10. kadencja, 50. posiedzenie, 3. dzień (23-01-2026)

21. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawy - Kodeks wyborczy (druki nr 2108 i 2177).

Poseł Ryszard Wilk:

    Dziękuję.

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Projekt, który dziś omawiamy, dotyczy jednej z najważniejszych instytucji państwa - Krajowej Rady Sądownictwa. I chociaż rozumiem deklarowany cel przywracania standardów i porządkowania systemu, to muszę wskazać kilka fundamentalnych ryzyk, których ten projekt niestety nie usuwa, a które w wielu aspektach wręcz pogłębia.

    Po pierwsze, w projekcie wprowadza się wymogi w zakresie stażu i ograniczenia biernego prawa wyborczego, które mogą być zwyczajnie nieproporcjonalne. W debacie publicznej podnoszono, że wykluczenie części środowiska sędziowskiego ze względu na staż lub wcześniejsze nominacje narusza konstytucyjną zasadę równości. Takie obawy przedstawił zarówno Sąd Najwyższy, jak i rzecznik praw obywatelskich. Rozwiązując jeden problem, stwarzamy drugi, równie poważny.

    Po drugie, jeśli rzeczywiście celem miałaby być depolityzacja KRS, to trudno nie zauważyć, że projekt przenosi wpływ polityczny na wpływ korporacyjny. Mechanizm zgłaszania kandydatów przez duże grupy sędziów i wiodące korporacje prawnicze może de facto zablokować dostęp nowych, niezależnych kandydatów. To przepis na centralizację wpływów, a nie na równowagę i pluralizm w KRS-ie.

    Po trzecie, w projekcie nie rozwiązuje się podstawowego problemu, czyli braku stabilności systemu. Kolejna wielka reforma KRS-u w ciągu zaledwie kilku lat oznacza, że następna większość parlamentarna może ją znowu odwrócić. W takim systemie nikt, ani sędziowie, ani obywatele, nie zbuduje trwałego zaufania. To nie jest budowanie państwa prawa, tylko jest to przedłużenie sporu o kształt wymiaru sprawiedliwości.

    Po czwarte, utworzenie Rady Społecznej przy KRS wygląda atrakcyjnie na papierze, ale grozi dublowaniem kompetencji i wprowadzeniem kolejnej niejasnej instytucji. Jeśli organ opiniodawczy ma mieć dostęp do materiałów KRS i wpływać na treść uchwał, to jego rola musi być precyzyjnie zdefiniowana, żeby nie generowało to dodatkowego chaosu instytucjonalnego, a biurokracji i tak mamy już przy tym wystarczająco dużo.

    Szanowni Państwo! My jako Konfederacja naprawdę chcemy wygasić pogłębiający się kryzys w wymiarze sprawiedliwości, ale niestety każdy kolejny projekt, choć może i pisany w dobrej wierze, zamiast ten kryzys uspokajać, tylko go potęguje. Jedni zmieniają zasady, drudzy odkręcają, później dokręcają i przekręcają na swoją stronę, a państwo prawa nadal stoi w miejscu. Aby być uczciwym, zdajemy sobie sprawę z tego, że pożar był rozkręcony przez tę stronę sali, ale nie można tego pożaru gasić benzyną. (Poruszenie na sali) Dlatego od dawna wskazujemy, że w pewnym momencie trzeba przerwać to błędne koło. Właśnie temu służy nasza propozycja resetu konstytucyjnego.

    Reset konstytucyjny polega na tym, by wyzerować składy kluczowych organów sądowniczych, ustalić ich nową strukturę oraz proces powoływania oparty nie na chwilowej większości parlamentarnej. Chodzi o to, by wybrać te składy osób większością konstytucyjną, czyli taką, żeby każdemu w końcu odpowiadała. To nie jest rewolucja dla samej rewolucji, to jest rozwiązanie ustrojowe, jedyne, które może położyć kres wojnie o sądy i przywrócić stabilność na pokolenia. Bo jeśli system jest permanentnie popsuty, to trzeba naprawić fundamenty, a nie tylko malować ściany. Bardzo dziękuję.


Przebieg posiedzenia