10. kadencja, 57. posiedzenie, 1. dzień (12-05-2026)
4., 5., 6. i 7. punkt porządku dziennego:
4. Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o rynku kryptoaktywów (druk nr 2363).
5. Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o kryptoaktywach (druk nr 2530).
6. Pierwsze czytanie przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o rynku kryptoaktywów (druk nr 2528).
7. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o rynku kryptoaktywów (druk nr 2529).Poseł Sławomir Mentzen:
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Bitcoin powstał w roku 2009. Pierwszy raz stał się popularny w Polsce w roku 2013, czyli 13 lat temu. Przez te 13 lat rządy ani PiS-u, ani Platformy - chodzi o jeszcze wcześniejsze rządy Platformy - nie interesowały się bezpieczeństwem klientów giełd kryptowalut. Nie poświęciliście minuty na zastanowienie się, czy przypadkiem nie wypada uregulować tego rynku. Mieliście na to 13 lat. Teraz, od paru miesięcy słyszę, jak wam na sercu leży bezpieczeństwo klientów giełd kryptowalut i że trzeba bardzo szybko uchwalić ustawę, bardzo złą ustawę, bo trzeba chronić klientów. Gdzie byliście przez 13 lat? Przez te 13 lat jedyne zmiany w prawie, jakie robiliście, to opodatkowanie kryptowalut oraz przepisy AML-owe, po to żeby było wiadomo, ile kto ma kryptowalut. Chodzi o to, ile kto kupuje kryptowalut i za ile je sprzedaje. To jedyna rzecz, która was interesowała przez 13 lat. A teraz, od kilku miesięcy słyszę, jak wam na sercu leżą kryptowaluty, o których się pewnie dowiedzieliście jesienią 2025 r. W tym czasie, przez te 13 lat branża apelowała o to, żeby ją uregulować. Przedstawiciele branży zgłaszali się do rządu Mateusza Morawieckiego, mówiąc: uregulujcie nas, wprowadźcie jakieś standardy. Dawali nawet swoje propozycje, po to żeby nie było takiego dzikiego zachodu. Bo branża wiedziała, że prędzej czy później wasze oko Saurona na tę branżę spojrzy, i chciała to uregulować dobrze, a nie tak jak wy to w tym momencie próbujecie zrobić.
Niestety rząd Mateusza Morawieckiego również nie był zainteresowany bezpieczeństwem giełd, był tylko zainteresowany tym, żeby pobierać podatki od klientów giełd kryptowalut. W tym czasie rząd razem z KNF-em robili wszystko, co mogli, żeby tępić tę branżę, wyrzucić ją z Polski. Nie dość, że KNF wpisywał na listę ostrzeżeń praktycznie każdego, kto się kryptowalutami zajmował, to jeszcze wprowadził taką politykę, że banki z automatu zamykały rachunki bankowe wszystkim firmom kryptowalutowym oraz indywidualnym klientom. Jak ktoś chciał zajmować się kryptowalutami, nawet operować w Polsce, musiał mieć konto bankowe w zagranicznym banku. Międzynarodowe firmy operujące w Polsce płaciły tu podatki z kont za granicą, ponieważ KNF doprowadził do tego, że w Polsce nie można było mieć rachunku bankowego. Tak przez te kilkanaście lat zajmowaliście się bezpieczeństwem tej branży i tym, żeby klientom było dobrze i żeby mogli czuć się bezpiecznie. Ci klienci musieli przelewać pieniądze za granicą, bo nie mogli ich wpłacić na konto bankowe w Polsce w wyniku waszej polityki, a teraz, po 13 latach, debatujemy o tym, bo wam nagle zaczęło zależeć.
To też nie jest prawdą, wam dalej nie zależy. Jedynym powodem, dla którego w tym momencie rozmawiamy o kryptowalutach, jest to, że tematem zajęła się wreszcie Unia Europejska, która w 2023 r. wypuściła rozporządzenie MiCA, które zaczęło obowiązywać od końca 2024 r. Do końca 2024 r. mieliście czas na to, żeby wdrożyć to rozporządzenie do polskiego porządku prawnego, czego oczywiście nie zrobiliście. Mamy teraz połowę 2026 r. i w panice mówicie, że mamy dziki zachód, że trzeba wprowadzić tę bardzo złą ustawę rządową, żeby wreszcie chronić klientów.
(Poseł Sławomir Nitras: Czemu jest zła?)
O tym jeszcze będę mówił.
Problem jest taki, że nie mamy żadnego dzikiego zachodu. Branża krypto jest w Polsce uregulowana rozporządzeniem MiCA. Jedyne, co wy mieliście zrobić, to były trzy rzeczy: pierwsza - wskazać regulatora, czyli KNF, druga - ustalić wysokość opłat i trzecia - ustalić poziom kar. Były do zrobienia trzy rzeczy. W naszym projekcie ustawy, wszystko po autopoprawkach, zajmuje to 14 stron. Mamy kraje unijne, które zmieściły się w kilku stronach. Nam wyszło 14 stron, a wam - ponad 100. To co jest na tych pozostałych ponad 100 stronach? Jest bełkot. Jest masa nadregulacji, jest masa dodatkowych wymagań, których Unia Europejska nie wymaga, a wy się uparliście, że to koniecznie musi być. A rozporządzenie MiCA samo w sobie już jest bardzo restrykcyjne. Przypominam, że ono reguluje tę branżę. Wy nie decydujecie, w jaki sposób branża krypto ma być uregulowana w Polsce, tylko kto ją będzie nadzorował, jakie będą opłaty i jakie będą kary. Zasady działania tej branży reguluje rozporządzenie unijne MiCA, a ono jest na tyle restrykcyjne, że zarówno Azja, jak i Stany Zjednoczone mają to na dużo lepszym poziomie. Branża krypto w Europie jest bardzo uregulowana, a wy chcieliście jeszcze bardziej.
Nie chcę wchodzić w te wszystkie szczegóły - będę mówił o swojej ustawie, nie o waszej ustawie - co się znajduje na tych 80 stronach, ale jedna rzecz jest szczególnie skandaliczna. Chodzi o zamykanie stron internetowych bez zgody sądu. Nie rozumiem, czemu się tak na to uparliście. Przecież jeżeli się giełdzie kryptowalut zamknie stronę internetową, to oznacza zniszczenie tej firmy. Ona już się nie podniesie. Klienci tej firmy nie będą mieli kontaktu ze swoimi środkami. Nie będą mogli nawet reklamacji wysłać, bo strona internetowa się wyłączy. A wy chcecie, żeby KNF bez zgody sądu miał prawo, żeby praktycznie losowo, bo tak wygląda praktyka działania tej instytucji, zamykał ludziom strony www bez kontroli sądowej. Nie rozumiem, czemu się uparliście na to, żeby nie było tej kontroli sądowej. Do tego bardzo wysoki poziom kar, bardzo wysoki poziom opłat. Wszystko zmierzało do tego, żeby wywołać efekt mrożący, żeby tej branży w Polsce po prostu nie było. Chodzi o to, żeby nie było kogo nadzorować, żeby wszystkie firmy, które jeszcze nie wyniosły się za granicę, w tym momencie wyniosły się za granicę, i taki niestety jest efekt waszego działania. Przez to, przez KNF polscy klienci są zmuszeni do korzystania z usług firm zagranicznych takich jak Zonda. Działalność KNF-u najpierw wyrzuciła Zondę z Polski, co pozbawiło KNF możliwości jej nadzorowania, a potem ci sami ludzie, którzy za to odpowiadają, powiedzieli: o, jak źle się stało, że Polacy korzystali z usług firmy zagranicznej. Nie mogli korzystać z usług firmy polskiej, bo wszystkie polskie wyrzuciliście za granicę.
Dlatego weto prezydenta było słuszne. To była jedyna metoda umożliwiająca jeszcze próbę ratowania tej branży, sprawienie, żeby ktokolwiek w Polsce ubiegał się o licencję, żeby wreszcie powstały w Polsce jakieś firmy, które KNF będzie mógł nadzorować po to, żeby zwiększyć bezpieczeństwo klientów tych giełd. Taki był zamysł. Niestety w waszym wykonaniu to się nie udało.
Skupiliście się na Zondzie, czyli firmie z Estonii, nadzorowanej przez estońskiego regulatora. Skupiliście się na Zondzie oraz tych wszystkich ruskich wpływach dopiero po wecie prezydenta Karola Nawrockiego. Doskonale pamiętam pierwszą debatę, to był chyba wrzesień 2025 r., o kryptowalutach, w trakcie której posłowie Koalicji Obywatelskiej kompromitowali się swoją nieznajomością rzeczy, niezrozumieniem tej technologii, nieznajomością terminologii. Pośmialiśmy się z tych, cytuję, stabletcoinów, blackchainów, natomiast nie było wtedy żadnej ruskiej mafii, żadnych ruskich wpływów, żadnych ruskich dywersantów. Śmialiśmy się ze stabletcoinów.
Dopiero wtedy Donald Tusk poczuł swoje polityczne złoto. Zrobił tajne posiedzenie Sejmu i próbował przekonać wszystkich, że kryptowaluty to tak naprawdę ruska mafia i nic więcej. Zaczęliście alarmować, że to przez brak ustawy spółka w Estonii padła, że gdyby taka ustawa istniała, to ta spółka nie mogłaby działać, co oczywiście również było nieprawdą. Skoro wiedzieliście już od wielu miesięcy, jak rozumiem, że za Zondą stoi ruska mafia, to mam pytanie: Jeżeli Zonda została przejęta przez ruską mafię, to dlaczego minister Kierwiński nie wpisał Zondy na listę sankcyjną zgodnie z ustawą z 2022 r.? Miał taki obowiązek. Jeżeli Zonda została kupiona przez Rosjan, to dlaczego nie znalazła się na liście sankcyjnej? Teraz atakujecie prawicowe media i inne organizacje za to, że współpracowały z Zondą w zeszłym roku. A czemu miałyby nie współpracować, skoro rząd ich nie ostrzegł? Mogliście wpisać Zondę na listę sankcyjną. Nikt by wtedy z tą firmą nie współpracował. Nie zrobiliście tego, sami zawaliliście tę sprawę, a teraz zrzucacie to na innych. Zamiast tego Ministerstwo Cyfryzacji w styczniu tego roku nawet udostępniło Zondzie dostęp do rejestru dowodów osobistych. To była wasza reakcja na działalność Zondy.
Żeby uzmysłowić, jaki cyrk robi Donald Tusk, a za nim cała Koalicja Obywatelska, cofnę się do wydarzenia z 17 kwietnia 2025 r. (Gwar na sali, dzwonek)
(Poseł Sławomir Ćwik: Może o projekcie ustawy?)
Donald Tusk stał w tym miejscu i zarzucał posłom Michałowi Wójcikowi i Januszowi Kowalskiemu, że złożyli poprawkę, która miała zmniejszyć wymiar kar dla przestępców kryptowalutowych. Jak zbulwersowany był Tusk, jak się śmiał z posłów PiS-u, że chcieli zmniejszyć opresyjność tej ustawy. Usłużnie podszedł tutaj poseł Frysztak, wręczył tę poprawkę Donaldowi Tuskowi. Tusk czytał tę poprawkę. Cała ta część sali, wy, panowie i panie posłanki, krzyczeliście wtedy: skandal, lobbyści, poprawka pisana w Monako za ruskie pieniądze. Ile było darcia się, że to lobbyści napisali tę poprawkę posłom PiS-u. No i rzeczywiście, przygotowano poprawkę, która kary od 6 miesięcy do 5 lat zmniejszała na kary do 5 lat, czyli ten pierwszy próg został zlikwidowany. To poprawka w art. 120 i 121.
Ustawa trafiła do Senatu bez tej poprawki. Poprawka została odrzucona, po czym w Senacie Kazimierz Kleina, senator z Koalicji Obywatelskiej, złożył identyczną poprawkę, identyczną z tą, którą tu krytykował Donald Tusk, o której wy krzyczeliście, że jest pisana w Monako. Poprawka została przyjęta przez Senat, wróciła do Sejmu i wtedy zaczęły się dziać cuda. W Sejmie cała Koalicja Obywatelska zagłosowała za tym, żeby przyjąć tę poprawkę, z której się śmialiście. Co więcej, za tą poprawką, z której się śmiał, głosował sam Donald Tusk. To jest wasze pojęcie o tej sytuacji. To pokazuje bezmiar waszej kompromitacji, waszej nieznajomości stanu rzeczy. (Oklaski)
Żeby było jeszcze śmieszniej, posłowie PiS-u, którzy teraz się śmieją, wtedy głosowali przeciwko poprawce, którą sami zgłosili, kiedy ustawa dopiero szła do Senatu. Jedni i drudzy, panowie, jesteście siebie warci. Jedni i drudzy nie macie zielonego pojęcia, nad czym tutaj głosujecie.
(Poseł Sławomir Nitras: A jak wy głosowaliście? Jak wy głosowaliście, panie pośle?)
Idziemy dalej. To jest znajomość rzeczy Platformy Obywatelskiej.
(Poseł Sławomir Nitras: A jak pan...)
Teraz ja mówię. (Gwar na sali, dzwonek)
Przejdźmy do PiS-u. Przedstawiciele środowiska PiS bardzo długo bardzo rozsądnie mówili o branży kryptowalut. Już nie będę cytował, bo czas mi się kończy, wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego, wypowiedzi Zbigniewa Boguckiego mówiącego o tym, że ta ustawa wyrzuci wszystkie firmy z Polski, wyrzuci z Polski dochody podatkowe. Mamy wypowiedź Jacka Sasina, który na pytanie, czy kryptowalut należy zakazać, powiedział: nie, zdanie Jarosława Kaczyńskiego wynika stąd, że ma on jakieś swoje wyobrażenia, natomiast nie wpływa to na zdanie całego PiS, a on sam jest przeciwnikiem zakazu kryptowalut. Co potem zrobił Jacek Sasin? Podpisał się pod PiS-owskim projektem zakazu kryptowalut, przeciwko któremu sam wcześniej protestował.
Powiem nawet więcej. Posłem sprawozdawcą tego projektu jest siedzący tutaj Zbigniew Kuźmiuk. Jest posłem sprawozdawcą projektu zakazującego działalności branży kryptowalut, a wcześniej mówił, atakując wasz projekt, że uniemożliwia on funkcjonowanie rynku kryptoaktywów w Polsce, więc jest zły. Jeśli wy chcecie uniemożliwić działanie tej branży, to jest źle, ale jeśli wy chcecie, to poseł Kuźmiuk jest wtedy zachwycony i zostaje sprawozdawcą tego rodzaju projektu ustawy. 16 z 17 posłów PiS-u podpisanych pod tym projektem ustawy wcześniej głosowało przeciwko odrzuceniu weta Karola Nawrockiego. PiS zaproponował zakaz branży kryptowalut w Polsce, wzorując się na takich państwach jak Chiny, Bangladesz oraz Afganistan. Za to daje wyższe kary niż tam - aż 10 lat za prowadzenie legalnej działalności w tej branży. Tym się to różni od przepisów obowiązujących w Chinach, że tam zakazali również kopania kryptowalut. Wy tego nie zakazaliście, bo pewnie nie wiecie, co to jest.
