10. kadencja, 58. posiedzenie, 2. dzień (28-05-2026)

Oświadczenia.

Poseł Dariusz Matecki (tekst niewygłoszony):

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Składam niniejsze oświadczenie w związku z decyzją Rady Miejskiej w Stargardzie, która 26 maja odrzuciła moją petycję dotyczącą przeprowadzenia referendum lokalnego w sprawie lokowania migrantów oraz utworzenia centrum integracji cudzoziemców na terenie miasta Stargardu. Uważam tę decyzję za głęboko niewłaściwą, antydemokratyczną i sprzeczną z elementarnym szacunkiem dla mieszkańców, którzy mają pełne prawo wypowiedzieć się w sprawach dotyczących bezpieczeństwa, przyszłości swojego miasta, lokalnych usług publicznych, zasobów mieszkaniowych, budżetu oraz kierunku działania władz samorządowych. Petycję poparło w Internecie prawie 700 osób, w większości mieszkańców Stargardu. Był to wyraźny sygnał społeczny, że mieszkańcy chcą zostać zapytani o zdanie i nie akceptują sytuacji, w której decyzje dotyczące tak ważnych spraw zapadają ponad ich głowami.

    Przypomnę, że w czerwcu 2025 r. Rada Miejska w Stargardzie przyjęła uchwałę wyrażającą sprzeciw wobec lokowania migrantów oraz tworzenia infrastruktury służącej ich obsłudze. Za tą uchwałą głosowali również radni związani z prezydentem miasta Rafałem Zającem. Było to stanowisko odpowiadające na realne obawy mieszkańców i na sytuację, w której samorządy w Polsce coraz częściej stają wobec pytań o skutki polityki migracyjnej prowadzonej na poziomie państwa i Unii Europejskiej. Następnie w marcu 2026 r. ta sama rada miejska uchyliła własną uchwałę w trybie nadzwyczajnym, bez realnej debaty i bez wysłuchania mieszkańców. To właśnie ta sytuacja stała się bezpośrednim powodem złożenia przeze mnie petycji o referendum lokalne. Skoro radni najpierw poparli stanowisko sprzeciwiające się lokowaniu migrantów, a następnie wycofali się z niego w tak kontrowersyjnym trybie, to najbardziej uczciwym rozwiązaniem było oddanie głosu mieszkańcom.

    Podczas posiedzenia komisji, na którym przedstawiałem petycję, zaprezentowano szereg argumentów mających uzasadnić odmowę przeprowadzenia referendum. W mojej ocenie były to argumenty nietrafne, wybiórcze i oderwane od istoty sprawy. Władze miasta próbowały przekonywać, że skoro polityka migracyjna jest polityką państwa, to samorząd nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia. To nieprawda. Nikt nie oczekuje od Rady Miejskiej w Stargardzie, aby zastępowała rząd, Straż Graniczną, Sejm czy organy państwowe odpowiedzialne za procedury azylowe. Petycja dotyczyła czegoś innego: lokalnych skutków decyzji migracyjnych. Jeżeli na terenie miasta miałoby dojść do lokowania migrantów, tworzenia centrum integracji cudzoziemców, wykorzystywania miejskich lokali, nieruchomości, zasobów mieszkaniowych, jednostek organizacyjnych, szkół, pomocy społecznej, infrastruktury albo środków budżetowych, to są to sprawy jak najbardziej lokalne. Samorząd odpowiada za majątek miasta, budżet, politykę lokalową, edukację, pomoc społeczną, bezpieczeństwo i porządek publiczny w zakresie swoich zadań. Dlatego mieszkańcy Stargardu mają pełne prawo oczekiwać, że zanim miasto w jakikolwiek sposób zaangażuje swoje zasoby w działania związane z migracją, zostaną o to zapytani.

    Nie do przyjęcia jest również argument, że lokalna petycja lub lokalne referendum miałyby być zbędne z powodu istnienia inicjatyw ogólnokrajowych dotyczących migracji. Referendum ogólnokrajowe dotyczy polityki państwa. Referendum lokalne dotyczy tego, co ma dziać się w konkretnej wspólnocie samorządowej. To są dwa różne poziomy demokracji. Można rozmawiać ogólnokrajowo o systemie edukacji, a jednocześnie lokalnie decydować o szkołach w Stargardzie. Można rozmawiać ogólnokrajowo o mieszkalnictwie, a jednocześnie lokalnie decydować o zasobie komunalnym. Tak samo można rozmawiać ogólnokrajowo o polityce migracyjnej, a jednocześnie lokalnie pytać mieszkańców, czy chcą, aby ich miasto angażowało się w tworzenie infrastruktury służącej obsłudze migrantów. Próba przedstawiania tych dwóch spraw jako wzajemnie się wykluczających jest wyłącznie pretekstem do odmowy przeprowadzenia referendum.

    Szczególnie bulwersujące jest to, że władze Stargardu, zamiast szukać sposobu na umożliwienie mieszkańcom wypowiedzenia się w referendum, zamówiły obszerną, ok. 40-stronicową opinię prawną, która miała posłużyć za uzasadnienie odmowy. W mojej ocenie nie była to próba znalezienia drogi do wysłuchania mieszkańców, lecz próba znalezienia argumentów, aby mieszkańców nie pytać. Tak właśnie wygląda odwrócenie sensu samorządu. Władza lokalna powinna pytać: Jak oddać głos mieszkańcom? Tymczasem w Stargardzie zapytano: Jak uzasadnić, że głosu mieszkańców oddawać nie trzeba? Jako autor petycji nie otrzymałem tej opinii z odpowiednim wyprzedzeniem, aby móc się do niej rzetelnie odnieść. Powoływanie się na tak obszerny dokument w trakcie posiedzenia komisji, bez zapewnienia realnej możliwości wcześniejszej analizy, trudno uznać za standard poważnej debaty publicznej.

    W trakcie dyskusji padło również znamienne stwierdzenie prezydenta Rafała Zająca, że wcześniejsze przyjęcie uchwały sprzeciwiającej się lokowaniu migrantów było błędem. To słowa niezwykle ważne, bo pokazują rzeczywisty problem. W czerwcu 2025 r. radni związani z prezydentem zagłosowali za stanowiskiem, które odpowiadało na obawy mieszkańców. Następnie uznano, że był to błąd. Pytam więc: Co się zmieniło? Czy zmieniły się zagrożenia związane z niekontrolowaną migracją? Czy zniknął problem unijnego paktu migracyjnego? Czy przestały powstawać centra integracji cudzoziemców? Czy mieszkańcy Stargardu nagle utracili prawo do wyrażenia swojego zdania? Nic takiego się nie stało. Zmieniła się jedynie polityczna kalkulacja. A jeżeli władza zmienia zdanie w sprawie tak ważnej dla mieszkańców, to tym bardziej powinna zapytać ich o opinię w referendum.

    Nie można też poważnie traktować argumentu, że stanowisko rady lub referendum miałoby być bez znaczenia. Jeżeli stanowisko rady miejskiej z czerwca 2025 r. rzeczywiście nic nie znaczyło, to dlaczego zostało uchylone w trybie nadzwyczajnym? Dlaczego poświęcono tej sprawie tyle uwagi? Dlaczego zamówiono obszerną opinię prawną? Dlaczego zablokowano realną debatę? Sam fakt, że władze miasta tak zdecydowanie dążyły do usunięcia poprzedniego stanowiska, pokazuje, że miało ono znaczenie polityczne, społeczne i praktyczne. Stanowisko rady może wyznaczać kierunek działania prezydenta miasta, może być sygnałem wobec administracji rządowej, może wzmacniać pozycję miasta w relacjach z wojewodą, ministerstwami i organizacjami zewnętrznymi, a przede wszystkim może pokazywać mieszkańcom, że ich bezpieczeństwo jest traktowane poważnie.

    Odrzucenie petycji jest kolejnym przykładem lekceważenia głosu mieszkańców Stargardu. Najpierw mieszkańcy doprowadzili do przyjęcia uchwały sprzeciwiającej się lokowaniu migrantów. Następnie uchwałę tę uchylono w trybie nadzwyczajnym. Później prawie 700 osób poparło petycję o referendum. Teraz również ten głos został odrzucony. Jest to działanie, które w mojej ocenie podważa zaufanie do samorządu i pokazuje, że lokalna władza boi się bezpośredniego głosu mieszkańców. Jeżeli prezydent miasta i większość radnych są przekonani, że ich stanowisko odpowiada woli Stargardzian, to nie powinni obawiać się referendum. Jeżeli jednak robią wszystko, aby referendum nie było, to mieszkańcy mają prawo zapytać, czego tak naprawdę boją się władze miasta.

    Sprawa lokowania migrantów i tworzenia centrum integracji cudzoziemców nie jest sprawą abstrakcyjną. Dotyczy bezpieczeństwa, spójności społecznej, obciążeń dla szkół, pomocy społecznej, zasobów mieszkaniowych, budżetu, lokalnej infrastruktury oraz codziennego życia mieszkańców. Samorząd nie może chować głowy w piasek i udawać, że nie ma żadnych narzędzi. Może decydować o swoim majątku, lokalach, budżecie, współpracy z organizacjami pozarządowymi, kierunkach działania prezydenta miasta, konsultacjach społecznych i referendum lokalnym. Może powiedzieć jasno, że bez zgody mieszkańców Stargard nie będzie angażował swoich zasobów w działania związane z relokacją migrantów lub tworzeniem infrastruktury migracyjnej. I właśnie takiego jasnego stanowiska oczekiwali mieszkańcy, którzy poparli petycję.

    Wysoka Izbo! Uważam, że decyzja Rady Miejskiej w Stargardzie z 26 maja jest poważnym błędem. Jest błędem politycznym, społecznym i demokratycznym. Władze miasta miały szansę pokazać, że szanują mieszkańców i nie boją się ich głosu. Zamiast tego wybrały formalne wybiegi, opinię prawną i odrzucenie petycji. Mimo tego sprawa nie jest zakończona. Będę nadal domagał się jawności, odpowiedzi na pytania dotyczące ewentualnych planów związanych z migrantami i centrum integracji cudzoziemców w Stargardzie, informacji o kosztach opinii prawnej oraz pełnego poszanowania prawa mieszkańców do decydowania o przyszłości swojego miasta.

    Stargardzianie mają prawo wiedzieć, mają prawo pytać i mają prawo decydować. Referendum nie jest zagrożeniem dla demokracji. Referendum jest demokracją. A w sprawach tak ważnych jak bezpieczeństwo miasta, lokalna infrastruktura i przyszłość wspólnoty samorządowej głos mieszkańców powinien być traktowany z najwyższą powagą.


Przebieg posiedzenia