10. kadencja, 60. posiedzenie, 3. dzień (19-06-2026)

27. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o systemie ochrony zdrowia oraz o zmianie niektórych innych ustaw (druk nr 2673).

Poseł Radosław Lubczyk:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Również witam wycieczkę ze Szczecina. Jestem ze Szczecinka. Niektórym może się wydawać, że Szczecinek leży koło Szczecina, ale to 200 km różnicy. Bardzo serdecznie was pozdrawiam.

    Panie Marszałku! W imieniu grupy posłów mam zaszczyt przedstawić poselski projekt ustawy o systemie ochrony zdrowia oraz o zmianie niektórych innych ustach zawarty w druku nr 2673.

    Przedstawiamy ten projekt w momencie, w którym polski system ochrony zdrowia wymaga pilnego podjęcia realnych działań naprawczych. Pacjenci coraz dłużej czekają na diagnostykę i leczenie. Szpitale mierzą się z narastającym zadłużeniem. Narodowy Fundusz Zdrowia ma coraz większe trudności z finansowaniem wszystkich ustawowo zagwarantowanych świadczeń. Rosną koszty działalności placówek, a kolejne doraźne interwencje nie usuwają przyczyn problemu. Potwierdzają to najnowsze, napływające dane. Tylko w odniesieniu do przypadków pilnych na świadczenie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej oczekuje ponad 700 tys. osób, a na leczenie szpitalne - ponad 120 tys. osób. Wymagalne zobowiązania samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej sięgnęły ponad 4200 mln zł i w ciągu ostatnich kilku lat niestety rosną.

    Nie możemy traktować tej sytuacji jako problemu, którego rozwiązanie można odwlekać na kolejny rok czy na następną kadencję. Za każdą z tych liczb stoi bowiem konkretny pacjent oczekujący na diagnostykę lub leczenie, do których nie może uzyskać dostępu odpowiednio szybko. Jednak aby uzdrowić tę sytuację, nie wystarczy po raz kolejny dosypać pieniędzy do systemu, pozostawiając wszystkie dotychczasowe mechanizmy bez zmian. Potrzebujemy jednocześnie większego finansowania, kontroli dynamiki kosztów oraz lepszej organizacji. Temu służy przedłożony projekt.

    Pierwszy filar projektu łączy zarządzanie ryzykiem choroby z odpowiedzialnością za leczenie. Dziś NFZ finansuje świadczenia zdrowotne, natomiast system ubezpieczeń społecznych ponosi koszty zasiłków związanych z niezdolnością do pracy. Oznacza to, że finansowe konsekwencje zbyt później diagnostyki, długiego oczekiwania na zabieg albo nieskutecznej rehabilitacji pojawiają się w innym miejscu niż to, w którym podejmuje się decyzje o organizacji i finansowaniu leczenia. Proponujemy, aby Narodowy Fundusz Zdrowia przejął zadania związane z oceną czasowej niezdolności do pracy, kontrolą prawidłowości zwolnień oraz wydawaniem decyzji dotyczących prawa do zasiłku. Techniczna wypłata świadczeń nadal pozostanie po stronie ZUS. Nie chodzi więc o budowę drugiego systemu wypłat. Chodzi o skupienie w jednej instytucji informacji i odpowiedzialności za dwa skutki tej samej choroby: potrzebę leczenia oraz czasową niezdolność do pracy.

    Co to oznacza dla pacjenta? Jeżeli szybsza diagnostyka, terapia albo rehabilitacja skróci okres choroby, korzyść finansowa nie zniknie z systemu ochrony zdrowia. Nadwyżka funduszu chorobowego będzie przekazywana do NFZ i będzie mogła finansować kolejne świadczenia. Publicznemu płatnikowi zacznie się opłacać inwestowanie w szybki powrót pacjenta do zdrowia. Oszczędnością przestanie być niewykonywanie świadczenia. Oszczędnością stanie się skuteczne leczenie. To gruntowna zmiana filozofii działania systemu. Dziś decyzja o ograniczeniu liczby badań może poprawić wynik na poziomie planu finansowego, ale jednocześnie pogorszyć stan zdrowia pacjentów, wydłużyć absencję chorobową i zwiększyć wydatki pozostałych funduszy publicznych. Po zmianie system będzie musiał uwzględnić pełen koszt choroby, a nie tylko cenę pojedynczego świadczenia. Pacjent ma prawo oczekiwać od państwa właśnie takiej racjonalności.

    Projekt poszerza również ochronę ubezpieczeniową m.in. o osoby wykonujące pracę na podstawie umów zlecenia, obejmując je obowiązkowym ubezpieczeniem chorobowym. Zasiłki macierzyńskie i opiekuńcze mają być finansowane z dotacji z budżetu państwa, dzięki czemu środki z funduszu chorobowego będą mogły w większym stopniu wspierać leczenie i ograniczanie skutków chorób. Sam budżet też nie pozostanie stratny, bo proponowane rozwiązania poszerzą bazę podatkową PIT, zaś środki trafiające do NFZ-etu pomniejszą zapotrzebowanie z tej strony na kolejne dotacje. Łącznie projektowane zmiany mają w 1. roku poprawić saldo NFZ o ok. 16 mld zł poprzez wzrost dochodów i ograniczenie tempa wzrostu wydatków. To są środki, które mogą oznaczać zapłacone nadwykonania, więcej diagnostyki, krótsze kolejki i mniejsze ryzyko, że pod koniec roku pacjent usłyszy: wstrzymaliśmy przyjęcia, bo skończył się kontrakt.

    Drugi obszar to wydatki zdrowotne ponoszone bezpośrednio przez obywateli. Proponujemy ulgę zdrowotną w podatku dochodowym. Podatnik będzie mógł odliczyć od podatku 10% udokumentowanych wydatków, m.in. na świadczenia zdrowotne, rehabilitację oraz usługi opiekuńcze. Ulga obejmuje wydatki ponoszone nie tylko na samego podatnika, lecz także na jego najbliższych i osoby pozostające na jego utrzymaniu.

    Projekt przewiduje również zwolnienie z podatku wartości świadczeń zdrowotnych i abonamentów medycznych finansowanych przez pracodawcę. Ta ulga spełnia jednocześnie dwie funkcje. Po pierwsze, częściowo rekompensuje obywatelom koszty leczenia, które dziś ponoszą z własnej kieszeni. Jeśli rodzina wyda 1 tys. zł na kwalifikowane świadczenia, będzie mogła pomniejszyć podatek o 100 zł. Nie rozwiąże to wszystkich problemów finansowych gospodarstwa domowego, ale wprowadzi prostą zasadę: skoro pacjent własnymi środkami uzupełnia niedobory systemu, to państwo przynajmniej częściowo partycypuje w tym wysiłku poprzez ulgę podatkową.

    Po drugie, ulga stworzy realną zachętę do ewidencjonowania usług w systemie informacji medycznej. Dane umożliwią również wygodne, w pełni automatyczne rozliczenie ulgi w PIT i ograniczą potrzebę gromadzenia papierowych dokumentów. Dzięki temu państwo zobaczy również potrzeby zdrowotne, których dziś nie widać w dostępnych danych, ponieważ pacjenci zaspokajają je prywatnie. Jeśli dziesiątki tysięcy obywateli płacą z własnych środków za określone badania lub konsultacje, to jest to ważna informacja o luce w systemie publicznym. Lepsze dane pozwolą tworzyć rzetelniejsze mapy potrzeb zdrowotnych i kierować środki tam, gdzie rzeczywiście potrzebują tego pacjenci. Jednocześnie rozwiązanie to przyczyni się do uszczelnienia systemu podatkowego.

    Trzeci filar projektu dotyczy szpitali wiodących. W wielu regionach kilka położonych blisko siebie szpitali utrzymuje jednoimienne oddziały, nawet jeżeli liczba pacjentów nie uzasadnia tak rozproszonej struktury. Każdy oddział musi jednak spełniać wymogi kadrowe i zapewniać dyżury. Placówki zaczynają więc konkurować o tych samych nielicznych specjalistów, wzajemnie podbijają stawki, płacą za gotowość, a jednocześnie nie zawsze osiągają skalę działalności potrzebną do najlepszego wykorzystania kompetencji personelu i sprzętu. Dlatego proponujemy system regionalnej koordynacji opieki szpitalnej oparty na szpitalach wiodących. Marszałek województwa wyznaczy obszary koordynacji oraz szpitale wiodące. W skali kraju przewidziano maksymalnie 49 takich szpitali. Każdy z nich będzie współpracował z grupą szpitali powiatowych, tworząc plan koordynacji oparty na mapie potrzeb zdrowotnych. Plan wskaże, jakie świadczenia mają być zabezpieczone w poszczególnych placówkach, jakie działania należy podjąć, jaki jest ich koszt i po czym poznamy, że przynosi rezultat. Kierownik szpitala wiodącego uzyska kompetencje do koordynowania zakresów świadczeń oraz współdziałania placówek. Będzie można również prowadzić wspólne zakupy. Jednocześnie projekt pozostawia zatrudnienie pracowników, zawieranie umów z personelem i bieżące zarządzanie po stronie poszczególnych szpitali. Koordynacja nie może oznaczać tworzenia białych plam. Dlatego plan ma wskazywać zabezpieczenie konkretnych zakresów świadczeń w każdym obszarze, oczekiwane rezultaty i mierniki realizacji. W proces włączone będą szpitale podległe, starostowie, wojewoda, Narodowy Fundusz Zdrowia oraz wojewódzka rada koordynacji. Chodzi o to, aby decyzja o profilu oddziału wynikała z potrzeb zdrowotnych mieszkańców, a nie wyłącznie z historii danej placówki, lokalnych ambicji albo walki o kontrakt.

    Do projektu wniesiemy autopoprawkę, która usuwa przepisy przewidujące przekazywanie województwom szpitali prowadzonych przez powiaty. Uwzględniamy zgłoszone w tej sprawie uzasadnione wątpliwości. Powiaty zachowają własność i kontrolę nad swoimi placówkami, natomiast pozostanie mechanizm koordynacji świadczeń. Co zyska pacjent? Przede wszystkim pewność, że na określonym obszarze ktoś odpowiada za zabezpieczenie całej opieki szpitalnej, a nie tylko za własny budynek i własny kontrakt. Nie każdy szpital musi wykonywać wszystko. Każdy natomiast powinien mieć jasno określoną rolę w regionalnym systemie. Zamiast kilku słabych, konkurujących o tych samych lekarzy oddziałów można stworzyć stabilne zespoły i zapewnić leczenie w placówce, która wykonuje odpowiednią liczbę procedur, zachowując dostępność świadczeń w rozsądnej odległości od miejsca zamieszkania.

    Wysoka Izbo! W kontekście naprawy systemu ochrony zdrowia nie możemy pominąć kwestii wynagrodzeń w podmiotach leczniczych. To temat, który w ostatnich dniach wzbudza ogromne emocje i zainteresowanie opinii publicznej. Abstrahując od dyskutowanych obecnie indywidualnych przypadków rekordowych zarobków niektórych lekarzy, musimy uczciwie powiedzieć, że automatyczny mechanizm dalszego wzrostu kosztów płac, całkowicie oderwany od tempa wzrostu przychodów Narodowego Funduszu Zdrowia, zagraża dostępności leczenia. Jeżeli prawie cały przyrost finansowania pochłaniają koszty osobowe, zaczyna brakować środków na leki, diagnostykę, energię, sprzęt i wykonywanie dodatkowych świadczeń.

    Projekt zmienia zasady przyszłej waloryzacji wynagrodzeń. Od 2027 r. podwyżka będzie następowała od 1 stycznia na podstawie wskaźnika waloryzacji emerytur i rent, czyli co do zasady inflacji powiększonej o 20% realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. To rozwiązanie chroni siłę nabywczą płac i pozwala kadrom medycznym uczestniczyć we wzroście wynagrodzeń w gospodarstwie, a zarazem daje Narodowemu Funduszowi Zdrowia i szpitalom większą przewidywalność oraz możliwość rzetelnego zaplanowania całego roku. Nie jest to ustawa przeciwko lekarzom, pielęgniarkom czy diagnostom. Dążymy jednak do równowagi między godnym wynagrodzeniem personelu a prawem pacjenta do realnie dostępnego świadczenia. Państwo powinno usunąć mechanizmy, które sztucznie wzmacniają presję płacową i każą kilku publicznym placówkom licytować się o tę samą osobę. Projekt porządkuje więc problem wynagrodzeń także w sposób organizacyjny. Gdy dwa lub trzy pobliskie szpitale utrzymują takie same słabo obłożone oddziały, każdy z nich musi osobno kupić gotowość tych samych deficytowych specjalistów. To nie lekarze stworzyli taki system. To system tworzy warunki do licytacji, której koszt ostatecznie ponosi pacjent. Koordynacja przez szpitale wiodące pozwoli zakończyć niepotrzebne dublowanie oddziałów, koncentrować zespoły tam, gdzie są rzeczywiście potrzebne, i ograniczyć sytuacje, w których publiczne placówki wydzierają sobie kadry wyłącznie po to, by formalnie wypełniać minima kadrowe.

    Projekt zabezpiecza również ciągłość działania publicznych samodzielnych zakładów opieki zdrowotnej, wyłączając je z sądowego postępowania restrukturyzacyjnego. Szpital publiczny nie jest zwykłym przedsiębiorstwem, które można poddać eksperymentowi kosztem pracowników, dostawców i przede wszystkim pacjentów. Problemy finansowe trzeba naprawiać, ale instrumentami dostosowanymi do odpowiedzialności za bezpieczeństwo zdrowotne społeczeństwa. Ten projekt nie obiecuje, że jednym przepisem usunięte zostaną wszystkie kolejki, niedobory kadr i długi szpitali. Oferuje jednak coś, czego szczególnie brakuje w polskiej ochronie zdrowia - spójność, kontynuację odpowiedzialności. Łączy leczenie z kosztami choroby, zapewnia NFZ-etowi nowe trwałe źródła finansowania, dostosowuje tempo wzrostu płac do możliwości systemu, wspiera pacjentów ponoszących wydatki na prywatne leczenie, dostarcza danych o rzeczywistych potrzebach zdrowotnych, wprowadza regionalną koordynację szpitali bez odbierania powiatom ich własności, ogranicza marnotrawstwo wynikające z dublowania świadczeń i konkurencji o te same kadry.

    Dlatego zwracam się do Wysokiej Izby o skierowanie projektu do dalszych prac. Różnice zdań co do szczegółów są naturalne i zrozumiałe. Zachęcam jednak, abyśmy nie odrzucali próby systemowego rozwiązania problemów, których istnienia nikt już nie kwestionuje. Prosimy o uznanie, że bezczynność wobec pogłębiających się problemów polskiej ochrony zdrowia nie jest rozwiązaniem, jakie akceptujemy. Pacjent nie może dłużej czekać, aż instytucje ustalą, która z nich ponosi odpowiedzialność. Odpowiedzialność ponosi państwo. A dziś państwo ma obowiązek ten system uporządkować. Bardzo dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia