10. kadencja, 5. posiedzenie, 1. dzień (07-02-2024)

4. punkt porządku dziennego:

Informacja Ministra Infrastruktury o skutkach stosowania ustawy - Prawo wodne wraz ze stanowiskiem Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (druki nr 86 i 149).

Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury Przemysław Koperski:

    Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam przed sobą informację o skutkach stosowania ustawy - Prawo wodne. Zgodnie z art. 572 ustawy z dnia 20 lipca 2017 r. - Prawo wodne minister właściwy do spraw gospodarki wodnej jest zobowiązany do przedłożenia Sejmowi Rzeczypospolitej Polskiej po upływie 5 lat od dnia wejścia w życie ustawy informacji o skutkach jej stosowania w zakresie dostępności i jakości wody dla ludności i gospodarki, ochrony przed powodzią oraz suszą, kosztów ponoszonych przez poszczególne sektory gospodarki z tytułu poboru wody i kosztów ponoszonych przez prowadzących działalność gospodarczą z tytułu poboru wody.

    To jest raport, Wysoka Izbo, przygotowany i złożony 24 listopada, druk nr 86, podpisany przez sekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury Marka Gróbarczyka. Żebyśmy mieli pełną jasność co do tego dokumentu.

    Biorąc pod uwagę faktyczny stan zasobów wód, ich jakość i oczekiwania społeczeństwa, żaden z powyższych punktów nie został efektywnie zrealizowany. Założeniem ustawy miało być ułatwienie zlewniowego zarządzania zasobami wodnymi kraju, jednak centralne zarządzanie wyłączyło możliwość samorządowej reakcji oraz samorządowych działań w zakresie gospodarki wodnej mających na celu realizację założeń ramowej dyrektywy wodnej w skali mikro, decydującej o stanie wód podziemnych, powierzchniowych w skali makro. Całkowite wyłączenie samorządów z procesu zarządzania zasobami wodnymi okazało się absolutnie nietrafione.

    Opierając się na danych z wielolecia, średnia suma opadów w roku znajduje się na dość podobnym poziomie. Zasadniczym problemem są tutaj nieefektywne próby retencji skumulowanego opadu atmosferycznego, co przekłada się na wielkość zachowanych wód powierzchniowych, podziemnych i gruntowych, stąd realizacja założeń ustawy według proponowanych przez ostatnie lata rozwiązań w odniesieniu do bieżącej sytuacji klimatycznej i pogodowej pozbawiona jest sensu. W żadnym wypadku zastosowane zabiegi nie wpłynęły na poprawę retencji wody. Efekt, można powiedzieć, jest nawet odwrotny, dlatego w zakresie utrzymania zasobów wód powierzchniowych i podziemnych realizacja założeń ustawy była nieefektywna, ponieważ nie poprawiła sytuacji hydrologicznej.

    Jak zauważono, rozkład wskaźnika położenia zwierciadła wody podziemnej w ostatnich latach wskazuje na pogłębiający się proces obniżenia się zwierciadła wód podziemnych w wielu rejonach Polski, co ma związek z warunkami meteo, z brakiem długotrwałych opadów, ekstremalnie wysokimi temperaturami, jednak w zakresie założeń ustawowych wykonano niewiele realnych działań, aby ten układ zmienić czy zahamować proces niekorzystnych zmian wskaźnika. W wielu przypadkach realizowano działania sprzyjające wręcz obniżaniu poziomu wód.

    Podana wielkość poboru wód na potrzeby ludności i gospodarki nie obejmuje tzw. poboru nierejestrowanego wód podziemnych, tzn. niezgłoszonego przez użytkowników, wynikającego z luk ewidencyjnych poboru w ramach zwykłego korzystania z wód na potrzeby gospodarstwa oraz poboru nielegalnego. Ta nieuwzględniona wartość, która może być wyższa od wartości rejestrowanej, może być kluczowa dla prawidłowego określenia wartości odpływu wód podziemnych, stąd opieranie się w tym wypadku tylko na poborach rejestrowanych nie daje prawdziwych wartości poboru wód i jest obarczone, Wysoka Izbo, dużym błędem.

    Za manipulację należy uznać stwierdzenie, że ok. 90% z ilości wód pobieranych przez systemy odwadniania kopalń jest wrzucane do wód powierzchniowych, a więc wraca do obiegu wody w środowisku. Nie jest to ten sam lokalny obieg wody, nie ma więc możliwości, aby tzw. wody pokopalniane trafiały w obiegu do tego samego poziomu wodonośnego. Gdybyśmy podążali takim tokiem myślenia, to wszystkie wody w zasobach światowych znajdują się w jednym obiegu wody, stąd nie należałoby się tym faktem absolutnie niepokoić. Wszak obieg wody według tego dokumentu jest zamknięty.

    W analizowanym przedziale czasowym wykonano niewiele, aby poprawić stan ekologiczny jednolitej części wód powierzchniowych, co jest głównym wymogiem ramowej dyrektywy wodnej. Potwierdza to podobny odsetek wód w stanie poniżej umiarkowanego w kilku latach przed i po wdrożeniu ustawy. Na te dane powołuje się m.in. pan minister Gróbarczyk. Ponadto w okresie sprawozdawczym zanotowano więcej wód o złym stanie ekologicznym niż w latach wcześniejszych.

    Przygotowujący raport, który trafił do Wysokiej Izby, sugeruje, że wynika to z bardziej rygorystycznej oceny. Niestety nie ma podstaw do takiego twierdzenia, ponieważ od kilkunastu lat ocena prowadzona jest według tych samych metod. Zły stan ekologiczny jednolitej części wód powierzchniowych wynika ze źle prowadzonej, niezrównoważonej gospodarki wodnej, począwszy od prac legislacyjnych, kończąc na realizowanych pracach inwestycyjnych. Tylko nieliczne przypadki realizowanych działań mogły przyczynić się do poprawy stanu ekologicznego, jednak jak przedstawiono w raporcie, nie przełożyło się to na stan ogółu. Ponadto wszystkie inne zaplanowane inwestycje w żadnym wypadku nie umożliwiły poprawy stanu ekologicznego wód powierzchniowych. Jak wykazano w raporcie, niezadowalający stan wód wynikał z presji antropogenicznej spowodowanej niedostateczną sanitacją obszarów wiejskich, niedostatecznym i nierównomiernym rozwojem infrastruktury gospodarki wodno-ściekowej, działalnością rolniczą, lokalnymi ogniskami zanieczyszczeń, składowiskami odpadów, dopływem wód zasolonych. Podobna liczba miejsc ze złą, niezadowalającą klasą jakości wód podziemnych pomiędzy latami w analizowanym okresie świadczy o nieodpowiednim doborze metod, zastosowanych kryteriów lub działań mających na celu zmniejszenie presji i poprawę stanu wód podziemnych.

    W zakresie utrzymania dostępności dyspozycyjnych zasobów wodnych raportujący wskazuje, że realizacja tego zadania wymagała zwiększenia tego poprzez zatrzymywanie wód w środowisku, poprawę jakości, optymalne wykorzystanie zasobów wodnych, ochronę wód przed zanieczyszczeniami, a także ochronę przed powodzią i skutkami suszy, jedynie w zakresie standardowych zabezpieczeń przeciwpowodziowych, które tak czy inaczej generują i potęgują problemy dotyczące retencji wody i jakości wód i ich dostępności oraz ochronę przed zanieczyszczeniami. Żadnego z tych problemów trwających od wielu lat nie rozwiązano, a wręcz przeciwnie, pogłębiono je. Tego doskonałym przykładem jest apogeum katastrofy odrzańskiej w 2022 r. oraz szereg zaniedbań wskazanych przez Najwyższą Izbę Kontroli. Dzisiaj, szanowni państwo, mieliśmy okazję wysłuchać raportu Najwyższej Izby Kontroli na posiedzeniu komisji ochrony środowiska. Warto w ten raport się wczytać.

    Wszelkie dokonane oraz zaplanowane działania zastosowane nawet komplementarnie, mające na celu poprawę dostępności wód dyspozycyjnych, nie doprowadziły do uzyskania oczekiwanych efektów. Działania te są absolutnie niedostosowane do aktualnej sytuacji ekologicznej, hydrologicznej i klimatycznej. Konieczne jest tutaj zastosowanie takich rozwiązań, które uwzględniają interesy przyrodnicze, gospodarcze i środowiskowe równocześnie. Słuszne jest twierdzenie, że tzw. wody pokopalniane cechujące się znacznie wyższymi wartościami zasolenia wpływają negatywnie nie tylko na wody powierzchniowe, ale i podziemne. Jednak nie podjęto żadnych realnych działań, aby ten negatywny wpływ ograniczyć.

    Biorąc pod uwagę wykonane zabiegi w celu zapobiegania skutkom suszy, można stwierdzić, że zdecydowana większość z nich przyniosła całkowicie odwrotny efekt. Budowane tzw. otwarte zbiorniki retencyjne czy retencja korytowa pogłębiła problem suszy. Plan redukcji zjawisk suszy hydrologicznej poprzez stosowanie odpowiednich efektywnych technik znajduje się w dokumencie, który pan minister był uprzejmy podpisać. Jednak przez ostatnie 5 lat nie były ani nie są one realizowane nawet w niewielkiej skali, co mogłoby poprawić stan hydrologiczny kraju.

    Niestety w ten niekorzystny obraz wpisywała się również narracja odrzucająca zdecydowany wpływ człowieka na ogólny stan wód, co było również widoczne podczas wielu akcji z zakresu edukacji ekologicznej. Edukacja wodna realizowana w odniesieniu do ustawy i polityki wodnej jednostek odpowiadających za gospodarkę wodną w wielu aspektach nie była zgodna z faktami, a dodatkowo wybitnie utrzymywała narrację władz marginalizującą wpływ aktywności człowieka na stan wód. Dzisiaj wiemy, że to była absolutnie nieprawda.

    Zastosowane metody przeciwdziałania suszy hydrologicznej w żadnym wypadku nie poprawiły stanu hydrologicznego kraju, a wręcz przeciwnie, pogłębiły go. Liczba realnych prac tzw. renaturalizacji realizowanych w zlewni była i ciągle jest marginalna. Nie ma żadnego wpływu na poprawę aktualnego stanu wód podziemnych i powierzchniowych. Zaplanowany program wieloletni, który ma na celu łagodzenie skutków klęsk żywiołowych, jakimi są powodzie oraz susze, i adaptację do zmian klimatu, nie jest programem, który w sposób komplementarny, a przede wszystkim zgodny z właściwą strategią działania, może doprowadzić do osiągnięcia tych celów i będzie podlegał głębokiej analizie.

    Jak w raporcie zapisano, skutki powodzi i susz można zmniejszyć przez zwiększenie pojemności retencyjnej zlewni rzek, co będzie miało również pozytywny wpływ na stan gleb oraz ekosystemów wodnych i od wód zależnych. Jednak nie zrealizowano takich prac, które mogłyby nawet w minimalnym stopniu poprawić ogólną sytuację hydrologiczną zlewni. Zamiast tego realizowana była i planowana jest idea gromadzenia wody w dużych zbiornikach retencyjnych i zaporowych, która przynosi całkowicie odwrotny efekt od zamierzonego, jak twierdzą eksperci. Straty wód w wyniku ewaporacji są ogromne, nie mówiąc o stratach w środowisku. Podział na dużą i małą retencję jest tutaj absolutnie niewłaściwy. To właśnie poprzez zwielokrotniony efekt tzw. małej retencji w glebie jesteśmy w stanie uzyskać zdecydowanie efektywniejszą retencję niż gromadzenie wody w dużych zbiornikach w wyniku tzw. dużej retencji. Retencja korytowa jest tutaj stanowczo działaniem antyretencyjnym, z jednej strony z uwagi na parowanie, z drugiej z uwagi na zasilenie wód gruntowych czy układ odwrotny, który ma miejsce w klimacie umiarkowanym. To zwielokrotnienie efektu małej retencji gruntowej przyniesie najwięcej korzyści. Wszak największe zasoby wód to wody gruntowe. Tzw. urządzenia wodne techniczne zmniejszą realne możliwości retencyjne wody. Podobnie rzecz się ma z realizowanymi na szeroką skalę tzw. pracami utrzymaniowymi w korytach rzek, szczególnie tych niewielkich. Te sygnały docierały do nas m.in. również od straży rybackich w ostatnich latach. Prace te prowadzone są często bez obiektywnych przyczyn, a to właśnie one w zdecydowanej mierze przyczyniają się do obniżenia przepływu w recypientach, ostatecznie w Wiśle i Odrze.

    Rząd Mateusza Morawieckiego w tym raporcie twierdzi, że ostateczny kształt ustawy - Prawo wodne miał na celu pogodzenie interesów i potrzeb wielu środowisk, a także zapewnienie realizacji najważniejszych funkcji państwa polskiego, m.in. w zakresie ochrony przed powodzią oraz ochroną wód przed zanieczyszczeniami. Niestety w żadnym wypadku tak się nie stało. Ustawa doprowadziła do wielu konfliktów, sporów kompetencyjnych w sytuacjach kryzysowych, szczególnie podczas apogeum katastrofy odrzańskiej w roku 2022, kiedy to samorządy w dużej mierze przejęły rolę koordynatora i wykonawcy prac ograniczających skutek tego zdarzenia. Ustawa, a szczególnie postawa jednostek odpowiedzialnych za gospodarkę wodną pośrednio doprowadziły również do ciągle istniejącego konfliktu pomiędzy środowiskami ekologicznymi, naukowymi i gospodarczymi. Nie podejmowano właściwie żadnych prób mających na celu pogodzenie interesów wszystkich użytkowników wód w zaistnieniu sytuacji kryzysowych.

    Całkowicie niezrozumiałe jest twierdzenie, że wejście w życie ustawy - Prawo wodne umożliwiło kompleksowe podejście do problematyki wodnej kraju i stworzenie spójnej strategii gospodarowania zasobami wodnymi, w tym zwiększenie zasobów wodnych kraju. Ostatecznie do takiego modelu zarządzania nie doszło. Gdyby tak było, wartości przepływu wód szczególnie w rzekach pierwszorzędowych byłyby większe. Prawdziwy model zarządzania zlewniowego nie był dotychczas realizowany. Model taki polega na synchronizacji wszystkich działań, wszystkich zagrożeń, wszystkich oddziaływań. Takiej synchronizacji niestety nigdy nie było, szczególnie w zakresie gospodarki ściekowej, co wielokrotnie doprowadzało do sytuacji kryzysowych. W związku z tym nie jest prawdziwe twierdzenie, że wejście w życie ustawy - Prawo wodne pozwoliło na horyzontalny nadzór nad inwestycjami hydrotechnicznymi w Polsce. Fizycznie model ten się nie potwierdził.

    Nie do końca należy się zgodzić również z twierdzeniem, że wprowadzone w ustawie - Prawo wodne instrumenty zapewniają osiągnięcie celu w zakresie usuwania bądź minimalizowania wszelkich zagrożeń związanych z nadmiernym deficytem wody. Jak pokazują liczne przykłady i wyniki oraz wnioski raportującego, realizacja tego planu, szczególnie w zakresie suszy hydrologicznej, nie została osiągnięta. Zakładane cele ustawy - Prawo wodne w znacznym stopniu nie zostały osiągnięte, a wprowadzony system opłat za usługi wodne, co do zasady, tylko teoretycznie lepiej, w większym stopniu realizuje zasadę: zanieczyszczający płaci oraz zasadę zwrotu kosztów usług wodnych. Realnie zasady te i ich realizacja w żadnym stopniu nie zrekompensowały strat w środowisku powodowanych przez największe zakłady przemysłowe. Idealnym przykładem jest tutaj Odra, gdzie zakłady przemysłowe powodujące największe straty nie podjęły efektywnych działań, by poprawić stan ekologiczny rzeki. Takie dotychczas prowadzone pozastandardowe działania nie przyczyniają się do poprawy stanu wód powierzchniowych, wręcz przeciwnie. Koszty ponoszone w myśl tych dwóch zasad w żadnym wypadku nie poprawiły sytuacji hydrologicznej i jakościowej wód powierzchniowych i wód podziemnych.

    Jeśli chodzi o wpływ stosowania ustawy - Prawo wodne na osiągnięcie celów w zakresie dostępności i jakości wody dla ludności (Dzwonek) i gospodarki, ochrony przed powodzią oraz suszą, kosztów ponoszonych przez poszczególne sektory gospodarki z tytułu poboru wody i kosztów ponoszonych przez prowadzących działalność gospodarczą z tytułu poboru wody, to nie przyniosło to spodziewanych efektów, nie poprawiło w żaden sposób ogólnej sytuacji hydrologicznej w aspekcie przyrodniczym, hydrologicznym, gospodarczym, rybackim, transportu rzecznego i rekreacji. Zrealizowane i zaplanowane działania powinny być stosowane w ujęciu holistycznym, po przeprowadzeniu dogłębnych analiz wiążących ze sobą status przyrody i gospodarkę. Analizy takie i powstające na ich podstawie plany działań powinny być realizowane przy udziale ekspertów z bogatym dorobkiem, szczególnie z dziedziny zmian klimatu i warunków środowiskowych. Niestety niedobór takich ekspertyz przekłada się na treść aktów prawnych i dalej planów nieskoordynowanych z aktualnymi warunkami środowiskowymi.

    Wpływ ustawy na szeroko pojmowany stan wód w Polsce jest znikomy, dlatego nie podpisujemy się pod tą informacją, którą przygotował ówczesny minister właściwy do spraw gospodarki wodnej, o skutkach stosowania ustawy z dnia 20 lipca 2017 r. - Prawo wodne. Dziękuję uprzejmie. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia