10. kadencja, 60. posiedzenie, 3. dzień (19-06-2026)
26. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks pracy (druk nr 2623).
Poseł Katarzyna Ueberhan (tekst niewygłoszony):
Stanowisko
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam przyjemność przedstawić stanowisko klubu Lewicy wobec poselskiego projektu ustawy zawartego w druku sejmowym nr 2623.
Projekt autorstwa posłów z prawej strony ma przywrócić stan prawny sprzed 2025 r., pozostawiając formalny zakaz dyskryminacji, ale rezygnując z obowiązku stosowania neutralnego języka w rekrutacji. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości przekonują, że chodzi jedynie o wykreślenie obowiązku stosowania neutralnych płciowo nazw stanowisk pracy i neutralnych treści ogłoszeń rekrutacyjnych. Ale w rzeczywistości ten projekt jest o czymś znacznie ważniejszym.
W uzasadnieniu czytamy, że obecne przepisy mają być rzekomo nadmiernym obciążeniem dla pracodawców. Tymczasem mówimy o obowiązku napisania ogłoszenia w taki sposób, aby nie sugerowało ono, że dane stanowisko jest przeznaczone wyłącznie dla kobiet albo wyłącznie dla mężczyzn. To nie jest biurokracja. To jest elementarna zasada równego traktowania.
Eksperci rynku pracy od lat wskazują, że język używany w ogłoszeniach wpływa na decyzje kandydatów o aplikowaniu. Jeśli kobieta widzi ogłoszenie skierowane wyłącznie do ˝kierownika˝, ˝informatyka˝ czy ˝spawacza˝, częściej odnosi wrażenie, że nie jest adresatką takiej oferty. Neutralny język nie rozwiąże wszystkich problemów nierówności, ale pomaga usuwać bariery już na etapie rekrutacji.
Szczególnie uderza hipokryzja tego projektu. Posłowie prawicy zapewniają, że projekt nie narusza przepisów antydyskryminacyjnych. Owszem, formalny zakaz dyskryminacji pozostaje. Ale jednocześnie, co trzeba jasno powiedzieć, usuwa się jedno z narzędzi, które miały temu zakazowi nadawać praktyczny wymiar. To trochę tak, jak by pozostawić ograniczenie prędkości, ale zlikwidować znaki drogowe.
Niepokoi także tempo procedowania. Projekt przewiduje wejście ustawy w życie praktycznie natychmiast, bez okresu przejściowego. I znów mamy do czynienia z legislacją pisaną na kolanie, bez rzetelnej analizy skutków społecznych i bez poważnej debaty o tym, jak budować bardziej otwarty i sprawiedliwy rynek pracy.
Lewica uważa, że państwo powinno wspierać równość szans, a nie wycofywać się z rozwiązań, które pomagają przełamywać stereotypy. Dzisiejszy rynek pracy potrzebuje większej dostępności, większej różnorodności i większego szacunku, poszanowania godności wszystkich osób, zarówno pracujących, jak i poszukujących zatrudnienia. Tymczasem to przedłożenie to szkodliwy krok wstecz na tej drodze.
Dlatego w imieniu Lewicy składam wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.
Przebieg posiedzenia