10. kadencja, 42. posiedzenie, 3. dzień (09-10-2025)
19. i 20. punkt porządku dziennego:
19. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy budżetowej na rok 2026 (druk nr 1749).
20. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2026 (druk nr 1750).Poseł Adrian Zandberg:
Wysoka Izbo! Wsłuchiwałem się w wypowiedź pana ministra finansów z wielkim zaciekawieniem i niedowierzaniem, a to niedowierzanie rosło z każdym jego zdaniem. Chyba apogeum osiągnęło wtedy, jak pan minister powiedział, że to jest budżet Polski ambitnej. Nie, panie ministrze, to nie jest budżet Polski ambitnej. To nie jest budżet, który inwestuje w innowacyjność. Przeciwnie, to jest budżet zapowiedzianej stagnacji. To jest budżet, w którym tak naprawdę nie przewidujecie przyszłości. Nie patrzycie w przyszłość, w szczególności taką, która przyjdzie wtedy, kiedy was już nie będzie, czyli za 3 lata, 4, 5 lat czy 7. To, panie ministrze, jest budżet, który jest budżetem biedowania, jeżeli chodzi o naukę, jeżeli chodzi o edukację. To jest budżet pozbawiony ambicji, jeżeli chodzi o wydatki badawczo-rozwojowe.
Muszę przyznać, że zupełnie rozczulił mnie pan poseł Trela z SLD, który powiedział, że jego partia jest zadowolona z tego budżetu, i teatralnie zapytał na tej sali, czegóż chcieć więcej. A więc chciałbym, żebyśmy w końcu w Polsce odpowiedzieli sobie na pytanie, jak chcemy wygrywać konkurencję z krajami, które wkładają w naukę, badania i rozwój dziesięciokrotnie więcej od nas, a są po drugiej stronie granicy. To się nie wydarzy, panie ministrze, jeżeli będziemy płacić 3,5 tys. zł doktorantom. To się nie wydarzy, jeżeli przygniatająca część infrastruktury naukowej w Polsce będzie co roku zagrożona, bo pańskie cięcia kończą się tak, że laboratoria, które są kluczowe, np. dla polityki kwantowej państwa, dla rozwoju sztucznej inteligencji, dla nauk przyrodniczych i biochemicznych, są zagrożone likwidacją. To jest miejsce, w którym dzisiaj jesteśmy. Tak to dziś wygląda. Trzeba tutaj przyjść i na was nakrzyczeć, żeby się znalazło kilkaset tysięcy złotych na instalację kluczową dla rozwoju polskiej astrofizyki? To ma być ambitny budżet, panie ministrze? Bądźmy poważni.
Mówił pan z dumą o środkach, faktycznie rekordowych, przeznaczanych na obronność. Proszę powiedzieć, panie ministrze, jaki procent środków na obronność jest przeznaczony na wojskową naukę, badania i rozwój? To jest poniżej 1%. Niech pan powie, panie ministrze, jak to wygląda w innych krajach, bo jakoś dziwnie się składa, że chociaż jesteśmy na szczycie globalnej tabeli, jeżeli chodzi o procentowe nakłady na obronność, to jeżeli chodzi o wydatki naukowo-badawcze, tworzenie własnych technologii, to w tej samej tabeli, owszem, jesteśmy, ale po drugiej stronie. Tak wygląda niestety struktura tych wydatków.
To nie jest tylko budżet, który obraca się plecami do przyszłości. To jest też budżet, który można byłoby nazwać księgą wycofanych obietnic. Świetnie pamiętam, jak wszyscy, którzy szli po zmianę w 2023 r., obiecywali, że zaczniemy w końcu serio inwestować w publiczną ochronę zdrowia i skrócą się kolejki. Tymczasem przynosi pan kolejny budżet, w którym zieje dziura w funduszu ochrony zdrowia. Nie będę tu rzucać liczbami, bo wszyscy te liczby znamy. To jest grubo ponad 20 mld, których znowu zabraknie na bieżące funkcjonowanie. Ale, panie ministrze, to nie są suche liczby, bo to jest ostatnia porodówka w Bieszczadach, którą za chwileczkę zlikwidujecie. To są pacjenci, którzy dowiadują się w szpitalach, w miastach wojewódzkich, że nie będą mogli wziąć udziału w programach lekowych, bo nie ma po prostu zapisów do programów lekowych, i że mogą umrzeć, ponieważ ministerstwo nie przewidziało środków na publiczną ochronę zdrowia. To są zacierające z wielkim zadowoleniem ręce prywatne firmy medyczne, które już ostrzą sobie zęby na postępującą, spontaniczną prywatyzację publicznej ochrony zdrowia w Polsce. Tak się skończy to, co robicie z budżetem ochrony zdrowia kolejny rok z rzędu.
