10. kadencja, 60. posiedzenie, 2. dzień (18-06-2026)

16. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu o poselskim projekcie uchwały w sprawie upamiętnienia bohaterów 70. rocznicy Poznańskiego Czerwca 1956 roku (druki nr 2418 i 2541).

Poseł Barbara Oliwiecka:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Romek miał 13 lat. Mieszkał z rodzicami przy ul. Kościuszki w Poznaniu. Rankiem 28 czerwca 1956 r. mama wysłała go po szynkę do sklepu. Nie wrócił. Po drodze spotkał tłum robotników i mieszkańców miasta, którzy wyszli na ulice, by upomnieć się o godność, sprawiedliwość i chleb. Przyłączył się do nich. Według świadków niósł biało-czerwoną flagę. Razem z tłumem dotarł pod gmach Urzędu Bezpieczeństwa przy ul. Kochanowskiego. Nie wiemy dokładnie, jak zginął. Relacje są sprzeczne. Prawdy pewnie nie poznamy. Wiemy jednak jedno: Roman Strzałkowski stał się najmłodszą ofiarą poznańskiego Czerwca. Miał 13 lat.

    Historia Polski składa się właśnie z historii takich Romków. To nie są tylko daty, to nie są tylko polityczne decyzje, ale to przede wszystkim losy konkretnych ludzi i tragedie konkretnych rodzin. Dlatego pamięć o poznańskim Czerwcu jest tak ważna. Był to pierwszy bunt społeczeństwa przeciwko komunistycznej władzy w Polsce. Nie był on tylko protestem w sprawie wyższych płac. Był sprzeciwem wobec systemu opartego na wyzysku, strachu, przemocy i niesprawiedliwości.

    Dlaczego właśnie Poznań? Mieszkańcy miasta odczuwali skutki trudnej sytuacji od lat. Szczególnie dotyczyło to właśnie robotników Zakładów im. Hipolita Cegielskiego. Rosły normy pracy, rosły ceny, a zarobki nie pozwalały na godne życie, na utrzymanie rodzin. Ale były też głębsze przyczyny. Poznań miał i ma silną tradycję obywatelskiego zaangażowania i wielkopolskiej organizacji pracy, wiarę w to, że wspólnota jest silna wtedy, gdy ludzie biorą odpowiedzialność za siebie nawzajem. To właśnie z tego ducha wyrósł Czerwiec 1956 r. Na ulice wyszły dzieci i wnuki tych, którzy wcześniej walczyli o wolność Polski. Mówi się, że wyszli potomkowie powstańców wielkopolskich.

    Poznański Czerwiec stał się pierwszym z polskich miesięcy. Był początkiem drogi, która wiele lat później doprowadziła do narodzin Solidarności i odzyskania niepodległości. Przez długie lata komunistyczne władze próbowały wymazać go z pamięci. Jak mówił Władysław Gomułka: zrzucić żałobną kurtynę milczenia. Nie udało się zabić tej pamięci i nie uda się.

    Szanowni Państwo! Dziś z wdzięcznością pochylamy się przed wszystkimi, którzy wyszli wtedy na ulice. Przed tymi, którzy mieli odwagę upomnieć się o prawdę, wolność i godność. Przed tymi, którzy zapłacili za to najwyższą cenę. W trakcie poznańskiego Czerwca zginęło co najmniej 58 osób. Wśród nich był 13-letni Romek Strzałkowski. Niech pamięć o nim i o wszystkich ofiarach trwa wiecznie. Cześć i chwała bohaterom!

    Na koniec, szanowni państwo, chcę powiedzieć jedno. To byli prawdziwi bohaterowie. Nazywanie Roberta Bąkiewicza bohaterem jest napluciem w twarz (Dzwonek) tym właśnie bohaterom. Apeluję do Prawa i Sprawiedliwości i do Konfederacji o opamiętanie w tej sprawie. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia