10. kadencja, 58. posiedzenie, 1. dzień (27-05-2026)
4. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Edukacji i Nauki o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw (druki nr 2449 i 2561).
Poseł Jarosław Sachajko:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Zgadzając się co do tego, że ta ustawa nie rozwiązuje problemów polskiej szkoły, obecnej polskiej szkoły, pójdę dużo dalej i złożę wniosek o odrzucanie tej ustawy w drugim czytaniu. Ma pan poseł rację, ta ustawa tylko psuje polską szkołę.
(Poseł Piotr Paweł Strach: Tego nie powiedziałem.)
Oczywiście nikt rozsądny nie kwestionuje, że uczeń ma prawo do godności, bezpieczeństwa, ochrony przed przemocą, jasnych zasad oceniania i możliwości odwołania się od niesprawiedliwej decyzji. Ale pod tymi słusznymi hasłami próbuje się wprowadzić rozwiązania, które mogą sparaliżować polską szkołę. Ten projekt nie wzmacnia szkoły. On tworzy nowy system kontroli, krajowego, wojewódzkich, powiatowych i szkolnych rzeczników praw ucznia. Do tego dochodzą nowe procedury, skargi, odwołania, obowiązki, dokumentowanie, kontrole i kolejne ryzyka dla dyrektorów oraz nauczycieli. A przecież szkoła już dziś ledwo oddycha pod ciężarem biurokracji. Nauczyciele mają uczyć, wychowywać, reagować na przemoc, kryzys psychiczny, uzależnienie, konflikty rodzinne i cyberprzestępczość. Zamiast realnego wsparcia daje kolejny aparat nadzoru.
Projekt wprowadza bardzo szeroki katalog praw ucznia: wolność słowa, uzewnętrznianie przekonań, kształtowanie stroju i wyglądu, posiadanie przedmiotów osobistych, składanie skarg i wniosków. Brzmi pięknie, ale w praktyce może oznaczać, że każda uwaga nauczyciela, każda kara porządkowa, każde polecenie, każda próba przywrócenia dyscypliny stanie się początkiem formalnego sporu. Szkoła nie może być urzędem skargowym. Nauczyciel nie może pracować w strachu, że każde zwrócenie uwagi uczniowi skończy się kontrolą, żądaniem dokumentów i postępowaniem przed rzecznikiem. To nie jest ochrona ucznia, to jest rozbrajanie autorytetu nauczyciela. Szczególnie niepokojące są uprawnienia rzeczników, badanie spraw na miejscu, żądanie akt, dokumentów, wyjaśnień, także zawierających dane osobowe, udział w posiedzeniach organów szkoły i obserwowanie zajęć. Czy szkoła ma być miejscem edukacji czy miejscem permanentnej kontroli? Jest też ryzyko upolitycznienia. Krajowy rzecznik ma działać przy urzędzie obsługującym ministra edukacji i być powoływany przez ministra. To rodzi pytanie, czy będzie niezależnym obrońcą uczniów, czy narzędziem polityki aktualnej władzy.
Trzeba też jasno powiedzieć, że ten projekt osłabia rolę rodziców. To rodzice mają podstawowe prawo i obowiązek wychowywania dziecka. Szkoła ma ich wspierać, a nie zastępować. Rzecznik nie może stać się instytucją obchodzenia autorytetu rodziców i nauczycieli.
Tak, trzeba chronić uczniów przed przemocą i niesprawiedliwością, ale nie wolno pod tym pretekstem budować systemu nieufności, kontroli i donosu. Szkoła potrzebuje wychowywania, autorytetu i współpracy, a ten projekt niesie biurokratyzację, konflikt i paraliż wychowawczy. Dlatego wnoszę jak na wstępie. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia