10. kadencja, 58. posiedzenie, 2. dzień (28-05-2026)

19. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu o poselskim projekcie uchwały w sprawie upamiętnienia 90. rocznicy deportacji ludności polskiej do Kazachstanu (druki nr 2470 i 2570).

Poseł Sprawozdawca Barbara Okuła:

    Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Mam zaszczyt przedstawić sprawozdanie Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu o poselskim projekcie uchwały w sprawie upamiętnienia 90. rocznicy deportacji ludności polskiej do Kazachstanu, zawarte w druku sejmowym nr 2570.

    Marszałek Sejmu, po zasięgnięciu opinii Prezydium Sejmu, skierował ten projekt do komisji w celu przeprowadzenia pierwszego czytania. Komisja rozpatrzyła projekt uchwały na posiedzeniu w dniu 14 maja 2026 r. Po przeprowadzonej dyskusji komisja wnosi o podjęcie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej załączonego projektu uchwały.

    Chciałabym w tym miejscu odczytać ten projekt.

    ˝Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie upamiętnienia rozpoczęcia deportacji ludności polskiej do Kazachstanu w 90. rocznicę

    Dziewięćdziesiąt lat temu władze sowieckie rozpoczęły pierwszą masową deportację ludności polskiej. Ta zbrodnicza operacja uderzyła w Polaków żyjących na terenach ówczesnej sowieckiej Ukrainy położonych przy granicy z Polską. Wywieziono co najmniej 70 tys. mieszkańców tych ziem, w przytłaczającej większości Polaków, i zmuszono ich do zasiedlenia surowego kazachskiego stepu.

    W latach trzydziestych XX wieku w Związku Sowieckim żyło ponad milion Polaków. Wielu z nich od pokoleń zamieszkiwało tereny dawnej Rzeczypospolitej, które po zawarciu pokoju ryskiego z 1921 roku znalazły się poza jej granicami. Po trwającym kilka lat okresie względnego bezpieczeństwa władze sowieckie rozpoczęły represje wobec tej ludności, obejmujące również przymusowe deportacje. W 1936 roku ludność polska, mieszkająca w zwartych koloniach na obszarach przy granicy z Polską została oficjalnie uznana za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa sowieckiego. Zapadła decyzja o jej przesiedleniu do borykającego się z niedoborem ludności Kazachstanu.

    W dwóch etapach - w okresach: maj-czerwiec oraz wrzesień-październik 1936 roku - wywieziono kilkanaście tysięcy rodzin, w sumie co najmniej 70 tys. osób. Ulokowano je w północnym Kazachstanie, nie bacząc na to, że panujące tam warunki klimatyczne były skrajnie trudne dla ludności europejskiej.

    W celu rozmieszczenia deportowanych wyodrębniono na stepie 43 punkty, tzw. toczki, z których każdy został oznaczony wbitym w ziemię słupkiem z numerem. Na miejscu zapewniono jedynie podstawowe źródła wody, np. studnie. Wszelkie ziemianki i inne schronienia deportowani musieli budować samodzielnie. Niektórzy pierwszą zimę przetrwali w wojskowych namiotach. Wielu nie przeżyło podróży, wielu - pierwszych miesięcy w nowym miejscu, a tysiące innych zostały zamordowane przez Sowietów w latach 1937-1938 podczas tzw. operacji polskiej NKWD.

    Polacy deportowani do Kazachstanu w 1936 roku nie zostali objęci amnestią z 1941 roku ani repatriacjami w latach 1945-1949 i 1955-1959. Realne starania o osiedlenie się w Polsce mogli podejmować dopiero po rozpadzie Związku Sowieckiego w 1991 roku. Wielu potomków osób deportowanych powróciło do Rzeczypospolitej, jednak znaczna ich część nadal mieszka w Kazachstanie.

    Sejm Rzeczypospolitej Polskiej składa najwyższy hołd wszystkim Rodakom, którzy ucierpieli w wyniku przeprowadzonej przez Sowietów deportacji z 1936 roku, w szczególności tym, którzy w jej następstwie stracili życie˝.

    To były oficjalne słowa uchwały. Słowa pełne historycznych faktów, dat, konkretnych ram geograficznych i politycznych. Ale kiedy schodzimy z poziomu polityki historycznej, kiedy zdejmiemy z tych wydarzeń urzędowy ton, stajemy twarzą w twarz z żywym człowiekiem. Za każdą cyfrą zapisaną w dokumentach, za tą porażającą liczbą co najmniej 70 tys. wywiezionych rodaków, kryje się pojedynczy rozdarty na strzępy świat. Kryją się dramaty, których my, żyjący w wolnej Polsce, nie jesteśmy w stanie do końca pojąć. Ale naszym obowiązkiem jest o nich opowiedzieć.

    90 lat temu, w 1936 r., totalitarna machina sowiecka podjęła bezwzględną decyzję o zniszczeniu polskiej społeczności. Ci ludzie nie zrobili nic złego, ich jedyną winą było to, że urodzili się Polakami i za żadną cenę nie chcieli tej polskości oddać. Mieszkali na ziemiach swoich ojców, na terenach dawnej Rzeczypospolitej, a potem był nieludzki transport i tygodnie spędzone w potwornym ścisku, w ciemnych, ryglowanych od zewnątrz wagonach bydlęcych, bez podstawowych warunków do życia, bez wody, w pełnym słońcu lub przejmującym chłodzie. Wielu z naszych rodaków, zwłaszcza najmłodsi i najstarsi, nie przeżyło samej drogi. Ich ciała wyrzucano z wagonów wprost na tory. A na końcu tej drogi przez mękę nie czekała żadna pomoc. Czekał bezkresny, pusty, zimny kazachski step. Tam nie było domów, nie było schronień, nie było niczego poza studnią z wodą. Ofiary tej wywózki usłyszały od konwojentów jedno zdanie: Tutaj teraz będziecie żyć. Część z nich pierwszą morderczą kazachską zimę przetrwała w lichych wojskowych namiotach. Tysiące ludzi zmarło z wycieńczenia, głodu i chorób w ciągu pierwszych miesięcy.

    Polacy deportowani do Kazachstanu w 1936 r. zostali porzuceni przez światową historię. Nie objęła ich tzw. amnestia z 1941 r. Zostali bezdusznie wykluczeni z wielkich powojennych fal repatriacji w latach 40. i 50. Przez dekady komunistycznego kłamstwa świat miał o nich milczeć. Mieli zniknąć z ludzkiej pamięci. Dopiero rok 1991, chwila upadku Związku Sowieckiego, otworzył przed nimi i ich dziećmi realną możliwość powrotu. Choć wielu z nich wróciło, do dzisiaj na kazachskim stepie żyją tysiące ich potomków, sercem wciąż związanych z Polską, będących żywym, bolesnym pomnikiem tamtych strasznych dni.

    Jako posłowie na Sejm Rzeczypospolitej reprezentujemy cały naród. Naszym moralnym obowiązkiem jest budowanie instytucjonalnej pamięci, która przetrwa próbę czasu. Jako posłanka z ziemi podlaskiej jestem dumna i wdzięczna, że to właśnie w moim rodzinnym Białymstoku, mieście, które samo nosi tak głębokie rany po wywózkach, bije dziś serce ogólnopolskiej oraz międzynarodowej pamięci o tych wydarzeniach. To tam znajduje się i działa Muzeum Pamięci Sybiru - miejsce niezwykłe, nowoczesne, a zarazem przepełnione głębokim szacunkiem i sakralną niemal powagą. Muzeum Pamięci Sybiru opowiada historię zsyłek i deportacji. To miejsce to wielkie centrum edukacji dla młodego pokolenia, które uczy, jak krucha jest wolność i do jakich potworności prowadzi totalitarny obłęd oraz nienawiść do drugiego człowieka.

    W związku z nadchodzącymi okrągłymi obchodami rocznicowymi 10 czerwca otwarta będzie w Sejmie wyjątkowa wystawa upamiętniająca tamte tragiczne wydarzenia, deportację do Kazachstanu. Ekspozycja ta powstaje dzięki inicjatywie prof. Wojciecha Śleszyńskiego - wybitnego naukowca, historyka o ogromnym dorobku w dziedzinie historii Kresów Wschodnich oraz sowieckich represji narodowościowych, a zarazem dyrektora Muzeum Pamięci Sybiru. W tym miejscu chciałabym mu podziękować za zaangażowanie w przygotowanie tej uchwały oraz za ogromny wkład w zachowanie prawdy historycznej i pamięci o losach naszych rodaków.

    Oprócz tej uchwały planowane są obchody, wydarzenia edukacyjne i naukowe w Polsce i w Kazachstanie oraz wystawy i spotkania ze świadkami historii i ich potomkami. Upamiętnianie tych wydarzeń tworzy przestrzeń do budowania porozumienia opartego na pamięci, szacunku i zrozumieniu przeszłości. Przyjmijmy więc tę uchwałę jednogłośnie i pokażmy potomkom deportowanych, zarówno tym, którzy z wielkim trudem wrócili do Polski, jak i tym, którzy z różnych przyczyn wciąż mieszkają na kazachskiej ziemi, że Rzeczpospolita o nich nie zapomniała, że ich cierpienie, ich niezłomność, ich łzy i walka o zachowanie polskiego języka i wiary na nieludzkiej ziemi są integralną częścią naszej narodowej tożsamości i pamięci.

    W imieniu Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu apeluję do całego Wysokiego Sejmu o jednogłośne podjęcie niniejszej uchwały. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

    (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski)


Przebieg posiedzenia