W związku z tym i jednych, i drugich nie da się brać na poważnie. Nie macie żadnej wiedzy na temat tej branży. Nie rozumiecie w ogóle, w co się wpakowaliście i jaką branżę próbujecie uregulować. Zrozumcie wreszcie, że nie decydujecie o tym, jak to ma być uregulowane. Wy decydujecie o jednej rzeczy: czy w Polsce mają działać tylko firmy zagraniczne na mocy prawa unijnego, czy mogą również działać firmy polskie. To jest jedyna kwestia, o której decydujecie: czy dopuszczamy również firmy polskie, czy będą działać tylko firmy zagraniczne, których wy nie będziecie kontrolować, na podstawie rozporządzenia MiCA. Tu nie ma absolutnie żadnej filozofii. Jeżeli wprowadzicie tak wysokie kary, tak wysokie opłaty i taką nadregulację, to firmy nie będą się rejestrować w Polsce.
(Poseł Janusz Cichoń: Będą, będą.)
Będą się dalej rejestrować w Estonii, będą się dalej rejestrować na Malcie, Cyprze, ale nie w Polsce.
(Poseł Janusz Cichoń: Będą sobie kupowały wiarygodność. Będą wiarygodność kupowały.)
Nie będziecie więc po prostu mieli nikogo do regulowania. To jest efekt waszych działań. Powiem więcej: ta branża jest objęta bardzo restrykcyjnymi przepisami AML i KYC. W związku z tym przez to, że wyrzucicie firmy z Polski i zmusicie polskich klientów do współpracy z firmami zagranicznymi, cała dokumentacja dotycząca finansów Polaków i źródeł ich dochodów, dokumentacja podatkowa polecą w ramach badania AML na Cypr i na Maltę. Będą miały do tego dostęp właśnie firmy cypryjskie i maltańskie z rosyjskim czy jakimś innym kapitałem. Nasze prywatne dane będą do wglądu dla rosyjskiego wywiadu dzięki wam, bo nie chcecie, aby te firmy działały w Polsce, by badanie AML było dokonywane w Polsce.
Przechodząc do naszej ustawy, powiem, że Polska miała obowiązek przyjąć tę ustawę do końca 2024 r. Jak wiadomo, przez wasze legendarne lenistwo nie zrobiliście tego, nie zdążyliście przyjąć tej ustawy. Gdy już ją stworzyliście, zamiast tych trzech rzeczy wyszło wam ponad 100 stron. Nasza ustawa, ustawa autorstwa prof. Krzysztofa Piecha, ma w tym momencie 14 stron i zajmuje się tymi trzema rzeczami: ustaleniem wysokości kar, ustaleniem wysokości opłat oraz, kompromisowo, tym, że KNF, z którą to instytucją za bardzo się nie zgadzamy, ma tę branżę regulować. Nic więcej. UE plus zero.
Ile ja się nasłuchałem od Donalda Tuska, że będziemy teraz mieć deregulację, będziemy likwidować przepisy. Mieliśmy właśnie test intencji i z testu wyszło, że nie ma UE plus zero, ale jest UE plus jakieś 90, 100 stron polskiej nadregulacji, której w naszej ustawie nie ma. To jest ustawa ratunkowa dla tej branży. To jest ustawa kompromisowa. My ustępujemy w tej ustawie z tego, żeby KNF nie regulował tej branży. Wolelibyśmy inną instytucję, ale trudno. To jest nasza dobra wola. Zgadzamy się na KNF. Wy jednak zgódźcie się na to, żeby było UE plus zero. Po co wam te dodatkowe regulacje? Jakie jest tego uzasadnienie? Dlaczego chcecie blokować strony internetowe bez decyzji sądu? Dlaczego chcecie niszczyć firmy bez decyzji sądu? (Poruszenie na sali, dzwonek) To nie ma kompletnie żadnego sensu. To jest kompromisowa ustawa UE plus zero, której przyjęcie byłoby przejawem jakiegoś rozsądku polskiej klasy politycznej, dlatego nie bardzo na nie liczę. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia