10. kadencja, 63. posiedzenie, 3. dzień (31-07-2026)

Oświadczenia.

Poseł Tadeusz Tomaszewski (tekst niewygłoszony):

    31 lipca br. po raz pierwszy będzie w Polsce obchodzony Dzień Trenera Sportowego. Uchwałę w tej sprawie, zainicjowaną w sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki, 17 lipca przyjął Sejm Rzeczypospolitej.

    Ten termin nie został wybrany przypadkowo. Okazuje się bowiem, że ostatniego dnia lipca w roku 1928 na igrzyskach w Amsterdamie Halina Konopacka została pierwszą polską mistrzynią olimpijską, bijąc jednocześnie rekord świata w rzucie dyskiem. Nawiasem mówiąc, była osobą wielu, nie tylko sportowych, talentów. M.in. zasłużyła się Polsce w dramatycznych dniach września 1939 r., potem bardzo aktywna była podczas pobytu na emigracji w Stanach Zjednoczonych. 8 lat temu pośmiertnie została odznaczona Orderem Orła Białego. To najlepiej świadczy o tym, jak godną patronką dnia trenera jest ta jakże wybitna Polka.

    Trener to osoba, która - początkowo zapewne w roli nauczyciela WF - wprowadza dziewczęta i chłopców do sportu, kształtuje w nich nawyk aktywności fizycznej, stara się odkrywać predyspozycje do konkretnych dyscyplin sportu, zaś później - sama lub z pomocą innych fachowców - prowadzi ich do kolejnych etapów sportowej przygody. Jest przy tym nie tylko osobą dbającą o fizyczny rozwój podopiecznych. To także ich wychowawca, często powiernik osobistych sekretów, bliski im w obliczu sukcesów, ale i w przypadku porażek, bo te także przecież są elementem sportu.

    Sportowi szkoleniowcy pracują w jakże różnych środowiskach, a przez to także w różnych warunkach. Inne ma do dyspozycji trener zatrudniony w dużym klubie czy związku sportowym, a inne opiekun najmłodszych sportowców w uczniowskim klubie sportowym czy w skromnym LZS-ie. O różnicach w ich apanażach nie ma co mówić, ale w większości na sportowych ˝dołach˝ - choć sytuacja tam powoli zmierza w dobrym kierunku - pracują autentyczni pasjonaci, oddani sprawie i swym podopiecznym, często jako wolontariusze. Także więc im należy się przy okazji Dnia Trenera Sportowego wielka wdzięczność i społeczny szacunek.

    Statystyki informują, że mamy w kraju ok. 75 tys. trenerów i instruktorów oraz ok. 70 tys. nauczycieli WF. Niestety zainteresowanie zawodem trenera dalekie jest od oczekiwanego. Sprawie nie pomogła wprowadzona w połowie roku 2013 ustawa deregulacyjna, która m.in. uwolniła tę profesję, a nawet więcej, de facto zrównała funkcję trenera z instruktorem sportu. Skasowała wcześniej obowiązującą hierarchię zawodu: od instruktora przez trenera drugiej, pierwszej klasy, po klasę mistrzowską. Tego już nie ma. Po co więc studiować 4-5 lat na AWF, jeśli podstawową edukację zapisaną w ustawie można odbyć np. on-line już w kilka miesięcy w wyrastających jeden po drugim prywatnych ośrodkach? Nic dziwnego, że uczelnie WF notują niewielkie zainteresowanie trenerskim kierunkiem studiów. Jest ono nawet kilkunastokrotnie mniejsze niż w przypadku np. fizjoterapii czy kosmetologii.

    Mimo alarmujących wyników przeróżnych kontroli, w tym NIK, w których wspominano m.in. o zagrożeniu dla zdrowia ćwiczących, jakie może sprowadzić na nie źle przygotowany do pracy szkoleniowiec, problem wciąż istnieje. Myślę, że czas najwyższy, by solidnie i poważnie nad tą sprawą się pochylić, bo w grę wchodzi nie tylko status trenera, ale także przyszłość polskiego sportu.

    Niech może obchodzony po raz pierwszy Dzień Trenera Sportowego stanowi okazję do wywołania, a de facto przypomnienia tej palącej sprawy.


Przebieg posiedzenia