10. kadencja, 59. posiedzenie, 3. dzień (11-06-2026)

Oświadczenia.

Poseł Bronisław Foltyn (tekst niewygłoszony):

    Myśleliście, że dopłaty do emerytur dla pseudoartystów to szczyt możliwości plucia wam w twarz przez uśmiechniętą ekipę Tuska? Oczywiście, że nie. Tym razem ciepły deszczyk z ust uśmiechniętej koalicji spada na was pod postacią ustawy o zespołach ludowych. Poniżej znajdziecie minirelację na temat tego, jak zamierzają zutylizować kolejne 200 mln zł, a zaledwie wczoraj, w połączonych komisjach rolnictwa i kultury, trwały pierwsze prace nad wprowadzeniem projektu z druku nr 2603 w życie.

    Co to za potworek? Niemal klon ustawy Cienkowskiej, z tą różnicą, że tutaj będziemy zmuszeni dopłacać nie do emerytur Jasia Kapeli i pani pornomalarki, ale do niesformalizowanych zespołów ludowych. Niesformalizowanych! To ważne, bo do tych sformalizowanych już dopłacamy. Ludowcy z PSL-u wymyślili sobie, że wyprowadzą z budżetu ministerstwa rolnictwa kilkaset milionów złotych na bliżej nieokreślone zespoły. Już obliczyli, że jest ich 3 tys. Na pytanie, kto i jak to policzył, nikt nie znał wczoraj odpowiedzi. Nikt też specjalnie nie ukrywał, że ta pisana na kolanie ustawa ma być formą wsparcia przyszłorocznej kampanii wyborczej PSL-u za publiczne pieniądze. Oczywiście ludowcy chcą przy okazji powołać specjalny krajowy rejestr zespołów ludowych z odpowiednią liczbą etatów dla swoich, a całość ma nadzorować ARiMR, czyli Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Swoją drogą to ciekawa koncepcja, by artystów ludowych potraktować w systemie ARiMR niczym pogłowie bydła i dopłaty do hektara.

    Ma być obowiązkowa rejestracja. Ma być komisja kwalifikacyjna. Wymyślili nawet zakaz członkostwa dla artystów w więcej niż jednym zespole, a każdy zakwalifikowany zespół ma w ciągu 3 miesięcy powołać zarząd. Nad wszystkim ma czuwać Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi, czyli nowo opanowany PSL-owski bastion polityczny. Rozdawanie grantów ma się odbywać na wzór tego, co znamy już z przypadku Jasia Kapeli - bez konkursu, ale przez decyzję administracyjną.

    W połowie 2026 r. jesteśmy więc świadkami głębokiej rekonstrukcji PRL-u w instytucjach państwowych. Czy tego oczekiwali wyborcy, głosując na uśmiechniętą koalicję w roku 2023? Wątpię. Mamy tymczasem powrót do najgorszych, centralnie sterowanych czasów, gdy urzędnicy przy biurkach z nadania politycznego według własnego widzimisię rozdają publiczny grosz swoim kolegom i koleżankom, a ustawa o zespołach ludowych jest tego najlepszym przykładem.


Przebieg posiedzenia