10. kadencja, 60. posiedzenie, 3. dzień (19-06-2026)

26. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks pracy (druk nr 2623).

Poseł Barbara Bartuś:

    Dziękuję.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość wobec projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks pracy, złożonego przez nas, a zawartego w druku nr 2623.

    Projekt ten ma prosty i racjonalny cel: uchylenie przepisów, które zobowiązują pracodawców do stosowania w ogłoszeniach o pracy nazw stanowisk neutralnych pod względem płci oraz odpowiedniego kształtowania treści ogłoszeń rekrutacyjnych.

    Na początku warto powiedzieć jasno: projekt nie ogranicza konstytucyjnej zasady równości kobiet i mężczyzn, nie znosi zakazu dyskryminacji i nie odbiera nikomu żadnych praw pracowniczych. W polskim porządku prawnym nadal pozostają wszystkie przepisy gwarantujące równe traktowanie w zatrudnieniu. Nadal niedopuszczalna będzie dyskryminacja ze względu na płeć przy rekrutacji, awansie czy wynagradzaniu. Zmienia się jedynie to, że państwo przestanie narzucać przedsiębiorcom określony sposób formułowania ogłoszeń o pracy. To istota tego projektu.

    Warto przypomnieć, że dyrektywa unijna, na którą powołują się przeciwnicy tego projektu, nie nakazywała wprowadzenia obowiązku stosowania neutralnych płciowo nazw stanowisk pracy. Była to decyzja polskiego ustawodawcy. Dlatego nie dziwi fakt, że argumenty o rzekomej niedopuszczalności projektu ze względu na naruszenie dyrektywy nie uzyskały wystarczającego poparcia Komisji Ustawodawczej. To pokazuje, że zarzuty o niezgodność z prawem unijnym były bardziej próbą politycznej obrony złych przepisów niż rzeczywistym problemem prawnym.

    Prawo i Sprawiedliwość od lat stoi na stanowisku, że prawo pracy powinno koncentrować się na sprawach rzeczywiście ważnych dla pracowników. Pracowników interesuje stabilne zatrudnienie, interesuje ich wysokość wynagrodzeń, interesuje ich możliwość pogodzenia życia zawodowego z rodzinnym. Nie słyszałam natomiast, aby głównym problemem polskiego rynku pracy były nazwy stanowisk w ogłoszeniach rekrutacyjnych.

    Wprowadzone przez tę koalicję przepisy nie stworzyły ani jednego miejsca pracy, nie podniosły ani jednej pensji, nie poprawiły warunków pracy, nie zwiększyły ochrony pracowników. Nałożyły natomiast kolejne obowiązki formalne na pracodawców. A przecież każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą, wie, że takich obowiązków przybywa z roku na rok. Pod tymi rządami obserwujemy niepokojącą tendencję. Zamiast upraszczać prawo i ograniczać biurokrację, coraz częściej tworzy się regulacje mające charakter symboliczny, ideologiczny i wizerunkowy. Tworzy się przepisy, które dobrze wyglądają w komunikatach prasowych, ale nie rozwiązują żadnych realnych problemów obywateli.

    Państwo nie może się zajmować wprowadzaniem feminatywów i kontrolowaniem języka pracodawców, przedsiębiorców. Państwo powinno tworzyć warunki do rozwoju gospodarki, wspierać przedsiębiorczość i chronić miejsca pracy. Dlatego proponujemy powrót do rozwiązań, które przez lata funkcjonowały prawidłowo i nie budziły żadnych istotnych wątpliwości praktycznych. To nie jest krok wstecz. To jest krok w stronę racjonalnego prawa. To jest krok w stronę ograniczenia zbędnej biurokracji. To jest krok w stronę przywracania zdrowego rozsądku w stanowieniu prawa. Jeszcze raz podkreślam: Dyrektywa unijna wprowadzenia takich zapisów ustawowych nie wymagała. Była to decyzja polskiego ustawodawcy. My tym projektem nie naprawiamy więc błędu Unii Europejskiej, lecz błąd popełniony tutaj, w tej Izbie.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość zwracam się o poparcie tego projektu ustawy i skierowanie go do dalszych, szybkich prac legislacyjnych w komisji do spraw zmian w kodyfikacjach. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia