10. kadencja, 58. posiedzenie, 1. dzień (27-05-2026)
4. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Edukacji i Nauki o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw (druki nr 2449 i 2561).
Poseł Dorota Olko:
Panie Marszałku! Pani Ministro! Wysoka Izbo! Ja bym chciała zacząć to wystąpienie od przeprosin skierowanych w kierunku młodych ludzi, którzy śledzili te obrady. Muszę powiedzieć, że miałam nadzieję, że kiedy zaczniemy pracę w parlamencie, na tej sali, w komisji, to dla wielu uczniów, dla organizacji, które walczą o prawa ucznia, to będzie święto i zostaną potraktowani z powagą i z szacunkiem. Niestety zamiast poważnej rozmowy o prawach ucznia, o tym, jak uczynić szkołę bardziej przyjaznym, bezpieczniejszym, bardziej wspólnotowym miejscem, usłyszeli od posłów prawicy mniej więcej tyle, żeby nie zawracać im głowy, a uczniowie może lepiej niech się zajmą nauką niż zmienianiem polskiej szkoły na lepsze.
(Głos z sali: A czym mają się zająć?)
Uczniom należą się za to przeprosiny, bo to jest przykre. Najwyraźniej niektórzy na tej sali nie dojrzeli jeszcze do tego, żeby traktować was, uczniowie, poważnie, jak obywateli tego kraju i obywatelki tego kraju, którzy mają prawo mieć własne zdanie i własne pomysły.
(Poseł Władysław Dajczak: My też tak myślimy.)
Jestem przekonana, że to się niedługo zmieni, również dzięki wam, młodzi ludzie, którzy angażujecie się w życie publiczne.
O tym, czemu ta ustawa jest potrzebna, jakie są jej korzystne zapisy, mówiłam dużo już podczas pierwszego czytania. Teraz więc przyjrzyjmy się chwilę temu, co tak oburzyło posłów prawicy w tym projekcie.
Pan poseł Zbigniew Dolata mówił, że te przepisy mogą posłużyć do tego, żeby smagać biczem wymagających nauczycieli. To jest dziwna fantazja i oczywista nieprawda, bo proszę państwa, rzecznicy są po to, żeby rozwiązywać konflikty w szkole na początku, żeby prowadzić do ich deeskalacji, zanim wyeskalują do jakiegoś dziwnego, krytycznego poziomu.
Pan poseł Tumanowicz z Konfederacji załamywał ręce nad kosztami tej ustawy i cynicznie proponował, żeby lepiej te pieniądze przeznaczyć na podwyżki dla nauczycieli. To jest bardzo interesujące, bo kiedy na tej sali głosowaliśmy nad podwyżkami dla nauczycieli, realnymi i odczuwalnymi, to Konfederacja była przeciwko. Dzisiaj zaś proponuje podwyżki w wysokości 15 gr, bo właśnie tyle wyniosłyby te podwyżki, gdyby przekierować pieniądze z tej ustawy na podwyżki dla nauczycieli. To nawet nie wymaga komentarza.
(Poseł Witold Tumanowicz: Nie oznacza to, by wydawać bezsensownie pieniądze.)
Z kolei pan poseł Sachajko stwierdził, że ta ustawa zmienia szkołę w urząd do rozwiązywania konfliktów. Panie pośle, takie rozwiązania z powodzeniem działają już w wielu szkołach i czynią je bezpieczniejszymi miejscami. Bynajmniej te szkoły nie zamieniły się w urzędy.
Nie będę cytowała kolejnych wypowiedzi. Ich było na tej sali naprawdę dużo za dużo. Ale muszę powiedzieć, że dostrzegam po prawej stronie sali taką obsesję, że za każdym razem, kiedy ktoś walczy o prawa jakiejś grupy, to wy widzicie w tym zamach na prawa innej grupy. Na przykład kiedy chcemy dbać o prawa pieszych, to Konfederacja podnosi larum, że to zamach na wolność kierowców. Kiedy walczymy o prawa par jednopłciowych, to wy widzicie w tym zamach na heteroseksualne małżeństwo.
(Poseł Krzysztof Mulawa: Mądrze pani myśli.)
Teraz okazuje się, że kiedy mówimy o prawach ucznia, to wy w tym widzicie zamach na autorytet nauczyciela - bo takie słowa padały. To ja wam zdradzę sekret. Szacunku i poczucia bezpieczeństwa naprawdę może i powinno starczyć dla wszystkich, a najwspanialsi nauczyciele, jakich spotkałam w swoim życiu, budowali swój autorytet na wiedzy, na kompetencjach, na umiejętnościach dydaktycznych, na szacunku do ucznia, a nie na trzymaniu uczniów pod butem.
Jestem głęboko przekonana, że ta ustawa jest potrzebna, bo potrzebujemy szkoły, która traktuje uczniów i uczennice bardziej podmiotowo, która lepiej słucha ich głosu i dba o przestrzeganie ich praw. Ta ustawa nie wprowadza do szkoły zasad z kosmosu, tylko porządkuje te zasady, które w wielu szkołach już istnieją, wprowadza jednolite standardy i narzędzia, tak aby pilnować, żeby te prawa były przestrzegane. To jest urealnienie, a nie żadna rewolucja.
Jasne jest to, że można mieć wątpliwości co do poszczególnych zapisów, że można o nich dyskutować, jak je poprawić. Sama składałam poprawki. Ale te przepisy, a przede wszystkim osoby, których te przepisy dotyczą, zasługują na poważną dyskusję, a nie na polityczną szopkę, jaką wy tutaj urządziliście. Jeszcze raz do was apeluję, żeby poważnie (Dzwonek) podejść do prac nad tymi przepisami. Jeżeli nie z szacunku do tej Izby, do ministerstwa, do kolegów posłów i posłanek, to z szacunku do tych ludzi, których te przepisy dotyczą. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia