10. kadencja, 58. posiedzenie, 2. dzień (28-05-2026)
16. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych oraz Komisji do Spraw Deregulacji o rządowym projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu dokonania deregulacji w zakresie energetyki (druki nr 2578 i 2606).
Poseł Jarosław Sachajko:
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Ten projekt pokazuje, że śmiejąca się z Polaków koalicja już nie idzie ku przepaści. Ona biegnie. I za ten bieg zapłacą Polacy: w rachunkach za prąd, w rachunkach za ciepło, w towarach, w kosztach produkcji i w utracie konkurencyjności polskiej gospodarki. Pod pięknymi hasłami deregulacji, magazynów ciepła, ciepła odpadowego i energii odnawialnej zapisujecie kolejne mechanizmy finansowania mitycznej transformacji, której koszt zostanie przerzucony na Polaków, na mieszkańców bloków, na spółdzielnie, na samorządy, na firmy i na przemysł.
Proszę nie udawać, że to jest za darmo. W 2026 r. sama stawka opłaty OZE wynosi 7,3 zł/MWh. Rok wcześniej było to 3,50 zł, czyli teraz płacimy ponad dwa razy więcej niż w ubiegłym roku. A to jest tylko jedna z pozycji na rachunku. URE wskazuje, że w aukcjach OZE z lat 2016-2025 zakontraktowano prawie 307 TWh energii o wartości blisko 77 mld zł. Ponad 75 mld zł dotyczy nowych instalacji. PSE planuje ponad 64 mld zł inwestycji w sieci przesyłowe do 2034 r.
Po co? Ano po to, żeby obsługiwać gigantyczny przyrost energii z OZE: z offshore, z fotowoltaiki i z wiatraków na lądzie. A teraz dokładacie kolejne elementy: magazyny ciepła, magazyny chłodu, kotły elektryczne, ciepło z OZE, ciepło odpadowe, nowe mechanizmy taryfowe, zwroty z kapitału, premie za ryzyko. Brzmi technicznie, ale sens jest prosty: biznes zainwestuje, biznes dostanie gwarantowane zwroty, a Polacy zapłacą rachunek.
To jest właśnie prawda o tej transformacji: im więcej niestabilnych źródeł, tym więcej trzeba dopłacić do sieci, magazynów, rezerw, bilansowania i taryf. Najpierw mówicie ludziom, że OZE obniży rachunki. Potem przychodzicie do Sejmu z ustawą, która tworzy kolejne koszty, kolejne zachęty, kolejne mechanizmy wsparcia i kolejne obowiązki. To nie jest deregulacja. To faktura wystawiona Polakom za ideologiczną politykę energetyczną.
Polska potrzebuje taniej, stabilnej energii. Potrzebuje bezpieczeństwa energetycznego, przemysłu, miejsc pracy i przewidywalnych rachunków, a nie systemu, w którym państwo najpierw wymusza kosztowne inwestycje, potem wpisuje je do taryf, a na końcu mówi obywatelom: proszę płacić, to dla waszego dobra. Nie dla takiej transformacji, nie dla przerzucania kosztów na Polaków, nie dla energetycznego eksperymentu, za który zapłacą rodziny, przedsiębiorcy i cała gospodarka.
A na koniec wyjaśnię posłom ze śmiejącej się z Polaków koalicji: polskie rządy dopłacają do likwidacji górnictwa na polecenie Komisji Europejskiej, a Polacy dotują OZE dwa razy więcej niż likwidację górnictwa. Ta ustawa jest tego elementem. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia