10. kadencja, 58. posiedzenie, 1. dzień (27-05-2026)

4. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Edukacji i Nauki o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw (druki nr 2449 i 2561).

Poseł Zbigniew Dolata:

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość wobec ustawy nowelizującej Prawo oświatowe, druk nr 2449.

    W pierwszym czytaniu klub składał wniosek o odrzucenie. Ten wniosek nie zyskał akceptacji Wysokiej Izby, ale w toku prac sejmowych nic się nie zmieniło i dlatego od razu zaznaczam, że będziemy głosowali przeciw temu projektowi. Dlaczego? Dlatego, że wsłuchujemy się w głosy nauczycieli, głosy wszystkich związków zawodowych: od ˝Solidarności˝ przez zawiązek Forum Oświata po Związek Nauczycielstwa Polskiego. Wsłuchujemy się w głosy dyrektorów szkół i ich stowarzyszeń. Wsłuchujemy się w głosy ekspertów oświatowych, którzy na tym projekcie nie zostawiają suchej nitki. Bo to jest bomba podłożona pod polską szkołę. To jest zamach na polską szkołę.

    Pani poseł sprawozdawczyni mówiła, że opozycja nie zgłaszała poprawek. Tego projektu po prostu nie da się poprawić. On jest w całości do odrzucenia. Dlaczego? Dlatego że rząd, ministerstwo wykazują się wyjątkową wręcz arogancją. Taką arogancją w stylu Miszalskiego w Krakowie. Czyli: nie słuchamy nikogo, bo my mamy rację, bo my wiemy najlepiej. Czyli wszyscy nauczyciele się mylą. Jeśli pani przewodnicząca Szumilas mówi tutaj coś o pruskim stylu, to pruski styl dotyczy sposobu prowadzenia obrad Komisji Edukacji i Nauki. To jest prowadzone z wdziękiem pruskiego kaprala. (Oklaski)

    Odmówienie możliwości wypowiadania się posłom opozycji. Przedstawiciele strony społecznej mieli minutę na wypowiedź, która była przerywana nawet nie w pół zdania, tylko w pół słowa. Tak wyglądały obrady komisji. Nawet Biuro Legislacyjne zwracało uwagę pani przewodniczącej, że łamie regulamin Sejmu.

    (Poseł Władysław Dajczak: Tragedia.)

    A ten zamach na edukację - i to jest najsmutniejsze - jest dokonywany przez ministerstwo edukacji, przez panią Nowacką, która właściwie zachowuje się tak jak Miszalski - arogancko. Można by powiedzieć, że jest w ministerstwie tak troszkę jak Midas, tylko, że król Frygii, czego się dotknął, zamieniał w złoto, a pani Nowacka zamienia w błoto. Znalazła się w ministerstwie edukacji jak lis w kurniku i wykorzystuje swoje możliwości decyzyjne do tego, żeby mścić się na nauczycielach za swoje niepowodzenia szkolne z lat młodości. Bo widać wyraźnie, że tym projektem chce nauczycielom skrępować wszelką możliwość podejmowania decyzji, wychowywania, kształcenia. Wprowadza w polskiej szkole klasyczną pajdokrację. Przechyla szalę. Pani przewodnicząca mówiła o równowadze między uczniami a nauczycielami.

    (Poseł Krystyna Szumilas: Między obowiązkami a prawami ucznia, a nie...)

    Dobra szkoła, jak powiedziała pani prof. Folkierska, to jest taka szkoła, która jest konserwatywna. Gdzie jest mistrz, czyli nauczyciel, i uczeń. Oczywiście prawa ucznia muszą być przestrzegane, ale muszą być też egzekwowane obowiązki uczniowskie.

    (Poseł Krystyna Szumilas: Już pan zaprzeczył.)

    Tutaj mamy zdecydowany przechył w kierunku praw uczniowskich i to tak zapisanych, żeby właściwie każdy nauczyciel z góry musiał zrezygnować z jakichkolwiek wymagań. Np. w art. 42a ust. 1 pkt 8 prawem ucznia czyni się taki oto zapis, że to jest odpowiednie kształtowanie czasu pracy i czasu wypoczynku. (Dzwonek) Co to znaczy ˝odpowiednie˝? Kto o tym będzie decydował? Tak wygląda ten projekt ustawy. Absolutnie fatalny, niszczący, dewastujący dla polskiej edukacji. Dlatego apeluję do szczególnie tych, którzy są nauczycielami, i reprezentują koalicję rządzącą w Polsce, aby przyłączyli się do Prawa i Sprawiedliwości i doprowadzili do odrzucenia tego projektu. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia