10. kadencja, 58. posiedzenie, 1. dzień (27-05-2026)
3. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Gospodarki i Rozwoju oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o rządowym projekcie ustawy o szczególnych rozwiązaniach w zakresie rozpoznawania spraw dotyczących zawartych z konsumentami umów kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego (druki nr 1758 i 2369).
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Rządowy projekt ustawy, tzw. ustawy frankowej, jest odpowiedzią na jeden z największych problemów węzłowych polskiego sądownictwa. Każdy z występujących na tej mównicy podkreślał, jak przez lata narastający, piętrzący się problem doprowadził do momentami katastrofalnej sytuacji sądy warszawskie czy inne sądy, do których lawinowo napływały sprawy frankowe. To już kilkaset tysięcy powództw, które przez ponad dekadę zdeterminowały w ogóle sytuację w sądownictwie powszechnym.
Jeżeli gdzieś w nagłówkach artykułów widzieliście państwo, że terminy w sądach apelacyjnych wyznaczane są z rocznym czy 2-letnim wyprzedzeniem, to możemy założyć praktycznie w ciemno, że jedną z głównych przyczyn tej sytuacji jest właśnie ogromny napływ, wolumen spraw frankowych. I w przypadku tych problemów dla Sądu Apelacyjnego w Warszawie, dla Sądu Apelacyjnego w Gdańsku absolutnie priorytetowe jest ich rozwiązanie.
O ustawie, która miałaby w sposób materialny rozwiązać sprawy umów frankowych, mówiło się już ponad 10 lat temu. Były zapowiedzi, były szumne deklaracje. Temat jest oczywiście skomplikowany, ale w związku z tymi zapowiedziami nic się nie zadziało. Nasi obywatele ze swoimi problemami i tymi umowami zostali pozostawieni sami sobie. Zostali zmuszeniu do tego, żeby dochodzić tego przed sądem. Kształtujące się przez lata orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w zdecydowanej większości wyznaczyło granice, ramy czy zasady rozstrzygania tych spraw. Dzisiaj największym wyzwaniem, przed jakim stajemy, jest odkorkowanie, dosłownie odkorkowanie sądów od naporu spraw frankowych. Jeżeli ktokolwiek twierdzi, że sprawy frankowe dzisiaj nie są już problemem w sądownictwie - ta ustawa w sposób zdecydowany przyspieszy ich rozpoznawanie - jest w głębokim błędzie. Statystyki na koniec I kwartału tego roku wskazują jasno, że w sądach okręgowych, jeżeli chodzi o sprawy pozostałe do rozstrzygnięcia, co czwarta jest sprawą frankową. A w sądach apelacyjnych ta statystyka jest dużo bardziej miażdżąca, bo 70% spraw pozostałych do rozstrzygnięcia w sądach apelacyjnych to są właśnie sprawy frankowe. Przygotowując tę ustawę, skupiliśmy się przede wszystkim na punktowym rozwiązaniu kwestii tych elementów postępowania sądowego, które dzisiaj są największą tamą dla szybkiego ich zakończenia. Celowo nie regulowaliśmy, nie wchodziliśmy w buty sądu i nie wchodziliśmy w materię, mówiąc, kto w tym sporze ma rację. Dzisiaj 99% tych spraw, w najogólniejszym ujęciu, wygrywają konsumenci. Merytorycznie te sprawy są do siebie zbliżone, analogiczne, powtarzalne. Ale z uwagi na to, że przez lata tej ustawy o charakterze materialnym nie było, dzisiaj po prostu musimy udrożnić tę drogę sądową. Ta ustawa - być może dla niektórych tylko techniczna, być może dla niektórych tylko proceduralna - to jest precyzyjnie skonstruowana ustawa, która ma wyeliminować największe przeszkody dla sprawnego rozpatrzenia tych spraw.
Są dwa elementy. Jedna kwestia to jest samo główne postępowanie, które musi zakończyć się orzeczeniem rozstrzygającym, kto ma rację. Ale poza głównym postępowaniem jednym z głównych problemów, zmorą, w szczególności dla sądów apelacyjnych, są postępowania wpadkowe, zażeleniowe, głównie w wyniku wniosków o ustanowienie zabezpieczenia po wytoczeniu powództwa w postaci zawieszenia spłat rat kredytu do czasu rozstrzygnięcia sprawy. Te wnioski o zabezpieczenie, pomimo jego udzielenia przez sąd pierwszoinstancyjny, skarżone są każdorazowo do sądu wyższej instancji, tworząc potężny wolumen spraw, które są - tak samo jak i wszystkie inne - rozstrzygane przez wydziały cywilne sądu apelacyjnego. Dlatego też pierwsza kluczowa zmiana to zawieszenie obowiązku spłaty rat z chwilą doręczenia pozwu z mocy prawa, żeby zamknąć ten potok spraw zażaleniowych, których finał i tak jest zawsze ten sam, tylko odroczony w czasie, które tylko dokładają pracy zarówno w sądzie okręgowym, jak i w sądzie apelacyjnym. Zatrzymanie tego potoku to już będzie duże odciążenie.
Kolejne kwestie to poszerzenie możliwości przeprowadzenia zdalnie przesłuchań, możliwość składania zeznań w formie pisemnej, usprawnienie rozstrzygania postępowań na etapie drugoinstancyjnym poprzez odejście od składów kolegialnych, możliwość rozstrzygnięcia sprawy na posiedzeniu niejawnym - nie po to, żeby coś przed kimś ukrywać, tylko po to, żeby nasz obywatel, konsument, który wytacza to powództwo, miał szybciej swoje rozstrzygnięcie. Te rozwiązania są możliwe głównie dlatego, że te spory mają charakter powtarzalny. Te sprawy są względem siebie analogiczne, wręcz, można powiedzieć, bliźniacze. Dlatego z pełną odpowiedzialnością można powiedzieć, że nie ma jakichkolwiek ryzyk dla stron postępowania, że w tym wypadku postępowanie drugoinstancyjne będzie rozstrzygnięte przez jednego sędziego, a nie skład kolegialny - ci sędziowie już tysiące spraw tego typu rozstrzygnęli. I stąd odejście od pewnych reguł rządzących postępowaniem drugoinstancyjnym na rzecz przyspieszenia tych postępowań. Podobnie jest z włączeniem w te postępowania referendarzy przy rozstrzyganiu kwestii kosztów postępowania. To już finalny etap, wydawałoby się, czasami stricte techniczny, ale wymagający dzisiaj zaangażowania sędziego.
Zbiór tych propozycji tworzy całościowy obraz tego, jak można dość znacząco przyspieszyć rozstrzyganie tych spraw, powtarzam raz jeszcze, bez wchodzenia w buty sądu, bez decydowania, kto w tym sporze ma rację. Bo świętym prawem obywatela jest to, że w sytuacji spornej ma on prawo wytoczyć powództwo, natomiast obowiązkiem państwa jest to, żeby realizacja tego prawa była jak najsprawniejsza, jak najmniej uciążliwa.
W pierwotnej wersji projektu, co też zostało tu podkreślone, były jeszcze przepisy przewidujące wprowadzenie szczególnych rozwiązań w zakresie zarzutu potrącenia. Zarzut potrącenia jest dzisiaj instytucją obecną w Kodeksie postępowania cywilnego, art. 203, jest normalną czynnością procesową na kodeksowo opisanych zasadach. Wykorzystywanie tego zarzutu w sporach o prawa majątkowe ma co do zasady służyć temu, żeby strony postępowania, jeżeli wzajemnie dla siebie są wierzycielami, dłużnikami, mogły w ramach jednego postępowania rozliczyć się, rozstrzygnąć swoje spory bez konieczności wytaczania osobnych pozwów, bez generowania dwóch równoległych postępowań sądowych. Żeby dołożyć kolejną możliwość, dać kolejną szansę na to, żeby wolumen spraw frankowych był mniejszy, zaproponowaliśmy szczególne rozwiązania w zakresie potrącenia w odniesieniu do przepisów Kodeksu postępowania cywilnego. To było przedmiotem gorącej dyskusji na posiedzeniu komisji sejmowych, dyskusja toczyła się także w przestrzeni publicznej i padały bardzo różne argumenty, ja tej dyskusji oczywiście przytaczać nie będę. Natomiast wychodzimy z założenia, że ta ustawa z punktu widzenia obywateli, którzy mają szansę szybciej dochodzić swoich praw przed sądem, jest na tyle istotna, że jesteśmy gotowi powiedzieć: robimy krok wstecz. Tak się stało podczas szczegółowego jej rozpatrywania po pierwszym czytaniu i tak się dzieje także dzisiaj, bo poprawki, które zostały złożone przez klub Koalicji Obywatelskiej - jak rozumiem, także przez klub Prawa i Sprawiedliwości - zmierzają do tego, żeby projekt ustawy nie wnosił żadnych szczegółowych regulacji dotyczących zarzutu potrącenia, zostawiając możliwość podnoszenia tego zarzutu w ramach obowiązujących dzisiaj przepisów Kodeksu postępowania cywilnego.
Proces legislacyjny jest procesem żywym. Już kilkukrotnie modyfikowaliśmy projekty rządowe w wyniku toczącej się dyskusji na posiedzeniu komisji. I tak jest też z tą ustawą. Uważamy, że rozwiązania, które są dla obywateli korzystne, zawsze mogą być przedmiotem uwag, bez względu na to, czy podnoszą je przedstawiciele strony społecznej albo przedstawiciele klubów opozycyjnych. Dla nas najważniejsze jest to, żeby jak najwięcej korzystnych rozwiązań znalazło się finalnie w ustawie, która stwarza realne szanse na usprawnienie sytuacji w sądownictwie powszechnym, w szczególności tam, gdzie rozstrzygane są sprawy frankowe.
Na pytanie pani poseł Wassermann w zakresie definiowania pojęcia konsumenta i wątpliwości, które mogą się na tym tle zrodzić, odpowiem tak: wydaje się, że ustawa dość precyzyjnie wyjaśnia tę kwestię w przepisach początkowych, po pierwsze, co do zasady odsyłając do kodeksowej definicji konsumenta, którą już dzisiaj mamy w art. 221, wskazującym wprost, kogo rozumie się przez konsumenta w myśl przepisów Kodeksu cywilnego. Jednak ta ustawa traktuje nieco szerzej osoby fizyczne, które weszły w stosunek zobowiązaniowy z kredytodawcą, czy to w wyniku darowizny, czy spadkobrania. Chodzi o to, aby rozwiać wątpliwości i żeby także osoba fizyczna, która w ten stosunek prawny wchodzi w wyniku innych zdarzeń czy czynności prawnych, także wypełniała tę definicję i żeby definicją tą objąć jak najszerszy krąg osób, oczywiście wyłączając wszystkich tych, którzy zawierają umowę na potrzeby prowadzonej działalności gospodarczej. Wydaje się, że na tym tle interpretacyjnym ta ustawa wątpliwości wprowadzać nie będzie. Co więcej, po zmianach dokonanych w wyniku, mam nadzieję, przyjętych poprawek zgłoszonych w toku drugiego czytania ta ustawa nie będzie budziła wątpliwości interpretacyjnych. Takowe nie były podnoszone w tym zakresie, zarówno na etapie prac rządowych, jak i na etapie prac parlamentarnych. Wręcz przeciwnie, jest to ustawa wyczekiwana, co do której kierowane są liczne pytania o to, kiedy zostanie przyjęta, żebyśmy w końcu mogli faktycznie wykorzystywać siły i środki sądownictwa powszechnego nie tylko na sprawy schematyczne i powtarzalne, jednak cały czas o dużym wolumenie, ale także żeby inne sprawy mogły być w sposób sprawny rozstrzygane.
Kończąc, panie marszałku, chciałbym tylko przypomnieć, że poza przygotowaniem tego projektu ustawy - za co także pragnę podziękować członkom Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego - dotychczas podjęliśmy też działania o charakterze organizacyjnym, które wzmacniały czy wspierały najbardziej narażone sądy z uwagi na ogrom tych powództw. W związku z tym w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie został utworzony specjalny wydział frankowy, który skupiał wszystkie postępowania rozstrzygane w wydziale frankowym Sądu Okręgowego, odciążając wydział cywilny, w którym zwykle rozstrzygane są sprawy cywilne, rozwodowe. Chodziło o to, żeby inne postępowania nie były, mówiąc kolokwialnie, zakładnikiem postępowań frankowych. W kwestii wsparcia kadrowego, jeżeli chodzi o dużą grupę asystentów sędziów, którzy na co dzień wspierają orzeczników w rozstrzyganiu tych spraw, utworzono sekcję w Sądzie Okręgowym w Poznaniu. (Dzwonek) To były wszystkie działania organizacyjne, które mogliśmy podejmować i podjęliśmy celem udrażniania tego procesu.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam nadzieję, że po przyjęciu poprawek z drugiego czytania ta ustawa spotka się z jak najszerszym poparciem w Izbie. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia