10. kadencja, 60. posiedzenie, 2. dzień (18-06-2026)

19. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny (druk nr 2644).

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Maciej Wróbel:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Postaramy się z panem ministrem Krawczykiem odpowiedzieć na wszystkie pytania państwa posłów. Na początek, myślę, przedstawię uwagę ogólną. Trudno zarzucać ministrowi kultury, że przedstawia ustawę, która działa na rzecz ludzi kultury (Oklaski), tym bardziej że ta ustawa, szanowni państwo, to nie jest ustawa, z całym szacunkiem, pani ministry Marty Cienkowskiej, ale co najmniej pięciu konstytucyjnych ministrów kultury. Problemy grupy zawodowej, o której dzisiaj mówimy, problemy artystów nie są problemami nowymi. Te postulaty nie są postulatami nowymi, ale ten rząd ma odwagę podejmować także trudne, dotąd nierozwiązywane przez państwo problemy.

    Szanowni Państwo! Panie Posłanki! Panowie Posłowie! Odpowiem na pytania, które pojawiały się w toku dyskusji. Nie sposób nie rozpocząć odpowiedzi od pytań posłów Prawa i Sprawiedliwości i stanowiska klubu. Kiedy słychać pytanie, czy budżet państwa na to stać, należy od razu udzielić odpowiedzi: tak, silne państwo powinno wspierać słabszych. Warto też sięgnąć do ustawy przygotowanej przez rząd PiS. Rozwiązania z tej ustawy w ciągu swoich 10 lat miały kosztować budżet państwa ponad dwa razy więcej niż obecne, czyli 8,5 mld zł. Tylko połowa tej kwoty przeznaczana była w tym projekcie na dopłaty. Resztę stanowiły koszty rozbudowania administracji, 55 etatów. My tworzymy dwa etaty, o które zostanie zwiększony zasób kadrowy resortu kultury. Pozostałe osoby, czyli rada, o której tutaj dzisiaj państwo mówili, otrzymają 50 zł za ocenę wniosku, co daje maksymalnie 1250 zł brutto miesięcznie na jednego członka rady.

    Wracam do ustawy przygotowanej przez posłów i rząd Prawa i Sprawiedliwości. Należy też przypomnieć jedną bardzo ważną kwestię. Mówimy dzisiaj o uzupełnieniu składek na ubezpieczenie do poziomu liczonego od minimalnego wynagrodzenia, ale poprzedni rząd miał gest i mówił o zupełnie innym przedziale kwotowym. Mówił o przedziale dochodów nie niższym niż 5-krotność i nie wyższym niż 62-krotność, czyli mniej więcej do 600 tys. zł rocznie. My mówimy o najbiedniejszych twórcach, o tych, o których bardzo często nie słyszeliśmy jeszcze nic, bo państwo inwestuje w kulturę. To jest dowód na to, że państwo chce, aby kultura była silna i się rozwijała. Oczywiście w projekcie PiS-u było powstanie zupełnie nowej instytucji. Ta nowa instytucja miała mieć swojego dyrektora, swoich pracowników, administrację. My tego nie robimy, rezygnujemy z tego.

    Padały pytania o korelację rozporządzenia dotyczącego czystych nośników a tą proponowaną ustawą. Nie ma to nic wspólnego. Łączenie tego typu kwestii, po pierwsze, byłoby niezgodne z dyrektywą InfoSoc, a po drugie, środki z tzw. opłaty reprograficznej nie trafiają do budżetu państwa, ale wprost do organizacji zbiorowego zarządzania, a potem są dzielone na rzecz twórców, wykonawców. W przypadku tej ustawy mówimy o włączeniu artystów do systemu, który już istnieje, do systemu, w którym jest bardzo wiele różnych grup społecznych, do systemu, w którym są np. bezrobotni, na rzecz których chociażby w zeszłym roku państwo wydało 3 mld zł, wypłaciło 1,5 mln zł zasiłków.

    Jeśli nie włączymy dzisiaj tej grupy zawodowej do tego systemu, to wcześniej czy później się w nim pojawi, będzie stać w kolejce do urzędu pracy, już wtedy nie tylko po dopłatę do świadczenia emerytalnego i ubezpieczenia, ale także po zasiłek dla bezrobotnych. Jeżeli nie zrobimy tego teraz, to ta grupa zawodowa trafi na garnuszek państwa, gdy będzie osiągać wiek emerytalny. Wówczas znowu będzie potrzebne wsparcie państwa, bo przecież całe życie nie odprowadzali oni składek. Nie mówimy o tych, którzy tego nie robili wcześniej. Mówimy o tych, którzy teraz zaczynają swoją drogę artystyczną i których teraz państwo chce wspierać.

    Skoro już ustaliliśmy, że ustawa posłów i rządu Prawa i Sprawiedliwości była dużo droższa, to warto też przy tej okazji przypomnieć, że to chyba tamten rząd wspierał wszystkich artystów, także celebrytów, przeznaczając dla nich po pandemii ponad 60 mln zł. I dobrze, bo trzeba wspierać kulturę, gdy ma problemy. Sytuacja pandemiczna była jednym z tych problemów, a tego typu ustawa rozwiązuje systemowo problemy, które nagromadziły się przez lata.

    Pytanie pani posłanki Agnieszki Kłopotek z PSL-u dotyczyło mechanizmu weryfikacji wniosków poprzez powołaną do tego celu komisję. Kryteria są bardzo jasne i obiektywne: dziedzina, dorobek, dochód z twórczości. Komisja w ogóle nie będzie zajmowała się oceną wartości artystycznej. Będzie zdominowana przez przedstawicieli środowiska. Będzie rotacja kadencji, zakaz łączenia funkcji, możliwość drugiej opinii. Będą uzasadnienia, protokoły i ostatecznie odwołanie do ministra albo do sądu administracyjnego.

    Padały pytania o to, czy oceniać te wnioski powinna tak duża reprezentacja tego środowiska. Lepsza jest duża reprezentacja. Chodzi o to, by nie zastępować dużej reprezentacji fachowców jedną osobą, która będzie decydowała o tym, czy taki status przyznać czy nie. To artyści wiedzą najlepiej, czy dana osoba wykonuje zawód artystyczny zawodowo, czy żyje wyłącznie z tego, czy przez 3 lata przed ubieganiem się o ustalenie tego statusu nieprzerwanie tę pracę wykonywała.

    Padały też pytania o kwestię 50-procentowych kosztów uzyskania przychodu. W tym zakresie oczywiście kwestię 50-procentowych kosztów uzyskania przychodu reguluje zupełnie inny przepis. Muszą być spełnione warunki wynikające z ustawy o PIT. Musi powstać utwór albo artystyczne wykonanie. Musi dojść do korzystania z praw autorskich lub praw pokrewnych. Jest tak tylko wtedy, więc nie każdy artysta może korzystać z tego rodzaju 50-procentowych kosztów uzyskania przychodu. Ale biorąc pod uwagę cały system, Krajowa Administracja Skarbowa i ZUS będą wiedziały o każdej złotówce, która wpływa na konto artysty, ubiegającego się o dopłaty. Zatem nie będzie luki w systemie, w którym ktoś zarobi więcej, nawet korzystając z tytułu tego profitu, i otrzyma wsparcie państwa przy dopłacie do emerytury i ubezpieczenia. Staramy się zrobić ten system tak, aby był on szczelny, uczciwy i zabezpieczający zawód artystów. Tak jak mówiłem wcześniej, kwestia ta nie działa wstecz, więc nie będziemy, mówić w przypadku tej ustawy, o artystach, którzy przez lata nie płacili składek i dzisiaj przechodzą na emeryturę. Ich ustawa nie obejmie. Nie obejmie ona bardzo wielu innych twórców, którzy myślą, że są artystami. Nie obejmie też tych, o których dzisiaj państwo mówili, że tak pięknie malują i malowali w przeszłości.

    Bardzo dziękuję za kilka pięknych słów panu ministrowi Michałowi Gramatyce, pani posłance Paulinie Matysiak, pani posłance Urszuli Augustyn i za wiele innych głosów, które wybrzmiały z tej sali. Zrozumienie kwestii, jak ważnym dla polskiej tożsamości jest zawód artysty jest duże, jak widzę. Ale to nie tylko nasza tożsamość, kultura, lecz także nasza gospodarka. Polski sektor kulturalny to 3,5% polskiego PKB, 140 mld zł. Jeżeli nie będziemy inwestować w artystów, to tak jakbyśmy nie chcieli inwestować w polską gospodarkę.

    Pana posła Jarosława Sachajkę zapraszam do ministerstwa kultury na lekcję matematyki, jeżeli chodzi o te wyliczenia. Pomożemy, wytłumaczymy, bo widzę, że trzeba bardziej szczegółowo: jak dokładnie i komu będą przysługiwały dopłaty.

    (Poseł Jarosław Sachajko: Tutaj proszę mówić, proszę się nie wstydzić.)

    Panie pośle, to jest taka matematyka, że myślę, że musimy indywidualnie.

    (Poseł Jarosław Sachajko: Zrozumieją wszyscy.)

    Nie, myślę, że indywidualnie.

    (Wypowiedź poza mikrofonem)

    (Głos z sali: Przestańcie przeszkadzać.)

    Słuchajcie, zaraz dostaniecie dawkę informacji od pana ministra Krawczyka.

    Panie ministrze, oddaję panu głos.

    Panie marszałku, dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia