10. kadencja, 50. posiedzenie, 1. dzień (21-01-2026)
2. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawy - Kodeks wyborczy (druk nr 2108).
Poseł Jarosław Sachajko:
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Omawiany projekt ustawy ma stanowić rzekomo naprawę Krajowej Rady Sądownictwa, a w rzeczywistości jest próbą przebudowy jednego z kluczowych organów konstytucyjnych stosownie do bieżących potrzeb politycznych. To nie jest ustawa, która rozwiązuje kwestię kryzysu zaufania do państwa. To jest ustawa, która ten kryzys konserwuje i przenosi go na kolejny poziom. Problem dotyczący polskiego sądownictwa nie powstał w 2017 r. i nie skończy się wraz z wejściem w życie tej ustawy. Problem jest znacznie głębszy i ma charakter ustrojowy. Art. 4 konstytucji stanowi jasno: władza zwierzchnia należy do narodu. Tymczasem w przypadku władzy sądowniczej ten zapis pozostaje pusty.
Wprawdzie w 2017 r. zmieniono ustawę, by choć pośrednio obywatele mieli wpływ, poprzez swoich przedstawicieli w Sejmie, na sądownictwo, ale - powtórzę - to jest tylko pośrednie rozwiązanie. Obywatele nie mają realnego wpływu na władzę, która w teorii ma ich chronić przed nadużyciami władzy wykonawczej i ustawodawczej, przed waszą władzą stosującą prawo tak, jak wy je rozumiecie. Powiedział o tym sam premier Tusk jeszcze w 2023 r. Obywatele wybierają wójta, burmistrza, prezydenta miasta, wybierają posłów, senatorów, prezydenta państwa. Natomiast sędziowie, zwłaszcza ci decydujący o sprawach najbliższych obywatelowi, funkcjonują w systemie całkowicie oderwanym od społecznej kontroli. Powstała kasta, która sama się reprodukuje, awansuje i sama rozstrzyga spory o własną pozycję. To nie buduje autorytetu wymiaru sprawiedliwości, to go niszczy.
Od 2015 r., jako Kukiz’15, wielokrotnie mówiliśmy o konieczności wprowadzenia instytucji sędziów pokoju wybieranych przez lokalną społeczność o realnym włączeniu obywateli w wymiar sprawiedliwości w sprawy najprostsze, codzienne, te, których jest najwięcej: sprawy sąsiedzkie, drobne spory, dotyczące wykroczeń, w sprawy, w przypadku których dziś obywatel latami czeka na wyrok albo trafia w tryby biurokratycznej machiny. Ten projekt ten postulat całkowicie pomija.
Podobnie ignoruje się fundamentalne pytanie o Krajową Radę Sądownictwa. Jeżeli naprawdę chcecie odpolitycznić KRS, to dlaczego boicie się najprostszego rozwiązania? Członkowie KRS powinni być wybierani w wyborach powszechnych, nie przez polityków, nie przez zamknięte środowiska sędziowskie, tylko przez obywateli. Tylko w ten sposób można jednocześnie odciąć KRS od bieżącej polityki i zakończyć trwające latami poczucie bezkarności środowiska, które oderwało się od rzeczywistości. Rząd mówi o przywracaniu praworządności, a w rzeczywistości proponuje kolejny reset personalny, kolejną wersję tej samej gry o to, kto kontroluje awanse, nominacje i ścieżki kariery. Obywatela nie interesuje wojna elit, nie interesują go spór o stołki, tytuły czy uchwały. Obywatela interesuje, czy jego sprawa zostanie załatwiona szybko i uczciwie. (Dzwonek)
Ten projekt nie przywraca godności sędziów, dlatego należy go odrzucić. Składam wniosek o odrzucenie go w pierwszym czytaniu.
Przebieg posiedzenia