10. kadencja, 64. posiedzenie, 3. dzień (04-09-2026)
30. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego (druk nr 3011).
Poseł Lidia Czechak (tekst niewygłoszony):
Pytania
Rząd przedstawia ten projekt jako rozwiązanie, które ma usprawnić postępowania w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych. Tylko że dla obywatela najważniejsze nie jest to, czy sprawa szybciej zniknie z sądowej statystyki, ale to, jak szybko otrzyma on ostateczne rozstrzygnięcie w swojej sprawie.
Jeżeli sąd, zamiast rozstrzygnąć sprawę, będzie mógł częściej uchylać wadliwą decyzję ZUS i przekazywać ją do ponownego rozpoznania, istnieje ryzyko, że obywatel ponownie trafi do tego samego organu, który wcześniej wydał błędną decyzję.
Dlatego pytam: Czy rząd przeanalizował, o ile w praktyce wydłuży się dla ubezpieczonego całe postępowanie w przypadku ponownego przekazania jego sprawy do ZUS?
I czy nie obawiacie się państwo stworzenia swoistego proceduralnego pingponga: ZUS - sąd - ponownie ZUS - i ponownie sąd, podczas gdy emeryt, rencista czy osoba oczekująca na świadczenie miesiącami będzie czekała na należne jej pieniądze?
Mam zasadnicze pytanie: dlaczego to obywatel ma ponosić konsekwencje błędów popełnianych przez organ rentowy?
Jeżeli decyzja ZUS jest na tyle wadliwa, że sąd musi ją uchylić i skierować sprawę do ponownego rozpoznania, to problemem nie jest wyłącznie procedura sądowa. Problemem jest również jakość decyzji wydawanych przez administrację państwową.
Dlatego pytam: Jakie działania podejmuje rząd, aby przede wszystkim ograniczyć liczbę błędnych decyzji ZUS, zamiast jedynie tworzyć nową procedurę ich uchylania?
I najważniejsze: czy ministerstwo zagwarantuje, że proponowane rozwiązanie rzeczywiście skróci drogę obywatela do uzyskania należnego świadczenia, a nie będzie przede wszystkim sposobem na odciążenie sądów poprzez przerzucenie spraw z powrotem do ZUS?
Przebieg posiedzenia