10. kadencja, 58. posiedzenie, 2. dzień (28-05-2026)

21. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Spraw Zagranicznych o komisyjnym projekcie uchwały z okazji 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych Ameryki (druki nr 2491 i 2568).

Poseł Sprawozdawca Paweł Kowal:

    Szanowny Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Wysoka Izbo! To zaszczyt dla mnie prezentować sprawozdanie komisji, która w zasadzie w konsensusie dyskutowała o tym, jak przypomnieć i uczcić rangą oświadczenia Sejmu Rzeczypospolitej nie tylko 250 lat deklaracji niepodległości, ale także długie lata, cały ten czas, a nawet wcześniej, relacji polsko-amerykańskich.

    Otóż deklaracja niepodległości, podobnie jak konstytucja Stanów Zjednoczonych, zbliżyły nas ze sobą, nasze narody, poprzez dzieło Kościuszki, poprzez dzieło Pułaskiego, ale także poprzez inspirację duchem wolności, przekonaniem, że władza pochodzi od narodu. Te tendencje, które dominowały wtedy na świecie, wpływały na nas wzajemnie. Polacy budowali i wspierali kruchą republikę. Amerykanie przyjmowali na swoim terytorium pokolenia Polaków, którzy pracowali i tworzyli wielkość dzisiejszych Stanów Zjednoczonych.

    To słowo: Polonia wywołuje dreszcze w naszych sercach, bo w każdym, myślę, miejscu w Polsce i w każdej z naszych rodzin jest ktoś, kto poświęcił swoje życie, swoją historię, swoje sprawy dla budowania Ameryki, dla budowania tego wielkiego mitu, który ucieleśniał marzenie o nowoczesności, marzenie o idealnym, demokratycznym państwie, o tym biblijnym mieście położonym na skale. To było wyjątkowe doświadczenie pokoleń Polaków XIX w. i XX w., że znajdowali swój drugi dom w Stanach Zjednoczonych. I to powoduje, że relacje polsko-amerykańskie mają absolutnie wyjątkowy charakter. Chodzi o te więzi, które łączą nasze rodziny, nasze regiony. Wspomnę tylko Podkarpacie, wspomnę Małopolskę, ale to dotyczy właściwie każdego regionu w Polsce, bo każdy z nas ma tam kogoś. Można powiedzieć: dwie flagi, jeden duch, duch wolności, który prowadził do 1918 r.

    Popatrzcie państwo na mapę. Czyż jest na świecie drugie państwo, drugi naród, z którym nasze więzi byłyby tak bliskie? Wspominamy przecież deklarację prezydenta Wilsona z 8 stycznia 1918 r. jako tę zapowiedź, jaskółkę wolności i realizacji marzenia Polaków walczących w powstaniach w XIX w., że to się stanie, że to państwo w innej części świata, które okrzepło, które ma już siłę, da wsparcie narodowi polskiemu i nie stanie po stronie imperiów. Polska stanęła wtedy wobec sytuacji, kiedy ktoś silny, któremu sami Polacy dawali też tę siłę, powiedział: koniec imperiów, jest czas na wasze wymarzone państwo.

    Należy tu wspomnieć o Ignacym Janie Paderewskim i o wielkich Polakach, którzy, łącząc Polskę i Amerykę, tworzyli przyszłą polską niepodległość, co stanowi coś absolutnie wyjątkowego w naszej historii i uzasadnia podjęcie tej uchwały w sposób uroczysty. Dlatego wzywam państwa posłów do podjęcia tej uchwały jednogłośnie. Trzeba zwrócić uwagę także na późniejszy czas: lata 70. i 80., kiedy polska wolna myśl polityczna nie rozwijała się w Polsce komunistycznej, totalitarnym państwie, ale znalazła swoje miejsce w Stanach Zjednoczonych.

    Wspomnę tylko kilka nazwisk: Halecki, Pipes, Brzeziński - wielkie nazwiska - ze szczególnym uwzględnieniem Zbigniewa Brzezińskiego, który w tym wystąpieniu i w tym kontekście powinien zostać wspomniany w tej Izbie. Jako Polak, ale jednocześnie nie polski obywatel, urzędnik Stanów Zjednoczonych, jak książę Czartoryski, jak Jan Paweł II, budując formalnie siłę innego państwa, zrobił dla Polski tak wiele, jak mało kto.

    Nie da się w tym momencie nie wspomnieć z głębokim szacunkiem, panie i panowie, wyjątkowego, serdecznego sojuszu Jana Pawła II i Ronalda Reagana. W naszych głowach pozostają obrazki, które kształtowały naszą wyobraźnię polityczną. Świeca zapalona w oknie przez prezydenta Stanów Zjednoczonych zwiastowała wolność, która miała nadejść w 1989 r.

    Trzeba też wspomnieć prezydenta Busha i rolę Ameryki w zagwarantowaniu Polsce, że zmiany w naszym kraju odbędą się demokratycznie i bezpiecznie dla Polaków. Jeszcze raz zadaję pytanie w tym wystąpieniu, czy jest jakieś inne państwo, inny kraj, z którym tak wiele, w tak organiczny sposób, by nas łączyło, jeżeli chodzi o odzyskanie niepodległości, wsparcie dla ˝Solidarności˝ i budowę nowego państwa, Trzeciej Rzeczypospolitej.

    Chciałbym także wspomnieć o wybitnych dyplomatach, którzy wspierali naszą drogę do Unii Europejskiej. Tak, dlatego że częścią polityki Stanów Zjednoczonych było także wsparcie wejścia Polski w pełni do struktur zachodnich, ale przede wszystkim do NATO.

    Warto również wspomnieć - choć zawsze jest ryzyko, panie i panowie, jak wiecie, że jeśli się wymienia nazwiska, to kogoś się pominie, ale sprawiedliwie będzie, myślę, o tym powiedzieć i wspomnieć - o osobie niesłychanie skromnej, ambasadorze Jerzym Koźmińskim, i o dyplomatach, którzy w czasie trudnym, kiedy nasze argumenty nie do końca były w stu procentach zrozumiałe w Waszyngtonie, potrafili przejść przez kongres od gabinetu do gabinetu, przejść przez departament stanu od gabinetu do gabinetu, by każdemu, do kogo dotarli, wytłumaczyć, że Polacy wywalczyli sobie tę wolność i że wsparcie amerykańskie, abyśmy byli integralną częścią Zachodu, będzie filarem przyszłego sojuszu i filarem wolności w Europie Środkowej.

    Panie i Panowie! Chciałbym z tego miejsca podziękować wybitnym polskim dyplomatom, a także amerykańskim dyplomatom, którzy budowali nasze szczególne relacje. Wymienię Dana Frieda, ambasadora Mulla, a także wszystkich innych. Nie da się powiedzieć o wszystkich, ale to oni budowali sytuację, w której po XVIII w., kiedy my wspieraliśmy, nie mając szybkich widoków na swoją ojczyznę jako wolną, amerykańską republikę, nowe państwo. Potem był XIX w. i szczególnie XX w., kiedy Ameryka niosła nam wolność, i XXI w. - wiek sojuszu, kiedy mogliśmy i możemy pokazać działaniami dzisiejszego rządu, kolejnych rządów III Rzeczypospolitej, że jesteśmy poważnym partnerem w sojuszu, który wydaje środki na obronność i rozumie, co to znaczy odpowiedzialność za sojuszników z pozycji państwa, które jest gotowe do współpracy i wsparcia przyjaciół.

    Przychodzi do głowy, proszę państwa, jeszcze jedna kwestia, o której przed Wysokim Sejmem należy wspomnieć w tym nieco bardziej uroczystym niż zwykle wystąpieniu. Chciałbym mianowicie wspomnieć o deklaracji podziwu i przyjaźni z 1926 r., a więc sprzed 100 lat. Już wtedy jako Polacy, naród, wyczuwaliśmy, że ta relacja z Ameryką, inspiracja wolnością, to marzenie o nowoczesności jest także współudziałem naszego narodu. Wspominam o tej deklaracji - nieco zapomnianej, 111 tomów, miliony podpisów - wdzięczności zwykłych Polaków z miast i wiosek, którzy wyczuwali, że wolność w naszym regionie przychodzi wtedy, kiedy jest mobilizacja, synergia, kiedy naród działa razem, ale też kiedy jest sojusznik, kiedy nie jesteśmy sami. Z tego także wypływa istotna nauka na przyszłość.

    Zastanawialibyśmy się dzisiaj, co z tych historii wynika dla współczesnej Polski. Wynika ta jedna, zasadnicza i kluczowa sprawa: nie jesteśmy sami. Mamy sojuszników. To jest fundamentalna gwarancja w czasach niebezpiecznych, w czasach wojny, którą Rosja wypowiedziała Ukrainie, a właściwie: której nie wypowiedziała, w czasach wojny Rosji przeciw Ukrainie, która ma poważne skutki także dla całego naszego regionu i dla naszej ojczyzny.

    Panie i Panowie! Rzecz w tym, byśmy dzisiaj, w tym trudnym czasie, myśleli strategicznie, nie oglądali się na drobne spory wewnątrz Polski czy dyskusje wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego. Byśmy widzieli Sojusz odnowiony, na przyszłość, z twardym udziałem Stanów Zjednoczonych. Byśmy widzieli go jako organizację stworzoną także wysiłkiem naszego narodu - przypominam te 4,7-4,8% PKB na obronę. Byśmy go widzieli jako trwałą gwarancję naszej przyszłości i bezpieczeństwa, nawet jeśli miałby się zmienić. Zakładam, że w przyszłości te wszystkie inspiracje, o których powiedziałem, spowodują, że ten Sojusz będzie jeszcze silniejszy, a Polska, jako państwo dzisiaj podziwiane za wzrost gospodarczy, za zaangażowanie w obronę politycznego Zachodu, będzie w tym odgrywała jeszcze większą rolę. Przy tej okazji składam taką deklarację, będąc przekonanym, że mówię w imieniu większości tej Izby.

    Chciałbym też podkreślić nasze dobre relacje jako parlamentu, jako Sejmu z Kongresem, w różnych konfiguracjach, ale zazwyczaj z udziałem wszystkich klubów. Mamy stały kontakt z Izbą Reprezentantów, z Senatem, po to by także w parlamencie amerykańskim szukać gwarancji zrozumienia naszych postulatów w trudnych czasach wojny w Europie i poważnych zagrożeń dla naszego bezpieczeństwa, zagrożeń hybrydowych, ale także zagrożeń bezpośrednich dla naszej infrastruktury czy granicy. Ten związek z Kongresem, polityczny związek naszego parlamentu z naszymi partnerami w Stanach, także z tego punktu widzenia odgrywa istotną rolę i buduje nasze poczucie bezpieczeństwa.

    Panie i Panowie! To znajduje się w przyjętym w Komisji Spraw Zagranicznych projekcie, ale to jest czas, żeby przekazać najserdeczniejsze życzenia dla narodu amerykańskiego, dla naszych partnerów, życzenia, by dalsze lata rozwoju Stanów Zjednoczonych w pomyślności, w duchu tych wartości, które przyświecały ojcom założycielom, prowadziły do jeszcze lepszego funkcjonowania życia państwowego, narodowego naszego sojusznika, jednego z naszych głównych partnerów, jeśli chodzi o bezpieczeństwo, Stanów Zjednoczonych Ameryki. Niech Bóg błogosławi Polsce, niech błogosławi Stanom Zjednoczonym Ameryki. Wszystkiego dobrego. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia