10. kadencja, 58. posiedzenie, 1. dzień (27-05-2026)

5. i 6. punkt porządku dziennego:


   5. Sprawozdanie Komisji Nadzwyczajnej o rządowym projekcie ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu (druki nr 2110 i 2593).
   6. Sprawozdanie Komisji Nadzwyczajnej o rządowym projekcie ustawy - Przepisy wprowadzające ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu (druki nr 2111 i 2594).

Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Katarzyna Kotula:

    Bardzo serdecznie dziękuję.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Chcę przede wszystkim zacząć od podziękowań. Dziękuję Komisji Nadzwyczajnej do spraw projektu ustawy o statusie osoby najbliższej za ciężką, szczegółową i bardzo odpowiedzialną pracę nad tym projektem, ale przede wszystkim pracę bez emocji, pracę merytoryczną. Szczególnie dziękuję pani przewodniczącej, posłance Urszuli Pasławskiej za to, że komisja stała się miejscem realnego dialogu i dopracowania rozwiązań, a nie tylko powielania sporów z sali plenarnej. Dziękuję bardzo prezydium komisji i posłance Katarzynie Ueberhan, posłance Jolancie Niezgodzkiej za wsparcie i pomoc w tym, żeby komisja pracowała sprawnie, spokojnie, merytorycznie, żebyśmy mogli dzisiaj przejść do drugiego czytania. Podziękowania oczywiście dla Biura Legislacyjnego Sejmu. Kawał dobrej i trudnej pracy, ale też ogromne podziękowania dla mojego zespołu Departamentu do spraw Równego Traktowania i dla pani dyrektor Magdaleny Dropek za ich pracę, a także Departamentu Prawnego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, który wspierał nas legislacyjnie.

    Droga Społeczności LGBT! Chcę także skierować swoje słowa do was. Ja wiem, że politycy wciąż często was zawodzą. Ja wiem, że ta ustawa nie jest tym, na co wszyscy czekaliście, i wiem, że chcecie...

    (Poseł Jarosław Sachajko: To pierwszy krok.)

    Pan poseł jest ze społeczności, dlatego się odezwał, czy... (Wesołość na sali, oklaski)

    Wicemarszałek Monika Wielichowska:

    Jak wszyscy. Nie wykluczamy na tej sali ani w naszym narodzie.

    Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Katarzyna Kotula:

    Wiem, droga społeczności, że chcecie tak jak ja i Lewica równości małżeńskiej, ale jeśli tylko dla takiej ustawy na ten moment jest w tym parlamencie większość, to wierzę, że warto spróbować wprowadzić ją w życie.

    Wysoka Izbo! W Polsce od lat istnieją związki, których państwo prawnie nie widzi, choć są one w pełni realne.

    (Poseł Włodzimierz Skalik: Np. z psami.)

    Pani marszałek, bardzo prosiłabym o reakcję.

    Wicemarszałek Monika Wielichowska:

    Panie Pośle! Zwracam panu uwagę, że zakłóca pan obrady Sejmu.

    (Głos z sali: Swoje fantazje to niech pan w domu realizuje.) (Dzwonek)

    (Głos z sali: Panie pośle Skalik, to skandaliczne.)

    Proszę bardzo, pani minister.

    Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Katarzyna Kotula:

    Pary, których państwo po prawej stronie tak bardzo się boją, mieszkają w mieszkaniach...

    (Głos z sali: I niech mieszkają.)

    ...na które wzięły razem kredyt. Czuwają przy łóżkach szpitalnych, opiekują się sobą, są ze sobą na dobre i na złe, choć państwo usilnie od lat próbuje ich rodzin nie dostrzegać i schować ich do szafy. Przy biurkach w urzędach próbują udowodnić urzędnikom, że partner czy partnerka, z którymi od lat żyją na dobre i na złe, to ktoś im bliski (Poruszenie na sali, dzwonek), a nawet najbliższy. Kiedy nagle okazuje się, że formalnie te osoby dla państwa są osobami obcymi, biegają one po notariuszach, próbując kilkoma dokumentami, papierkami załatwić sobie namiastkę normalności. Walczą o prawo do decyzji o pochówku po śmierci partnera, zanim znajdzie się jakaś dawno niewidziana rodzina, która przychodzi i mówi, że wie lepiej.

    To rozwiązanie dotyczy wszystkich par jednopłciowych, które nie zawarły małżeństwa, bo nie mają dzisiaj w Polsce takiej możliwości - chcę to podkreślić - nawet po decyzji rządu o wdrożeniu wyroku TSUE. Dotyczy to także par hetero, które tworzą w Polsce związki, których nie formalizują z różnych powodów, a my nie mamy prawa tej decyzji podejmować za nich.

    Co konkretnie oznacza ta ustawa w życiu codziennym i czego tak naprawdę się boicie? Oznacza, że państwo wreszcie przestaje traktować tysiące par, w tym pary jednopłciowe, jak relacje drugiej kategorii i zaczyna uznawać ich wspólne życie za warte ochrony, bezpieczeństwa i szacunku. Oznacza wspólne rozliczanie podatku dochodowego po wyborze wspólności majątkowej, zwolnienie od podatku od spadków i darowizn, dostęp do ubezpieczenia zdrowotnego, renty rodzinnej, ochronę mieszkania, prawo do informacji i dokumentacji medycznej, prawo do decyzji o pochówku, do działania w imieniu osoby najbliższej przed urzędami i sądami oraz do dziedziczenia testamentowego, ale także, a może przede wszystkim, oznacza coś więcej. Koniec z sytuacją, w której państwo mówi ludziom: możecie się kochać, możecie razem żyć, możecie wspólnie ponosić za siebie odpowiedzialność, ale w świetle prawa nadal jesteście osobami obcymi.

    Ta ustawa jest potrzebna wszystkim osobom, które tworzą wspólne życie, ale właśnie w krytycznym momencie słyszą: w świetle prawa nic, ale to nic was nie łączy. Tym, którzy chcą odpowiedzialności, a nie chaosu. Tym, którzy chcą i wciąż czekają na bezpieczeństwo, a nie na łaskę urzędnika albo dobrą wolę lekarza. I choć, tak jak mówiłam, nie jest to ustawa moich marzeń ani marzeń Lewicy, to wierzymy, że ona jest potrzebna, bo jeśli dwie dorosłe osoby żyją razem, biorą za siebie odpowiedzialność, opiekują się sobą w chorobie, wspólnie spłacają kredyt i planują przyszłość, to państwo nie ma żadnego moralnego ani też konstytucyjnego prawa udawać, że tego związku nie ma.

    Wysoka Izbo! W pierwszym czytaniu padał argument, że to jest konkurencja dla małżeństwa i że ustawa narusza konstytucyjny porządek w zakresie ochrony małżeństwa. Odpowiadam więc kategorycznie: nie, nie narusza. Po pierwsze, projekt ustawy nie zmienia w najmniejszym stopniu definicji małżeństwa, nie dotyka przepisów Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (Poruszenie na sali, dzwonek), nie ingeruje w konstytucyjny zapis o szczególnej ochronie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Ta szczególna ochrona, proszę państwa, naprawdę nadal pozostanie. Droga prawico, jak wy nie rozwalicie małżeństwa, to nic go nie rozwali. (Oklaski) Małżeństwo pozostanie odrębną, uprzywilejowaną instytucją prawa rodzinnego. Nic a nic się w tej sprawie nie zmieni. Chodzi o umowę cywilnoprawną, zawieraną u notariusza, rejestrowaną w urzędzie stanu cywilnego, w dodatku taką, która niestety nie zmienia stanu cywilnego. Nie ma możliwości przeprowadzenia uroczystości, nie ma możliwości adopcji ani nawet przysposobienia. Tak naprawdę nie ma tu niczego, do czego, droga prawico, moglibyście się przyczepić.

    Po drugie, warto w tej debacie jeszcze raz podkreślić: art. 18 konstytucji chroni małżeństwo, ale chroni także rodzinę, a dwie osoby żyjące ze sobą, mieszkające ze sobą przez 20 lat, takie, które się wspierają na dobre i na złe, to także rodzina. I taką rodzinę państwo także powinno chronić. Jeśli chodzi tu o sposób inny niż małżeństwo - możemy o tym rozmawiać. Ale wy chcecie schować do szafy wszystkich tych, którzy od lat walczą o prawo do minimalnego poczucia bezpieczeństwa i minimalnego poczucia, że ich państwo traktuje ich jak obywateli pierwszej kategorii. Jakoś nie przeszkadza wam, że ci ludzie płacą tu podatki, jakoś nie przeszkadza wam, że służą w armii, pewnie nawet by wam nie przeszkadzało, jeśli poszliby na wojnę i zginęli za ojczyznę, a nie chcecie im dać namiastki poczucia (Gwar na sali, dzwonek), że są obywatelami pierwszej kategorii i że państwo dostrzega ich rodziny chociaż w minimalnym stopniu.

    Droga Prawico! Liczę na merytoryczną dyskusję i debatę, bo takiej tu jeszcze nie widziałam. (Dzwonek) Liczę na merytoryczne argumenty. Jestem gotowa odpowiedzieć na wszystkie wasze pytania. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia