny. To akurat realnie pomoże przyrodzie. Nie trzeba tworzyć quasi-parku narodowego. Przekonuje się nas, że samorządy marzą o tym parku, że nawet Gryfino dzisiaj miało o parku decydować. Co się okazuje? Że nie było nawet tego tematu na sesji. Dlaczego? Bo dopiero wczoraj wysłaliście im prośbę o zajęcie się tym. Na jakiej podstawie wmawialiście nam, że dziś podejmą decyzję? Jak wy traktujecie posłów, radnych, społeczność lokalną? Przed samorządowcami roztaczacie wizję środków z budżetu państwa. Przypomnę, że przed gminami Słowińskiego Parku Narodowego też ówczesny główny konserwator przyrody takie wizje roztaczał. I co? Gmina Smołdzino chodzi po sądach i próbuje egzekwować wsparcie finansowe. Wszystkim mówicie, że nic się nie zmieni. Ale nie po to tworzy się park, żeby się nic nie zmieniło. Krzyczycie też, że wszyscy chcą tego parku. A przecież nawet waszych organizacji pozarządowych wczoraj nie było na posiedzeniu komisji, samorządowców też. (Dzwonek). Zostaliście sami. Nawet opinia PROP jest bardzo zachowawcza.

    I na koniec, pani marszałek. Pani minister Henning-Kloska wskazała, że nawet jeśli ustawa nie wejdzie w życie, to znacie już państwo sposób, żeby ten plan realizować. To po co tworzyć ten park? Jeszcze raz mówię. Dajcie te środki RDOŚ, a on już je właściwie dla przyrody spożytkuje, bez parku utworzonego na siłę. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia