10. kadencja, 50. posiedzenie, 3. dzień (23-01-2026)

24. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw (druk nr 2121).

Poseł Dariusz Matecki (tekst niewygłoszony):

    Małżeństwo nie jest ˝umową do szybkiego rozwiązania˝. Małżeństwo to fundament rodziny, a rodzina jest fundamentem państwa. Dlatego państwo ma obowiązek małżeństwo chronić, wzmacniać i wspierać, a nie projektować procedury, które sprowadzają rozwód do formalności załatwianej ˝przy okienku˝.

    Państwo nie powinno wysyłać obywatelom sygnału: ˝Rozpad małżeństwa ma być szybki, prosty i wygodny˝. To nie jest postęp. To jest abdykacja państwa z odpowiedzialności za dobro wspólne. Bo jeśli państwo ułatwia rozpad małżeństw, to w praktyce ułatwia rozpad rodzin, a w konsekwencji zwiększa koszty społeczne, emocjonalne i finansowe, które później ponoszą dzieci, samorządy i całe społeczeństwo.

    Zwolennicy takich rozwiązań powiedzą: ˝To tylko dla spraw bezspornych˝. Ale właśnie w tym tkwi problem. Państwo chce budować ścieżkę, w której rozwód staje się procedurą administracyjną, a nie poważnym, ostatecznym rozstrzygnięciem, które wymaga rozwagi, czasu i realnej oceny okoliczności. W wielu domach ˝zgoda˝ nie oznacza równowagi. Zgoda bywa wymuszona presją, zależnością ekonomiczną, strachem, manipulacją. I państwo nie ma prawa udawać, że tego nie widzi.

    Państwo powinno robić dokładnie odwrotnie: wzmacniać trwałość małżeństw i dawać narzędzia do ratowania relacji zanim dojdzie do dramatycznego finału. Zamiast ˝autostrady do rozwodu˝ potrzebujemy realnej polityki prorodzinnej: dostępu do mediacji, poradnictwa rodzinnego, wsparcia psychologicznego, rozwiązań dla rodzin w kryzysie. Potrzebujemy państwa, które działa prewencyjnie, a nie państwa, które ˝optymalizuje˝ rozpad.

    Nie ma nic nowoczesnego w tym, że państwo ułatwia ludziom rezygnację z odpowiedzialności. Nowoczesne jest państwo, które potrafi chronić to, co najcenniejsze: stabilną rodzinę i bezpieczeństwo dzieci.

    Dlatego mówię jasno: małżeństwo powinno być chronione przez państwo. A państwo nie powinno dążyć do tego, żeby małżeństwa rozpadały się jak najszybciej. Jeśli mamy reformować procedury, to po to, by wzmacniać rodzinę - nie po to, by ułatwiać jej rozpad.

    Projekt przewiduje unieważnienie rozwodu pozasądowego przez sąd tylko wyjątkowo (wady oświadczenia woli lub ujawnienie wspólnych małoletnich dzieci). Dlaczego naruszenie innych wymogów (np. błędna właściwość prawa, toczące się inne postępowania) nie ma rodzić możliwości unieważnienia?

    Jak projekt chroni osobę, która podpisze oświadczenie pod presją, ale po fakcie boi się iść do sądu (koszty, zależność, strach)? Czy rozważano ˝bezpiecznik˝ w samej procedurze USC?

    Czy kierownik USC ma mieć obowiązek reagowania, jeżeli dostrzeże oznaki przymusu/przemocy (np. pytania kontrolne osobno, procedura przerwania czynności, informacja o pomocy)? Jeśli nie, dlaczego?

    Co, jeśli jeden z małżonków zmieni zdanie w trakcie ˝okna˝? Czy projekt gwarantuje, że procedura nie będzie wykorzystywana do nacisku (˝albo podpiszesz, albo...˝)?


Przebieg posiedzenia