10. kadencja, 60. posiedzenie, 2. dzień (18-06-2026)

19. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny (druk nr 2644).

Poseł Michał Gramatyka:

    Szanowny Panie Marszałku! Państwo Ministrowie! Panie Posłanki! Panowie Posłowie! Dopłacamy w Polsce miliardy złotych do świadczeń społecznych. Dopłacamy rolnikom, finansujemy emerytury górników, policjantów, dokładamy się do składek księży, miliony złotych rocznie kosztują nas składki na zabezpieczenie społeczne nas, polityków. Właśnie tak polskie państwo dba o polskich obywateli i właśnie tak dziś należy zadbać o osoby sprawujące zawody artystyczne.

    Od kilku tygodni rozgrzewa nas wszystkich dyskusja o dofinansowaniu składek dla artystów. To jest wyzwanie, które w zasadzie dla rządów Rzeczypospolitej powinno stanowić powód do wstydu. Celowo mówię o rządach, bo przecież tę ustawę już w poprzedniej kadencji, kiedy pierwszy raz byłem w Sejmie, zapowiadał pan prof. Gliński. Potem w imieniu 14-dniowego rządu słała ją do Sejmu pani minister Chorosińska. Nad projektem sporo pracy poświęciła pani minister Wróblewska, a swoje trzy grosze pewnie dołożył też pan minister Sienkiewicz. Ta publiczna dyskusja, dodajmy, jest pełna kłamstw i manipulacji utrzymanych w najlepszym duchu polskiego socjalizmu lat 50. (Oklaski) Tych samych lat, kiedy oficjalnie zakazywano słuchania jazzu, symbolu przecież zgniłego amerykańskiego imperializmu.

    Chcesz bronić tych artystów? 80% Internetu twierdzi, że to my mamy rację - usłyszałem od znajomego posła Konfederacji ostatnio w kuluarach Sejmu. On z lubością grilluje socjalne potrzeby artystów na ołtarzu polaryzacji, bo tak mu się chwilowo, dodajmy, opłaca. Bo jego te bazgroły jakoś nie ruszają, a skoro nie ruszają jego, to pewnie nikomu nie są potrzebne. W infosferze odbywa się festiwal podobnie absurdalnych przykładów. Powszechnie odżywają marksistowskie tezy o nieproduktywnej kulturze. Jeśli muzyka jest cokolwiek warta, to sama sobie poradzi na rynku i nie potrzebuje wsparcia państwa - woła dumny i blady jeden czy drugi polityk. Piszcie takie utwory, które będziemy chcieli kupić - dodaje inny, chyba nie za bardzo osłuchany z muzyką, za to zapewne z imponującymi kompetencjami i dorobkiem w innych obszarach wiedzy, oddalonych pewnie od kultury o dziesiątki mil morskich. Pani minister filmuje się na tle grafiki z genitaliami. Na co nam taka kultura? Tylko czekać, aż na Nowym Świecie zorganizują wystawy sztuki zdegenerowanej na wzór tych, które ustawiano w faszystowskich Niemczech.

    (Poseł Dariusz Matecki: Dzisiaj jest na Nowym Świecie wystawa folksdojcza...)

    Wystawiano tam dzieła awangardy, ale nie po to, żeby je podziwiać, ale po to, żeby się ludzie mogli z tych dzieł naśmiewać.

    Ten argument dotyczący monetyzacji muzyki byłby nawet ciekawy, gdyby nie to, że jest absurdalny. Bo ten argument sprowadza sztukę do roli produktu, a sztuka nie jest i nigdy nie będzie produktem. Jaka muzyka najlepiej sprzedaje się dziś w Polsce?

    (Głos z sali: Kapela. Jaś Kapela.)

    Sobel, Mata, Gibbs, PRO8L3M, Kaz Bałagane - pierwsza piątka artystów z największą liczbą streamów na Spotify. Z całym szacunkiem dla nich - który z tych twórców będzie światowym wydarzeniem na miarę Chopina, Komedy czy Wojciecha Kilara? Ten ostatni miesięcznie ma zaledwie 100 tys. słuchaczy. To 30 razy mniej niż Mata. Czy to znaczy, że polski rap jest o 3000% lepszy niż ˝Orawa˝ Kilara? Śmiem wątpić, i to jako oddany fan polskiego rapu. (Oklaski)

    Nie każdy artysta od razu jest gwiazdą. Nie każdy od razu staje się Dawidem Podsiadłą. To nie jest ustawa dla Beaty Kozidrak, Maryli Rodowicz albo Skolima. To jest ustawa dla fagocisty z trzeciego rzędu orkiestry za plecami geniusza polskiej gitary klasycznej Marcina Dylli grającego ˝Concerto de Aranjuez˝. Bez kilku tych nut na fagocie w części ˝Adagio˝ tego koncertu tego koncertu by nie było. Nie byłoby całego jego piękna. (Oklaski)

    (Poseł Dariusz Matecki: To dofinansujcie filharmonie.)

    To jest ustawa dla drugo- i trzecioplanowych aktorów, bez których przecież nie byłoby filmu czy przedstawień teatralnych. To jest ustawa dla malarzy, twórców dekoracji w muzeach, bez których nie byłoby klimatu wystaw, które odwiedzamy, o ile odwiedzamy.

    Kultura nas definiuje. Kultura definiuje nas jako naród na równi z patriotyzmem albo wiarą. Pozbawieni kultury bylibyśmy nikim. Dlatego klub Polska 2050 popiera rządowe przedłożenie. (Dzwonek)

    I myśl ostatnia, nie moja, choć głośna, szczególnie dziś: sztuka uczy nie znosić brzydoty, a kłamstwo i manipulacja są jedną z form brzydoty. Właśnie dlatego wrogowie wolności zawsze są wrogami sztuki. (Oklaski)

    (Głos z sali: Brawo!)


Przebieg posiedzenia