10. kadencja, 41. posiedzenie, 2. dzień (25-09-2025)
Oświadczenia.
Poseł Barbara Bartuś (tekst niewygłoszony):
Oświadczenie poselskie w 72. rocznicę aresztowania Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego oraz jego sekretarza ks. abp. Antoniego Baraniaka
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Jesienią 1953 r. komunistyczny reżim postanowił uderzyć w samo serce Kościoła i narodu polskiego. W nocy z 25 na 26 września do pałacu arcybiskupów warszawskich wdarli się funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. Ci panowie mnie zabierają - zdążył powiedzieć prymas Stefan Wyszyński swojemu sekretarzowi bp. Antoniemu Baraniakowi. Chwilę później obaj hierarchowie zostali rozdzieleni. Prymasa kardynała Stefana Wyszyńskiego aresztowano, a wraz z nim jego wiernego sekretarza - ks. bp. Antoniego Baraniaka.
Uwięzienie kard. Wyszyńskiego nastąpiło na podstawie uchwały prezydium rządu PRL i zgodnie z jej postanowieniami hierarcha nie mógł przebywać na terenie Warszawy ani sprawować żadnych funkcji kościelnych, a biskup trafił do największej katowni Urzędu Bezpieczeństwa przy ul. Rakowieckiej na Mokotowie, gdzie przez długie miesiące znosił nieludzkie tortury. Komuniści chcieli złamać wolę hierarchów Kościoła, by urządzić w Polsce pokazowy proces. Oskarżyli prymasa o ˝antypaństwową i antynarodową, prowatykańską i proimperialistyczną działalność polityczną˝, a także o ˝działalność szpiegowską - gromadzenie i przekazywanie za granicę różnych informacji˝.
Nie udało się. Bp Antoni Baraniak, choć poddawany najgorszym torturom fizycznym i psychicznym, ze zrywaniem paznokci, biciem i przetrzymywaniem nago w karcerze włącznie, nie zdradził księdza prymasa, nie zdradził Kościoła. Jego niezłomność ochroniła kard. Wyszyńskiego i ocaliła honor narodu.
Jak dramatyczne były to doświadczenia, pokazuje też wydarzenie z 30 grudnia 1955 r. Ubecy przewozili wówczas wycieńczonego bp. Baraniaka odkrytym wojskowym łazikiem w środku zimy, gdy miał na sobie jedynie cienki, letni płaszcz. Po przywiezieniu do parafii w Marszałkach rzucili go na ławę w kuchni, szyderczo mówiąc: Przywieźliśmy wam Dziadka Mroza. Tak traktowano biskupa Kościoła katolickiego w Polsce.
Mimo takiej gehenny ks. Antoni Baraniak nie złamał się. To właśnie dzięki jego heroizmowi komuniści nie mogli przeprowadzić procesu, który - co miało miejsce w krajach sąsiednich - miał zniszczyć autorytet Kościoła, skompromitować i odebrać narodowi duchowe oparcie. W Polsce Kościół pozostał ostoją narodu, a prymas kard. Stefan Wyszyński mógł stać się duchowym przywódcą prowadzącym Polaków ku wolności.
To świadectwo niezłomności pozostaje dla nas wezwaniem. Uczy, że nawet w najciemniejszym czasie można pozostać wiernym wartościom, że wierność Bogu i ojczyźnie daje siłę większą niż wszelka tyrania i że naród, który ma takich pasterzy, nigdy nie zostanie złamany.
Cześć i chwała bohaterom niezłomnej wiary i polskości - Prymasowi Tysiąclecia i abp. Antoniemu Baraniakowi! Dziękuję.
Przebieg posiedzenia