10. kadencja, 60. posiedzenie, 3. dzień (19-06-2026)

26. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks pracy (druk nr 2623).

Poseł Witold Tumanowicz:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Nie mogę przejść obojętnie wobec tego, co powiedział tutaj pan poseł Orliński. Ja wiem, że ma ważne sprawy i ucieka, ale chciałbym, żebym jeszcze usłyszał to, że naprawdę argumentacja co do tego, że popełniło się błąd, ale już spoko, niech tak będzie, zostawmy to, jest generalnie...

    (Poseł Barbara Oliwiecka: To nie jest błąd.)

    Ale przepraszam bardzo, argument typu: już nie wracajmy do tego, jest z gatunku, że nie będziemy patrzeć na to, czy to słuszne, czy nie... Po prostu argumentem za tym, żeby to zostawić, jest mówienie: dobra, już tak przyjęliśmy, to okej. Nie, naprawdę nie tak powinno tworzyć się dobre prawo. Jeśli rzeczywiście znalazło się jakiś błąd, jeśli rzeczywiście można się z niego wycofać, to po prostu należy się z niego wycofać.

    Projekt uchyla przepisy nakładające na pracodawców obowiązek stosowania neutralnych pod względem płci nazw stanowisk pracy oraz odpowiedniego formułowania treści ogłoszeń o pracę. Oczywiście klub Konfederacji zgadza się z tym, że głupie i ideologiczne przepisy należy uchylać jak najszybciej. Więc przygotowując się do tego wystąpienia, wszedłem na jeden z popularnych portali z ogłoszeniami o pracy, gdzie pracodawcy próbują sobie radzić z tymi absurdalnymi regulacjami. Jedni piszą pracownik/pracownica, inni przy nazwach zawodów, przy których trudno używać w dwóch formatach, podają w nawiasie literę K, w nawiasie M, w nawiasie N. I właśnie do takich absurdów doprowadziliście, bo przecież co oznacza litera N? Skoro K oznacza kobietę, M oznacza mężczyznę, to N ma oznaczać co? Rozumiem, że osobę niebinarną, tak? Czy naprawdę tym powinien zajmować się Kodeks pracy? Kodeks pracy powinien ochronić pracowników przed rzeczywistą dyskryminacją, nadużyciami, oszustwami, wykorzystywaniem, a nie rozstrzygać spory ideologiczne i ingerować w język używany przez przedsiębiorców. Zresztą paradoks polega na tym, że nawet formy typu pracownik/pracownica czy kelner/kelnerka nie są przecież neutralne płciowo, nadal odnoszą się do płci. Oznacza to, że przedsiębiorcom narzucono obowiązek, którego zakresu nikt nie potrafi jasno określić. Właśnie dlatego prawo nie powinno zajmować się narzucaniem obywatelom określonych form językowych. Od tego nie przybędzie ani jedno miejsce pracy, nie wzrosną wynagrodzenia, nie zniknie rzeczywista dyskryminacja. To po prostu kolejny przykład unijnych ideologicznych regulacji, które próbują narzucać obywatelom suwerennych państw określony sposób myślenia oraz mówienia.

    Pani poseł z Platformy Obywatelskiej mówiła o tym, że używanie feminatywów jest ważne. Powiem szczerze, że to jest akurat już zaprzeczanie sobie samemu, dlatego że używanie feminatywów właśnie określa płeć. Generalnie właśnie tą ustawą, w której nakazuje się używanie sformułowań neutralnych płciowo, dyskryminujecie osoby, które używają feminatywów. Nie pozwalacie ich używać. Nie pozwalacie używać słów: zatrudnię kelnerkę. Nie można już w tym momencie chcieć zatrudnić kelnerki, bo trzeba użyć jakiegoś niebinarnego, neutralnego płciowo słowa. To jest naprawdę absurd. To jest totalny absurd, do czego doprowadziliście.

    Na sam koniec chcę powiedzieć, że jeśli popełniło się błąd, zrobiło się absurdalny przepis, to nawet jeśli został już uchwalony, nawet jeśli przed chwilą go uchwaliliśmy, naprawdę jest jeszcze czas, żeby się z tego wycofać, żeby spojrzeć na to, zobaczyć, że to jest głupie, niepotrzebne, do niczego, i zlikwidować ten przepis. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia