10. kadencja, 64. posiedzenie, 3. dzień (04-09-2026)
22. punkt porządku dziennego:
Wybór sędziego Trybunału Konstytucyjnego (druki nr 3005, 3006, 3057 i 3058).
Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki:
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Premierze! Rado Ministrów! Panowie Kandydaci! Szanowni Państwo Zgromadzeni w Izbie Polskiego Parlamentu! Słowacki pytał kiedyś o Polskę, a dzisiaj to pytanie jest jak najbardziej aktualne. Parafrazując słowa polskiego wieszcza, można skierować je do tej większości, która próbuje dzisiaj obsadzić polityka w funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
(Głos z sali: Kto to mówi?)
Szli, krzycząc: konstytucja, konstytucja. Wtem pewnego razu, chcąc krzyknąć, zapomnieli na ustach wyrazu. (Oklaski) Zapomnieliście o swoich wyborcach, zapomnieliście o swoich hasłach, zapomnieliście o tych okrzykach: konstytucja, praworządność, również o tych sędziach, którzy z wami z świeczkami stali na różnego rodzaju manifestacjach.
(Poseł Krzysztof Gadowski: Piotrowicz. Gdzie byłeś wtedy?)
Pytanie tylko właśnie, czy zapomnieliście. Być może część z państwa się jeszcze ocknie. Ale inni w ogóle w to nigdy nie wierzyli. Tutaj pani poseł Matysiak mówi o wstydzie. Ta kategoria części z państwa jest w ogóle nieznana. (Oklaski) Nie znacie, czym jest wstyd. Bo gdybyście wiedzieli, czym jest wstyd, to nie forsowalibyście kandydatury pana ministra Berka.
(Poseł Urszula Augustyn: Piotrowicz.)
Przypomnę: polityka odpowiedzialnego, członka Rady Ministrów, uwaga, do spraw wdrażania - wsłuchajcie się państwo - polityki rządu. Czyli do tej pory pan minister Berek, jako prawa ręka pana premiera Tuska, miał wdrażać politykę rządu w istocie jako realny wicepremier. Jako realny wicepremier i prawa ręka szefa rządu. A teraz tę politykę ma wdrażać w Trybunale Konstytucyjnym. To jest odpolitycznienie według państwa?
(Głos z sali: Tak.)
No właśnie, odpowiedź jest: tak.
Szanowni Państwo! Ale są jeszcze inne pytania, które należy postawić. Należy postawić pytanie, czy pan minister Berek spełnia wymagania formalne, czyli zasadnicze, aby w ogóle procedować nad tą kandydaturą.
(Poseł Anna Kwiecień: Pana wiceministra, wstyd.)
Przysłuchiwałem się posiedzeniu komisji, które debatowało nad kandydaturami dotyczącymi sędziego Trybunału Konstytucyjnego, oglądałem je, panie ministrze, który jest też tutaj obecny. Na pytania posłów opozycji, jak to jest z tym 10-letnim stażem, jeżeli chodzi o doświadczenie radcowskie, właściwie nikt nie był w stanie odpowiedzieć. Otóż odpowiedź pana przewodniczącego była taka, że weryfikowała to Kancelaria Sejmu, chyba padło dokładniej, że biuro pana marszałka. Pytam, bo mam te dane o kandydacie wraz z uzasadnieniem: Gdzie są umowy wykonywania działalności radcy prawnego? Gdzie są te umowy-zlecenia? (Oklaski) Gdzie jest potwierdzenie?
Szanowni Państwo! Jeżeli jest kandydat, który jest tak jak pan minister Berek radcą prawnym i chce być sędzią najniższego sądu w Polsce, sądu rejonowego, to nie tylko musi przedstawić wpis na listę adwokatów czy wpis na listę radców prawnych, ale także musi wykazać - w najniższym sądzie powszechnym - że wykonywał ten zawód, a nie tylko, że był wpisany na listę. A tu nie ma właściwie żadnych dokumentów. Przeciwnie, na pytania posła Jabłońskiego nawet Kancelaria Prezesa Rady Ministrów odpowiedziała, że żadne ze stanowisk, które sprawował pan minister Berek, wcześniej w innej roli, nie było wykonywaniem obowiązków radcy prawnego. To pana urzędnicy odpowiedzieli, zresztą wcześniej podlegli panu ministrowi Berkowi.
(Poseł Piotr Kaleta: Zwolnić.)
Jest wielkie prawdopodobieństwo, że pan minister Berek, dzisiaj kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, w ogóle nie spełnia wymagań formalnych.
Co się dzieje dalej po tym posiedzeniu komisji, szanowni państwo? Bo to nie koniec. Otóż okazuje się, że pan minister Berek po tej dyskusji na portalu X postanawia wrzucić zaświadczenie czy oświadczenie szefowej Izby Radców Prawnych, które było już na tej mównicy.
(Poseł Janusz Cichoń: Zaświadczenie.)
(Poseł Joanna Borowiak: Oświadczenie.)
Wiecie państwo, z którego dnia i z której godziny jest to zaświadczenie? Otóż zaświadczenie jest z wczoraj, z godz. 12.58. Przypomnę, że komisja skończyła się przed godziną 10. Na czym procedowaliście? Na jakich dokumentach? Przecież to jest kpina. (Oklaski)
(Poseł Joanna Borowiak: No i co, zaświadczenie? Co teraz?)
Więc jeżeli sędzia najniższego sądu rejonowego czy ktoś, kto chce być sędzią, ma dowieść, że wykonywał zawód radcy prawnego czy adwokata, to tym bardziej sędzia czy osoba, która aspiruje na stanowisko sędziego najwyższego w Polsce trybunału, sądu konstytucyjnego, jakim jest Trybunał Konstytucyjny, powinna dowieść tego, że ma spełnione wymagania formalne. A w tych okolicznościach nie sposób o tym powiedzieć. Nie wiem, jak pan marszałek i służby pana marszałka to weryfikowały, czy odbyło się to tylko wyłącznie na oświadczenie. Wiem jedno, że dzisiaj są tak daleko idące wątpliwości co do wykonywania zawodu radcy prawnego przez 10 lat - rzeczywistego, a nie wpisania na listę - że ta kandydatura z powodów formalnych po prostu nie powinna być procedowana. (Oklaski)
Kolejna rzecz, szanowni państwo, to jest ten nimb niezależności, niezawisłości, bezstronności, podobno takiego sznytu państwowego pana ministra Berka.
Panie Ministrze Berek! Ja panu tego nie odmawiam wtedy, kiedy pan był urzędnikiem. W istocie pan wiele lat spędził jako urzędnik czy w Kancelarii Senatu, czy w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Ale sam pan mówił, że od kilku lat jest pan politykiem. Jest pan politykiem w tym rządzie. Faktycznie pan trzymał ten rząd, bo pan trzymał tę legislację. Pytanie, jak to będzie, jak pana nie będzie, skoro było tak źle do tej pory. Myślę, że pan premier będzie miał pewne problemy. (Oklaski)
Ale myślę, że wczoraj, panie ministrze Berek, panie premierze, szanowni państwo, ta maska niezawisłości, niezależności, apolityczności opadła. Otóż pan minister Berek w ramach erystycznych wywodów, w których nie liczy się prawda, tylko liczy się przekonanie, szczególnie tych, którzy nie doczytali albo nie wiedzą, próbował udowadniać, z jaką troską odnosi się do sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym.
Panie Ministrze! Mówił pan o tych błyskawicznych zabezpieczeniach, które wydaje Trybunał Konstytucyjny. Ale nie wspomniał pan, że pierwsze takie zabezpieczenia zostały wydane w sprawie K 34/15 w roku 2015, kiedy ówczesna większość podejmowała uchwały dotyczące wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego, kiedy prezesem Trybunału Konstytucyjnego był pan Rzepliński. Pamięta pan o tym czy zna pan tylko zabezpieczenia z ostatnich lat i tylko w ramach erystyki pan będzie przekonywał o swojej trosce o Trybunał?
Kolejna rzecz. Mówił pan - i to już jest absolutnie skandaliczne i właściwie dyskwalifikujące - o dwóch uchwałach Sejmu, które de facto zniszczyły funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego. Na pana polecenie, panie premierze Tusk. Pierwsza uchwała, która mówi, że Trybunał nie może funkcjonować, a później druga uchwała w podobnym kształcie i niepublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego od blisko 3 lat. To jest delikt konstytucyjny, za który pan, panie premierze - mam nadzieję, że taka będzie wola narodu - odpowie przed Trybunałem Stanu. (Oklaski)
(Głos z sali: Brawo!)
Jeżeli sędzia Trybunału Konstytucyjnego mówi, że Sejm może wyłączyć Trybunał Konstytucyjny, czy jeżeli kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego mówi, że Trybunał Konstytucyjny, a więc organ, który ma patrzeć władzy wykonawczej i władzy ustawodawczej na ręce, uchwałą, która nie jest źródłem prawa... Panie doktorze, pan doskonale o tym wie, art. 87: konstytucja, ustawy, rozporządzenia, ratyfikowane umowy międzynarodowe, akty prawa miejscowego powszechnie obowiązujące - nie uchwały.
Bo to nie jest uchwałokracja, tylko demokracja. (Oklaski) Państwo powołujecie się też - z niewiedzy, zakładam, a być może ze złej woli - na rzekome weto prezydenta co do ustawy, która wprowadzała karencję, 4-letnią karencję między wykonywaniem funkcji politycznych, którą państwo proponowaliście i przegłosowaliście. Powołujecie się na rzekome weto prezydenta Nawrockiego.
(Głos z sali: Dudy.)
A, weto prezydenta Dudy. To znowu muszę sprostować.
(Poseł Sławomir Ćwik: Nie wiedział pan?)
Szanowni Państwo! Nie było żadnego weta, bo żadnej ustawy dotyczącej Trybunału Konstytucyjnego państwo do prezydenta Nawrockiego po prostu nie skierowaliście. Po drugie, jeżeli chodzi o decyzję pana prezydenta Dudy, to tam też nie było weta, tylko było odesłanie tej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. I znowu erystyka ministra Berka, znowu nieuczciwa argumentacja, panie ministrze. Pan przekonywał, że skoro namawiamy do tego, żebyście przestrzegali reguł, w które podobno wierzycie, żeby polityk przez 4 lata nie mógł być w Trybunale Konstytucyjnym, to pan mówił: przestrzegajcie również innych zasad tej nieobowiązującej ustawy. Tylko pan doskonale wie, w przeciwieństwie do większości posłów, którzy dużo krzyczą, a wiedzy najwidoczniej w tym zakresie nie mają, że prezydent Duda odesłał tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego nie z powodu tego przepisu, tylko z powodu tych zastrzeżeń, które były składane przez Sąd Najwyższy, Krajową Radę Sądownictwa, rzecznika praw obywatelskich, sejmowych legislatorów, a na koniec Helsińską Fundację Praw Człowieka, która również dzisiaj sprzeciwia się pana kandydaturze, łącznie z innymi fundacjami i stowarzyszeniami, które wierzyły, a zostały oszukane przez premiera, że chcecie praworządności i odpolitycznienia trybunału. (Oklaski)
Szanowni Państwo! Myślę, że pytanie jest jeszcze bardziej zasadnicze. Oprócz tych kwestii formalnych, tych nieuczciwych argumentów, które były wczoraj podnoszone, jest pytanie, szanowni państwo, o dzisiejsze głosowanie, dlaczego pan premier Donald Tusk z takim uporem, mimo oporu części swoich koalicjantów, mimo głosów sprzeciwu niektórych środowisk, które do tej pory bezwarunkowo pana popierały, prawniczych, forsuje pan tę kandydaturę. Ta odpowiedź jest bardzo prosta, ale trzeba ją rozwinąć. Po pierwsze, żeby mieć swojego pretorianina, swoją prawą rękę w Trybunale Konstytucyjnym. (Oklaski) Człowieka, który ogarnie tych, którzy nie poradzili sobie, nie sprostali pana politycznym oczekiwaniom do tej pory w Trybunale Konstytucyjnym, który będzie takim hersztem, przywódcą, który będzie próbował przejąć trybunał albo stworzyć trybunał równoległy. Nie wiem, jakie pan ma jeszcze koncepcje, bo przecież pojawiają się różne, nawet te o zawieszeniu prezydenta Rzeczypospolitej. Przestrzegam. Jeżeli pan będzie chciał dokonać takiej wolty - nie sądzę, żeby pan chciał to zrobić, bo jest pan zbyt rozumny - wtedy pan sromotnie to przegra.
(Głos z sali: Dobry pomysł.)
(Poseł Roman Giertych: Tego się właśnie boisz.)
Idąc dalej, chciałbym powiedzieć, że to nie jest jedyny motyw i jedyny powód. Donald Tusk potrzebuje, premier Donald Tusk potrzebuje trybunału, bo jeżeli odnowiłby swoją kadencję w 2027 r., nie daj Boże, mam nadzieję, że Polacy na to nie pozwolą, to wciąż będzie rządził prezydent Nawrocki...
(Poseł Krystyna Skowrońska: Nie rządzi.)
...wciąż głos Polaków będzie słyszany z Pałacu Prezydenckiego, wciąż mogą być w przypadku złych rozwiązań weta i odmowy podpisu. A pan już sobie nie może na to pozwolić, więc będzie pan próbował przy użyciu Trybunału Konstytucyjnego podważać prerogatywy prezydenta, chociażby prerogatywę wyłączną, jaką jest weto, o czym mówił ostatnio nie kto inny jak prezes Zoll w wywiadzie czy materiale dotyczącym trybunału, który ukazał się w ˝Fakcie˝. To jest plan. Ale jest jeszcze drugi wariant - mam nadzieję, że ten się zmaterializuje - kiedy Polacy powiedzą wam już: dość, stop obłudzie, hipokryzji, stop tym rządom bezprawia, stop łamaniu konstytucji, stop oszukiwaniu Polaków. (Oklaski)
(Poseł Mirosław Suchoń: To jest bezczelność.)
I wtedy, szanowni państwo, panie premierze, panie premierze Donaldzie Tusku, będzie panu potrzebny ten trybunał nie tylko po to, żeby hamować ten rząd prawicowy czy rząd konserwatywny współdziałający z prezydentem, ale będzie pan go potrzebował także po to, żeby mieć gwarancję, gwarancję niekaralności. Bo jakiekolwiek ustawy, jakiekolwiek rozstrzygnięcia, także Sądu Najwyższego, będą mogły być podważane przez ten skrajnie upolityczniony przez pana trybunał. I do tego panu jest potrzebny ten trybunał. Ale to jeszcze nie koniec, szanowni państwo. Jest jeszcze szersza perspektywa, międzynarodowa. Otóż procedowany jest budżet Unii Europejskiej. I w ramach tej procedury będzie potrzebna zgoda prezydenta Rzeczypospolitej. A wiadomo, jakie są tendencje. Pana koleżanka, przyjaciółka, promotorka Ursula von der Leyen chce Unii Europejskiej sfederalizowanej. I pan wykona te polecenia.
(Głos z sali: Ha, ha, ha! Bajki.)
Ale potrzebny jest panu do tego Trybunał Konstytucyjny. I pan, jak zawsze, przed niemieckimi kanclerzami, przed niemieckimi politykami stanie na baczność i wykona to zadanie. (Oklaski) Ale żeby wykonać to zadanie potrzebny jest panu Trybunał Konstytucyjny.
(Głos z sali: Sami stajecie na baczność.)
Chodzi o zasadnicze pytanie. I tu zwracam się do tej części sali, do tych, którzy mają wątpliwości, chociaż myślę, że te wątpliwości zgwałcił już politycznie premier Donald Tusk. Zapytam, zapytajcie się sami, czyja ma być Polska. Czy Polska ma być Donalda Tuska? Czy Polska ma być jednej partii politycznej? Czy Polska ma być niemieckich polityków?
(Poseł Anna Maria Żukowska: Polska jest wspólna.)
Czy Polska ma być TSUE, ETPCz? Czy Polska ma być tego czy innego prezydenta? Czy Polska ma być Trybunału Konstytucyjnego? Czy Polska ma być Sądu Najwyższego? Szanowni państwo, nie. Polska jest własnością suwerena. A tym suwerenem jest naród. I ten naród od was oczekuje decyzji, która będzie w interesie narodu, a nie w interesie politycznym. Dziękuję bardzo.
(Część posłów wstaje, długotrwałe oklaski)
Przebieg posiedzenia