10. kadencja, 42. posiedzenie, 3. dzień (09-10-2025)

Oświadczenia.

Poseł Grzegorz Lorek (tekst niewygłoszony):

    Józef Unrug, a właściwie Joseph von Unruh, urodził się w 1884 r. w Brandenburgu, nieopodal Berlina. Pochodził z zamożnej, wojskowej rodziny - jego ojciec był generałem gwardii pruskiej. Po ukończeniu gimnazjum w Dreźnie przeszedł 3-letnie przeszkolenie w Akademii Morskiej w Kilonii, które ukończył w 1907 r. w stopniu porucznika marynarki. Na tym nie skończył nauki. Od 1915 r. do 1919 r. Unrug był najpierw zastępcą dowódcy, a później dowódcą właśnie na okrętach podwodnych, na tyle cenionym, że pod koniec wojny został powołany na stanowisko komendanta szkoły okrętów podwodnych.

    W kontekście tak błyskotliwie rozwijającej się kariery pozornie zaskakująca może się wydawać decyzja Unruga, by po zakończeniu działań wojennych opuścić armię niemiecką i wstąpić do polskiej. Ale tylko pozornie. Cechą wielonarodowych monarchii, na jakie dzieliła się przedwojenna Europa, było poważne zachwianie tożsamości państwowej. Unrug bez wątpienia był Niemcem i w Niemczech się urodził, jednocześnie jednak jego ojciec posiadał majątek Sielec koło Żnina i on właśnie był domem rodzinnym Józefa. W jego żyłach płynęła również polska krew, a to za sprawą babki, Anny Kurnatowskiej. Związki rodziny Unrugów z Polską były zresztą głębsze i sięgały co najmniej XVII w. Niejaki Jerzy Unrug pełnił wówczas urząd starosty gnieźnieńskiego, założył także miasto Kargów. W pewnym sensie Polska była ojczyzną Józefa Unruga, choć przez pierwsze 30 lat jego życia nie istniała.

    Jakiekolwiek by jednak były przyczyny tej decyzji, faktem jest, że w 1919 r. Unrug przybył do wolnej już Polski i zgłosił się do służby w armii. Armia zaś przyjęła go z otwartymi ramionami, tym bardziej że polska marynarka w tamtym czasie w zasadzie nie istniała, on z kolei był najlepszym kandydatem na osobę, która mogła ją zorganizować. Ze stopniem kapitana rozpoczął służbę jako kierownik Wydziału Operacyjnego w Sekcji Organizacyjnej Departamentu Spraw Morskich w Warszawie, a następnie został szefem sztabu dowództwa floty. Floty, której kondycja musiała być mocno frustrująca dla kogoś, kto miał doświadczenie we flocie niemieckiej. Kpt. Unrug zdobył się w każdym razie na gest i za własne pieniądze kupił pierwszy polski okręt ORP ˝Pomorzanin˝. Gest kapitana został doceniony - w 1925 r. został dowódcą floty polskiej w Gdyni, od 1932 r. już w stopniu kontradmirała. Funkcję tę pełnił do 24 sierpnia 1939 r., kiedy został dowódcą obrony wybrzeża, podległym bezpośrednio naczelnemu wodzowi Polskich Sił Zbrojnych gen. Edwardowi Śmigłemu-Rydzowi.

    Niemiecki atak na Polskę, który rozpoczął się 1 września, był nie do odparcia. Intensywne bombardowania, ostrzał lotniczy i morski szybko zniszczyły nabrzeżne baterie i unieszkodliwiły większość operujących tam polskich okrętów. Część z nich szczęśliwie wcześniej wyszła z portu i udała się w kierunku Szkocji, nie został zatopiony też żaden z okrętów podwodnych, choć te, nieustannie atakowane bombami głębinowymi, nie zadały wrogowi poważniejszych strat. Obrona wybrzeża ze strony polskiej była ograniczona do działań defensywnych, w głównej mierze lądowych, zaledwie wspartych sporadycznym ostrzałem morskim. Sytuacja była z góry przegrana. Armia ˝Pomorze˝ została wycofana w głąb lądu, wybrzeże nie miało żadnego wsparcia od wojsk lądowych. Mimo to broniono się bardzo długo, bo do 1 października, głównie na Helu, gdzie mieściło się dowództwo. Wobec nieuchronności klęski Józef Unrug tego dnia podjął decyzję o kapitulacji. Wraz z podległymi sobie żołnierzami został osadzony początkowo w oflagu X B Nienburg, a potem, po kilku zmianach miejsca, od 1941 r. do końca wojny przebywał w oflagu VII A Murnau. Odmówił również propozycji podpisania listy jako Ur-Deutsch (Pra-Niemiec), awansu i podjęcia walki w szeregach Kriegsmarine. Jesteście ludźmi niehonorowymi - miał odpowiadać na składane niemieckie oferty.

    Po wyzwoleniu w 1945 r. udał się do Wielkiej Brytanii, gdzie został zastępcą szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej Polskich Sił Zbrojnych. Stanowisko nie oznaczało już walki, lecz udział w likwidacji armii. Do Polski już nie powrócił. Kilka pierwszych lat emigracji spędził w Wielkiej Brytanii, potem przebywał w Maroku, by resztę życia spędzić we Francji, w Lailly-en-Val. Rząd brytyjski przyznał mu emeryturę, Unrug odmówił jednak jej pobierania, uznając, że byłoby to nie w porządku wobec setek innych polskich żołnierzy pozbawionych takiego zabezpieczenia.

    Po sprowadzeniu do Wielkiej Brytanii rodziny udał się do Maroka, gdzie pracował w firmie prowadzonej przez przyjaciela, a następnie osiadł we Francji, gdzie dorabiał jako kierowca ciężarówki. Zaczął spisywać wspomnienia, ale tego nie ukończył. Zmarł 28 lutego 1973 r. Został pochowany w kaplicy zamku Branickich w Montrésor nad Loarą, ale spoczywał tam tylko przez 45 lat. W wyniku starań strony polskiej doczesne szczątki admirała i jego małżonki Zofii zostały ekshumowane i przewiezione do portu w Breście, skąd na pokładzie fregaty ORP ˝Kościuszko˝ dotarły do Gdyni. 2 października 2018 r. zostały pochowane w Kwaterze Pamięci na Cmentarzu Marynarki Wojennej.


Przebieg posiedzenia