To jest też budżet, w którym oszukaliście pracowników budżetówki. Miały być systemowe podwyżki, a systemowych podwyżek nie ma. To, co pan zapisał w budżecie, panie ministrze, oznacza, że pracownicy budżetówki w przyszłym roku nie dostaną realnej podwyżki płac, że pracownicy, którzy pracują dla polskiego państwa, po wzięciu pod uwagę tego, jak realnie wyglądają koszty życia tych, którzy z trudem spinają koniec z końcem, będą za rok biedniejsi niż dzisiaj, bo tak wygląda koszyk inflacyjny tych gospodarstw domowych. To oznacza, panie ministrze, że ludzie, którzy ciężko pracują dla polskiego państwa i często zarabiają dzisiaj niewiele powyżej minimalnej, dostają od pana, osobiście od pana, komunikat, że nie cenicie ich pracy i że nie uważacie, że ich praca jest ważna. A na ich pracy, panie ministrze, stoi państwo polskie.
(Poseł Joanna Borowiak: W nosie to mają.)
Wreszcie, drodzy państwo, to jest budżet, który jest zdecydowanie mało ambitny po stronie dochodowej. Słusznie pan powiedział o wielkich zyskach banków. Bardzo mnie cieszy, że przestaliście już stawiać opór rzeczywistości i zauważyliście te wielkie zyski banków. Ale to, co proponujecie, oznacza, że przygniatająca większość tych nadzwyczajnych zysków banków zostanie w kieszeniach ich właścicieli. To, co robicie, to nie jest opodatkowanie na poważnie nadzwyczajnych zysków. To jest jakiś ułamek rozwiązania, które jest potrzebne. A więc kiedy pytacie państwo tutaj, co zrobić, a retorycznie jeden z przedstawicieli partii liberalnych pytał o to, czy będą jakieś propozycje, to odpowiem: tak, będą propozycje Razem dotyczące podniesienia dochodów budżetowych przez wyższe podatki dla wielkiego biznesu, przez wyższe podatki dla sektora bankowego, ale też propozycje sensownych inwestycji. Inwestycji w ochronę zdrowia, inwestycji w naukę (Dzwonek), inwestycji w badania, inwestycji w rozwój, w porządnie działające państwo. Polacy zasługują na porządnie działające państwo, a nie stagnację.
Ostatnie słowo, panie ministrze. Nie będę...
Wicemarszałek Piotr Zgorzelski:
Pan poseł...
Poseł Adrian Zandberg:
Proszę pozwolić, panie marszałku, powiedzieć jedno zdanie.
Wicemarszałek Piotr Zgorzelski:
Proszę bardzo.
Poseł Adrian Zandberg:
Wiem, że gdy mówię różne zdania, dla PSL-u często jest to kłopotliwe, ale to akurat nie będzie dla PSL-u kłopotliwe zdanie. (Oklaski)
(Głos z sali: Brawo!)
Wicemarszałek Piotr Zgorzelski:
Proszę się o PSL nie martwić, tylko zmierzać do konkluzji.
Poseł Adrian Zandberg:
Panie Ministrze! Albo zaczniemy inwestować w rozwój, inwestować w przyszłość, w naukę, w edukację, albo Polska po prostu wpadnie w stagnację. I to będzie wtedy pańska odpowiedzialność. Chciałbym złożyć poprawki do tego budżetu. Dziękuję.
(Poseł Jarosław Urbaniak: Brak oklasków.)
Przebieg posiedzenia