10. kadencja, 58. posiedzenie, 1. dzień (27-05-2026)

4. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Edukacji i Nauki o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw (druki nr 2449 i 2561).

Poseł Marcin Józefaciuk:

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowna Pani Rzecznik! Ten projekt ponoć nie wprowadza niczego nowego, tylko w jednym miejscu zbiera prawa i obowiązki ucznia, tak mówiło MEN, a jednak kosztuje budżet państwa miliony złotych.

    Im dłużej analizuję ten projekt, im więcej czytam stanowisk praktyków, dyrektorów, organów prowadzących, im częściej rozmawiam z nauczycielami, tym mocniej dochodzę do wniosku, że to nie jest projekt naprawy szkoły. To jest projekt destabilizacji szkoły.

    W obecnej formie ten projekt jest momentami absurdalny, szkodliwy i głęboko nieprofesjonalny. Bo rolą ministerstwa edukacji nie jest wzmacnianie jednej strony, rolą ministerstwa jest dbanie o równowagę w szkole, a tutaj tej równowagi po prostu nie ma. Państwo budujecie gigantyczny system ochrony ucznia, rzeczników, procedur, odwołań, postępowań, nowych organów i może dobrze w niektórych momentach. Ale gdzie jest nauczyciel? Ministerstwo mówi: macie związki zawodowe. To jest lekceważąca odpowiedź, pani minister, państwa polskiego na kryzys zawodu nauczyciela. Nie każdy nauczyciel należy do związku, nie każdy nauczyciel chce należeć, a związek zawodowy nie jest instytucją państwową.

    I tutaj właśnie opadają maski, bo kiedy przychodzi do realnego wsparcia nauczyciela, okazuje się, że państwo umywa ręce. A jednocześnie tworzycie państwo system, w którym nauczyciel ma być wychowawcą, pedagogiem, psychologiem, mediatorem, urzędnikiem proceduralnym i jeszcze rzecznikiem praw ucznia. I uwaga, według tego projektu - za darmo, bo ministerstwo dziś mówi: rozmawiamy z dyrektorami, aby dawali dodatki motywacyjne. No naprawdę? To pokazuje kompletny brak zrozumienia realiów szkoły. Dodatek motywacyjny przyznawany jest zwykle na 3-6 miesięcy, jest ograniczony, uznaniowy i pochodzi z tej samej puli co dla wszystkich nauczycieli. Czyli co proponuje MEN? Żeby dyrektorzy finansowali nowy obowiązek nauczyciela kosztem innych nauczycieli, realnie pomniejszając tę pulę. I to jest absurdalne. A jeszcze bardziej absurdalne jest mówienie: niech organy prowadzące dołożą pieniądze. Ministerstwo chyba zapomina, że czasem organ prowadzący, dyrektor i szkoła to są te same organizmy walczące dzisiaj o przetrwanie.

    Państwo tworzycie nowe obowiązki, nowe procedury, nowe funkcje bez realnego finansowania i bez refleksji nad skutkami. I właśnie dlatego ten projekt jest tak niebezpieczny, bo nie buduje szkoły opartej na relacji, on buduje szkołę opartą na strachu proceduralnym. Nauczyciel nie będzie się zastanawiał, jak pomóc uczniowi, tylko czy zaraz ktoś nie złoży skargi, czy procedura została dobrze przeprowadzona, czy ktoś mnie nie oskarży. To nie jest wychowanie, to jest biurokratyczny paraliż.

    I teraz kolejny absurd - obowiązkowe rady szkół. Środowiska praktyków mówią dziś wprost: to rozwiązanie konfliktogenne, fasadowe i nieproporcjonalne. Rady mają opiniować plany finansowe szkół, ingerować w funkcjonowanie placówek, opiniować działania dyrektorów, a jednocześnie nie ponoszą odpowiedzialności finansowej, nie odpowiadają prawnie, nie odpowiadają demokratycznie. Czyli państwo odrywacie władzę od odpowiedzialności. To nie tylko jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, to budzi poważne wątpliwości konstytucyjne. Ministerstwo, zamiast prowadzić spokojnie konsekwentne działania od dołu, wzmacniać wychowawców, wspierać dyrektorów, szkolić nauczycieli, poprawiać współpracę z rodzicami i wspierać uczniów, postanowiło wrzucić do systemu gigantyczny granat proceduralny i udaje, że to reforma dla dobra. Nie. To jest wzniecenie pożaru w systemie, który już dzisiaj jest przeciążony. Mówi się, że teraz rzecznicy już działają, i to prawda, ale rzecznik będzie obowiązkowy, a nie fakultatywny - gdy wszyscy do tego dojrzeli. Rzecznik będzie miał inne uprawnienia niż teraz.

    Szkoła potrzebuje dziś wsparcia, równowagi i zaufania, a nie kolejnego eksperymentu pisanego zza biurka. Dlatego mówię jasno: w tej formie ten projekt jest niedopuszczalny. Jeśli przejdzie w takim kształcie, będę apelował do prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o jego zawetowanie. Nie wbrew uczniom i ich prawom, ale dla ich dobra. Bo przecież, jak mówi MEN, projekt nie wprowadza nic nowego. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia