10. kadencja, 62. posiedzenie, 2. dzień (16-07-2026)

17. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie senackiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks wyborczy oraz ustawy o referendum lokalnym (druk nr 2670).

Senator Waldy Dzikowski:

    Panie Marszałku! Chciałem tylko panu przypomnieć, że w tej Izbie byłem 22 lata, gdy pana jeszcze tu nie było.

    Wicemarszałek Szymon Hołownia:

    Ja wiem, ale to zawsze przyjemnie przyjechać, obejrzeć.

    Senator Waldy Dzikowski:

    W Senacie jestem 3 lata, nie przesiąkłem jeszcze tak do końca. Ale cenię sobie też Senat.

    Wicemarszałek Szymon Hołownia:

    To dobrze. My też nie powiemy tam, w Senacie.

    Senator Waldy Dzikowski:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Nie było mnie tutaj 3 lata i muszę powiedzieć, panie marszałku, że jestem zszokowany. To jest niewiarygodne. Jakość tych wypowiedzi to jest kompletna tragedia. Taka niekompetencja, że to się w głowie nie mieści.

    (Poseł Klaudia Jachira: Nie nasza.)

    Niektórzy w ogóle tego nie czytali, niektórzy coś sobie napisali - nie wiem, czy sztuczna inteligencja im podpowiedziała, chociaż w to wątpię. Takie bzdury są opowiadane, że mi się to w głowie nie mieści. Chciałbym powiedzieć, panie marszałku i Wysoka Izbo, że w 10%, jak nie więcej, to są postulaty strony społecznej PKW. My w tym prawie nie maczaliśmy palców.

    Jeżeli chodzi o diety, to ja przewidywałem, że takie głupoty będą opowiadane, dlatego na posiedzeniu komisji w Senacie mówiłem: słuchajcie, nie odbierajmy tych diet, bo tak będą opowiadali ci bajkomówcy. Wiecie, kto mnie przekonał i dlaczego się z tego wycofałem? Wycofałem się z tego, żeby im jednak zabrać, bo strona społeczna nalegała, wszystkie NGO. PKW wystąpiła z tym, że ma takie doświadczenia. Czy wy to rozumiecie? To nie jest pomysł senatora Dzikowskiego i Izby senatorskiej. To jest pomysł strony społecznej, która uważa, że to jest praca społeczna. Oni przyszli po to, żeby m.in. weryfikować wybory. To nie jest mój pomysł, ja z niego zrezygnowałem właśnie pod presją takich głosów, setny raz powtórzę, strony społecznej i PKW. Chcecie dyskutować ze stroną społeczną? To proszę bardzo, zapraszam do Senatu, zapraszam do PKW. Chcecie wyręczyć Państwową Komisję Wyborczą? Zdaje się, że taka namiastka wpływu na komisję wyborczą była w 2017 r., panie ministrze, i w 2018 r. Właśnie w tych latach tak było. Chodziło o to, żeby włączyć organy wykonawcze i najmądrzejszych posłów z PiS-u, którzy przedstawiali... Poseł Schreiber zbiegł, nie wiedział, co powiedzieć, bo takie są dobre rozwiązania. Po prostu zbiegł, nie wiedział, co powiedzieć. Mówi, że tak powiem, uzasadnienie, dwa zdania mu się nie podobają, bo podważamy. Nikt tu nie podważa tego, co się stało, ani pozycji prezydenta, ani że został wybrany. Ludzie zauważyli i w pewien sposób stracili zaufanie i próbujemy to nadszarpnięte zaufanie obudować. To tyle, jeżeli chodzi o tę kwestię.

    Urzędnik wyborczy, następne bzdury, które... Pan Tumanowicz to jest następny zawodnik, który, jestem głęboko przekonany, nie czytał tej ustawy. Nie dowierzam własnym uszom. Nie czytał tej ustawy. Pukać to pan może siebie w głowę.

    (Poseł Witold Tumanowicz: To właśnie robię.)

    Wicemarszałek Szymon Hołownia:

    Panowie, panowie...

    Senator Waldy Dzikowski:

    Nie czytał pan tej ustawy, nie wie pan, o co chodzi. W przypadku urzędnika wyborczego to my nie wprowadzamy, że to ma być urzędnik wyborczy z danej gminy. Powtarzałem, że... Proszę posłuchać definicji. Urzędnik wyborczy to jest ktoś, kto jest od techniczno-organizacyjnych kwestii. Wcale nie zmuszamy szefa... Kto powołuje? Powołuje szef Krajowego Biura Wyborczego. Szef, nie Dzikowski, nie Szymański, nie ktoś inny itd., ale szef Krajowego Biura Wyborczego, czyli najwyższy urzędnik wyborczy, kierujący administracją wyborczą. To on powołuje i może skorzystać z tego zapisu. Nadal może powoływać panią Zosię lub pana Jasia z jakiejś tam gminy...

    (Wypowiedź poza mikrofonem)

    Proszę nie przeszkadzać, to może pan wtedy zrozumie. Znaczy: zrozumie pan.

    (Poseł Witold Tumanowicz: Czego pan nie rozumie...)

    Wicemarszałek Szymon Hołownia:

    Panie senatorze, bardzo proszę pół tonu ciszej i o troszeczkę spokojniejszą polemikę, a pana posła Tumanowicza też proszę, żeby...

    Senator Waldy Dzikowski:

    Dobrze. Niech pan Tumanowicz słucha i wtedy zrozumie.

    W każdym razie może skorzystać... To szef KBW decyduje i może skorzystać z tego zapisu lub nie. To tyle, jeżeli chodzi o urzędnika. My tego nie wprowadzamy i nie zmuszamy szefa Krajowego Biura Wyborczego, ale dajemy alternatywy.

    (Poseł Fryderyk Sylwester Kapinos: Niech pan nie krzyczy.)

    Dobrze, jeżeli chodzi o liczbę parlamentarzystów...

    (Głos z sali: Słyszymy pana...)

    Wicemarszałek Szymon Hołownia:

    Panie pośle, to było aktualne 30 sekund temu. Teraz już pan senator nie krzyczy, już jest spokojniej i tak będzie.

    Senator Waldy Dzikowski:

    Jeżeli chodzi o liczbę parlamentarzystów, to ona wynika ze zwykłej technicznej matematyki, z algorytmu matematycznego, czyli z tzw. normy przedstawicielskiej. Wiecie państwo, jak to się oblicza? To krótkie, ale obrazowe zdanie, a w zasadzie zwykła matematyka. To jest tak, że jest liczba mieszkańców w Polsce, dzieli się ją przez 460 posłów i to daje normę przedstawicielską. Następnie w województwie, a później w okręgu, dzieli się liczbę mieszkańców w danym okręgu przez normę przedstawicielską. To jest tak, jak dwa razy dwa wynosi cztery. Ale Sejm, którym nie byliście, od parunastu lat, jak mówił poseł Gramatyka, nie podejmował tej inicjatywy. A po co ma podejmować tę inicjatywę, skoro to jest zwykła matematyka? W związku z tym jest to zarządzenie PKW, tak żeby wypełniać art. 96 ust. 2 konstytucji o równości wyborów. Nic, koniec, tyle, jeżeli chodzi o tę kwestię.

    Jeżeli chodzi o... To chyba już jedna z ostatnich kwestii, którą wyjaśniałem, ale nie do końca ją zrozumiano. Mianowicie chodzi o kwestię tych 24 i 48 godzin. W przypadku gdy w tym czasie nie zostaną dostarczone protokoły z komisji obwodowych, to wtedy uważa się głosy za niebyłe. Drodzy państwo, w 2000 r., a potem 2001 r. - najpierw w ordynacji do wyborów prezydenckich, a później w ordynacji do wyborów parlamentarnych - wprowadzono definicję. My nie wprowadzamy tej definicji, ona jest od 2000 r. Później przepisaliśmy tę definicję, która mieści się w, że tak powiem, katalogu identyfikacji legislacyjnej. Następnie w 2017 r. przepisali to także wasi posłowie, którzy modyfikowali Kodeks wyborczy. My tylko zwiększamy bezpiecznik, żeby rzeczywiście te głosów nie były uznawane za niebyłe po 24 godzinach, ale po 48 godzinach, i żeby była taka możliwość, by w uzasadnionych przypadkach PKW przedłużyła do 72 godzin. My nic nie wprowadzamy, my po prostu polepszamy sytuację, która jest w obecnym stanie prawnym, nie wprowadzamy nowego pojęcia. Jedno istnieje od 2000 r., a w przypadku 24 godzin polepszamy tę kwestię na prośbę PKW, czyli Państwowej Komisji Wyborczej, gdyby ktoś nie wiedział, czym jest PKW. To nie jest nasz pomysł.

    PKW moim zdaniem było zadowolone w 10% ze swoich próśb, które wyartykułowało do komisji, którą miałem przyjemność reprezentować.

    Chciałem powiedzieć tak. Drodzy państwo, pan minister Szymański już na koniec mówił o tym, jak procedowaliśmy, jeżeli chodzi o 2017 r. i potem 2018 r. To było bardzo krótko, kilka tygodni. Przypomnę, że ona weszła w życie 11 stycznia 2019 r. czy 2018 r.

    (Głos z sali: 2018 r.)

    Tak, ale później jeszcze była nowelizowana, a wybory były w 2019 r.

    My wprowadzamy vacatio legis 6 miesięcy od pierwszej czynności wyborczej. Wiecie, kiedy będzie pierwsza czynność wyborcza? Połowa lipca 2027 r. A dzisiaj co mamy? Mamy 16 czerwca 2026 r. Zobaczcie, z jakim wyprzedzeniem procedujemy. I jeszcze vacatio legis wprowadzamy.

    Na koniec powiem tak: wprowadzamy pełen profesjonalność i apolityczność. Przecież wy wprowadziliście ministra spraw wewnętrznych do czynności komunikowania się z Państwową Komisją Wyborczą i proponowania kandydatów na komisarzy wyborczych do komisji okręgowych.

    (Głos z sali: I szefa KBW.)

    Tak, i szefa KBW, także na wniosek ministra spraw wewnętrznych, czyli organu wykonawczego rządu. A my eliminujemy wszystkie organy, nawet wójta. Wójt nie ma wpływu na to, kogo wybierze przedstawiciel Krajowego Biura Wyborczego. Nie ma wpływu na to. Pani poseł o to pytała. My nie mamy żadnego ministra sprawiedliwości. Nie ma. Był pierwotnie taki pomysł, ale wyłączyliśmy to, bo uważamy, że każdy urzędnik wykonujący swoje zadania, czy to w administracji publicznej, czy to w jakiejkolwiek innej, może wpływać na wybory. W związku z tym odpolityczniamy te wybory. Nie ma żadnego urzędnika. Przecież tam urzędnicy... Minister spraw wewnętrznych kieruje komisarza, tak jakby najlepiej znał się na tym, który sędzia czy nawet minister sprawiedliwości... Nie ma żadnego urzędnika.

    (Poseł Klaudia Jachira: No to super.)

    Przyjmuję, że to zwykła polityka. Myślę o opozycji: zero, że tak powiem, pewnych wniosków wyciągniętych i wątpię, czy po moich dodatkowych wyjaśnieniach cokolwiek na nich wpłynie. Znam się trochę na polityce i mam w niej pewne doświadczenie, w związku z czym nie przypuszczam, żeby coś tu wielkiego się zdarzyło. Trwajmy przy swoich zdaniach. Wierzę, że przejdzie to przez proces legislacyjny w Sejmie, a następnie w Senacie, a pan prezydent, kierując się dobrą wolą i dobrem narodu, a także apolitycznością tych wyborów, żeby nikt niczego nie podejrzewał, podejmie słuszną decyzję i podpisze ten na razie projekt ustawy, a przyszłą ustawę. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia