10. kadencja, 50. posiedzenie, 3. dzień (23-01-2026)
21. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawy - Kodeks wyborczy (druki nr 2108 i 2177).
Poseł Sebastian Kaleta:
Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Na początek przytoczę słowa postaci znanej. Nie, nie, tym razem to nie będzie Jacek Murański, ale inny autorytet Donalda Tuska. Jak nie wyrwiemy sędziom Krajowej Rady Sądownictwa, to nic nie da się zrobić z polskim wymiarem sprawiedliwości. Jak myślicie? Kto jest autorem tych słów? Jarosław Kaczyński? Może Zbigniew Ziobro? Nie. To wasz autorytet Andrzej Rzepliński, który 20 lat temu chciał takiej reformy KRS-u, jaką zrealizowano w 2017 r. To była diagnoza człowieka z waszego świata. Problemem była i jest kasta. I to nie jest określenie wymyślone przez polityków. To termin, którego użyła sędzia Irena Kamińska. Kasta, która uznała, że nie podlega kontroli demokratycznej. Kasta, która uznała, że może decydować sama o sobie. Kasta, która siebie postawiła jako państwo w państwie ponad innymi władzami i narodem. Ta kasta została ukształtowana przez system kooptacji sięgający jeszcze czasów PRL. Sędziowie wybierali sędziów, awansowali swoich, zamykali się przed obywatelami i przed państwem.
Dziś państwo chcecie ten system przywrócić w najgorszym możliwym stylu, cofnąć Polskę do modelu, który już raz się skompromitował. Wprowadzacie tak w ogóle w tym waszym pakiecie zmian obrzydliwą segregację sędziów: lepsi i gorsi, tylko z tego powodu, że uznają prymat polskiego prawa, a nie kastową hierarchię ustalaną przez samych sędziów. To nie jest demokracja. To nie jest demokratyczne państwo prawa. To nie jest praworządność. To anarchia i sędziokracja.
Kasta przyznała sobie prawo do podważania wbrew konstytucji statusu innych sędziów, całkowicie bezprawnie. To jest bunt przeciwko państwu prawa, a nie jego obrona. I kto dziś ponosi koszty tej wojny, którą kasta wypowiedziała polskiemu państwu ze swoimi politycznymi sprzymierzeńcami zasiadającymi dzisiaj w ławach rządowych? Obywatele. Kasta bierze obywateli za zakładników. A jednocześnie widzimy skrajną hipokryzję.
Minister Żurek jakoś wyjątkowo cicho siedzi, gdy w jego sprawie, w sprawie frankowej, korzystny dla niego wyrok wydał sędzia powołany właśnie po 2018 r. Wtedy nie ma problemu z neosędzią. Wtedy nie ma wątpliwości co do statusu sędziego. Wtedy wszystko jest w porządku. Status sędziego zależy od tego, czy orzeczenie jest politycznie wygodne dla władzy.
Ale najbardziej przykrą i obrzydliwą rzeczą w tym projekcie jest to, że zasłaniacie się państwo orzeczeniami międzynarodowych trybunałów. Po pierwsze, Unia Europejska nie ma żadnych kompetencji, jeśli chodzi o polskie sądownictwo. Po drugie, orzeczenia te wprowadzają wyjątkowy standard dla Polski, który nie obowiązuje innych krajów. Mianowicie państwo twierdzicie, że sędziowie muszą wybierać sędziów, i to jest standard europejski. Otóż nieprawda. W Niemczech sędziów powołują po prostu politycy w takiej komisji sejmowej, można powiedzieć, analogicznie. Na Litwie sędziów sądu najwyższego powołuje i odwołuje parlament. I co? Mają jakieś sankcje? Czy muszą zmieniać prawo, bo tak każe TSUE? Nie. Natomiast wy pozwalacie na traktowanie Polski jako państwa drugiej kategorii. Bo Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdza, że Polska ma inne obowiązki niż np. Niemcy. Niemcy mogą sobie wybierać sędziów w taki sposób, że politycy to robią bezpośrednio. Ponieważ jesteśmy jako Polska krajem młodej demokracji, my mamy mieć inne zasady niż państwa Europy Zachodniej. I na to wy się godzicie, uzasadniając te wasze zmiany tym orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości czy ETPC. Jest to, nawet bym powiedział, wręcz nikczemne.
W Polsce nie ma problemu neosędziów. Mamy problem neokolonializmu, który wy wprowadzacie w Polsce, tak traktując nasze państwo i naszą konstytucję. A skoro neokolonia, bantustan czy republika bananowa, to w takich państwach standardem jest, że władza wykonawcza ma swoich sędziów i może represjonować opozycję. No i proszę bardzo, właśnie dokładnie taki model władzy opisał Waldemar Żurek, obejmując urząd. I co się dzieje w ostatnich tygodniach? Widzimy dokładnie to, że władza ręcznie dobiera sędziów do spraw ważnych dla niej politycznie, w ten sposób, żeby orzekali tacy sędziowie, którzy gwarantują, że władza będzie miała taki wynik orzeczenia, jaki sobie życzy. A jak jakiś sędzia orzeknie inaczej? O, to odsunąć sędziego. Przykład sędziego Dariusza Łubowskiego z ostatnich tygodni.
(Poseł Artur Jarosław Łącki: Pan kłamie.)
I o to właśnie wam chodzi: żeby wasi sędziowie byli tylko i wyłącznie... Po to wam ten napad na KRS - i ten przedwczoraj, i ten, który planujecie tą ustawą. A jaki interes mają w tym obywatele? Ano taki, że jeśli najpierw uda się aparat represji (Dzwonek) rozkręcić wobec opozycji politycznej, to wówczas każdy obywatel, jeśli będzie miał konflikt z kimkolwiek z koalicji rządzącej, będzie mógł być w ten sam sposób potraktowany. Dlatego to nie jest spór o KRS. To jest spór o to, czy Polska ma być państwem prawa czy państwem strachu, czy sędzia ma być strażnikiem praworządności czy funkcjonariuszem władzy politycznej.
Dlatego wnioskujemy o odrzucenie tej ustawy w całości. (Oklaski)
(Poseł Tomasz Zimoch: Słabe brawa, panie Sebastianie.)
Przebieg posiedzenia