10. kadencja, 64. posiedzenie, 2. dzień (03-09-2026)
11. punkt porządku dziennego:
Pytania w sprawach bieżących.
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury Stanisław Bukowiec:
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Chciałbym zacząć nie od paragrafów, nie od sporów politycznych, nie od argumentów, które czasem padają w dyskusji, jak ma wyglądać transport publiczny w Polsce. Chciałbym zacząć od człowieka, od pasażera. Bo kiedy mówimy o ustawie o publicznym transporcie zbiorowym, mówimy tak naprawdę o tym, czy człowiek mieszkający w małej miejscowości, w wiosce, przysiółku będzie miał czym dojechać do lekarza, do szkoły, do pracy, do urzędu czy na dworzec. I właśnie z tego punktu widzenia trzeba dziś odpowiedzieć na podstawowe pytanie: Co pasażer otrzymał przez weto prezydenta?
Niestety, ale gorzkim prezentem jest pusty rozkład jazdy, w którym nie ma żadnych połączeń. Straciliśmy przede wszystkim szansę na minimalny standard połączeń. Ustawa gwarantowała co najmniej cztery pary połączeń autobusów w dni robocze i dwie pary w dni wolne między gminami i powiatami oraz między powiatami a stolicami województw. To nie był przywilej, to absolutne minimum. Na mieszkańcu dużego miasta cztery autobusy dziennie mogą nie robić większego wrażenia, ale dla mieszkańca małej miejscowości dwa autobusy rano i dwa autobusy po południu mogą oznaczać różnicę między możliwością normalnego życia a wykluczeniem. Przez weto tego rozwiązania nie będzie.
Pasażer stracił również możliwość skorzystania z przejazdu na żądanie. To rozwiązanie było skierowane właśnie do tych miejsc w gminach wiejskich i miejsko-wiejskich, do których regularny autobus nigdy nie dotrze. To nie był tylko przepis w ustawie. To była konkretna pomoc dla człowieka, który dzisiaj często musi prosić o podwiezienie rodzinę lub sąsiada, a często nigdzie nie pojedzie, bo nie ma go kto wesprzeć. Dlatego rząd zaproponował rozwiązanie tych problemów.
Pasażer stracił też elektroniczne rozkłady jazdy. W XXI w. chcieliśmy, żeby można było w Internecie sprawdzić, jak dojechać autobusem czy koleją, żeby pasażer nie szukał papierowego rozkładu jazdy na przystanku, żeby informacja o transporcie była dostępna tak, jak dostępna jest dziś informacja o innych usługach publicznych. Tego również przez weto nie będzie.
Pasażer stracił również szansę na lepszą koordynację transportu autobusowego i kolejowego. Ustawa wprowadzała rolę integratora transportu na poziomie województwa. Chodziło o to, żeby ktoś spojrzał na transport z perspektywy nie tylko jednej gminy czy jednego powiatu, ale również całego regionu, żeby połączenia mogły być ze sobą skoordynowane, żeby autobus mógł dowieźć pasażera do pociągu, a nie odjeżdżać 5 minut przed jego przyjazdem.
I wreszcie pasażer stracił szansę na szybszą wymianę najstarszego taboru i poprawę bezpieczeństwa. To szczególnie istotne w kontekście niedawnego wypadku na Węgrzech. Chybiony jest argument prezydenta, że rząd nie przeznacza środków na tabor w komunikacji publicznej. Dzięki środkom z KPO udało się zakupić 547 autobusów pozamiejskich, nie wspominając o kolejnych pociągach odbieranych przez samorządy, które mogą zostać zakupione przez odblokowanie środków z Unii Europejskiej.
Ok. 10 mln Polaków, czyli 27% populacji, nadal doświadcza wykluczenia komunikacyjnego. To są ludzie mieszkający przede wszystkim w mniejszych miejscowościach i na terenach wiejskich. I właśnie dla nich przygotowaliśmy tę reformę. Była to największa od 16 lat kompleksowa próba zmiany organizacji publicznego transportu zbiorowego. Ustawa nie była przygotowana zza biurka. Przeszła cały proces konsultacji, była wypracowana w dialogu z samorządami, uzyskała pozytywną opinię Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, czego nie można powiedzieć o tak często chwalonej przez opozycję ustawie o funduszu rozwoju przewozów autobusowych, która w 2019 r. nawet nie została poddana ocenie KWRiST-u. I chcę podkreślić rzecz niezwykle istotną: w pracach parlamentarnych nad tą ustawą uczestniczył doradca prezydenta. Był obecny podczas prac, miał możliwość zabierania głosu. Miał możliwość zgłaszania uwag i na żadnym etapie tych prac nie zgłosił żadnych uwag do projektu. Ani razu nie zabrał głosu.
Szanowni Państwo! Ta ustawa nie była ustawą dla urzędników. Nie była ustawą dla Ministerstwa Infrastruktury. Była ustawą dla pasażerów. Który z problemów rozwiązuje prezydenckie weto? Który autobus dzięki niemu pojedzie? Która biała plama komunikacyjna dzięki niemu zniknie? Który senior będzie mógł łatwiej dotrzeć do lekarza? Który uczeń dzięki temu łatwiej dotrze do szkoły? Na te pytania nie znajdujemy odpowiedzi. Bo weto nie zatrzymało wykluczenia komunikacyjnego. Zatrzymało rozwiązania, które miały to wykluczenie ograniczyć. To są pytania, na które polityka transportowa państwa musi odpowiedzieć. Nasze rozwiązania były dobre i powinny wejść w życie. Bo można zawetować ustawę, nie można jednak zawetować potrzeb 10 mln Polaków. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia