10. kadencja, 64. posiedzenie, 3. dzień (04-09-2026)

33. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw (druk nr 2867).

Poseł Michał Woś:

    Myślałem, że pan marszałek wspomni o obiecanych życzeniach urodzinowych.

    Wicemarszałek Szymon Hołownia:

    Trzeba powiedzieć, bo mi to powiedział, że spóźnił się, bo pisał dla mnie życzenia.

    (Głos z sali: Ha, ha, ha!)

    Poseł Michał Woś:

    Tylko takim sposobem do marszałka można trafić.

    Wicemarszałek Szymon Hołownia:

    Oj tam, oj tam.

    Poseł Michał Woś:

    Wszystkiego najlepszego. Życzę panu dużo, dużo zdrowia, panie marszałku...

    Wicemarszałek Szymon Hołownia:

    Dziękuję. Zwłaszcza psychicznego.

    Poseł Michał Woś:

    ...i cierpliwości w tej koalicji, która łamie kręgosłupy swoim współkoalicjantom.

    Wysoka Izbo! Panie Marszałku! Panie Ministrze! Ten projekt dotyczy dwóch spraw. Jedna to kwestie stanu spoczynku i zgody Krajowej Rady Sądownictwa. Druga to delegacje sędziowskie do ministerstwa czy szerzej do administracji, do innej władzy niż władza sądownicza. W obu tych sprawach mimo pięknych słów, mimo bogatego uzasadnienia, mimo wielu przedstawionych argumentów w żaden sposób nie chodzi o usprawnienie sądownictwa. Państwo o tym wiedzą. W obu tych sprawach chodzi niestety o brutalną politykę, którą uprawiają tzw. politycy w togach i przedstawiciele stowarzyszeń sędziowskich. Przecież nawet pan minister jest czy był, nie wiem, szefem jednego z takich stowarzyszeń sędziowskich, których członkowie często są określani mianem polityków w togach.

    Otóż tę ustawę można nazwać mianem lex Najjar. To mało znane nazwisko, ale znane w świecie prawniczym. Pani Beata Najjar to prezes Sądu Okręgowego w Warszawie. Można powiedzieć, że to uzurpatorka. Dlaczego? Dlatego że przeszła w stan spoczynku, osiągnąwszy 65. rok życia, i postanowiła nie realizować prawa, do którego w uzasadnieniu tak szeroko się odnosicie, mówiąc, że to jest w obecnej ustawie, że tak trzeba robić. Postanowiła tego prawa nie realizować, czyli zamknąć oczy, udawać, że ta ustawa nie funkcjonuje, nie istnieje, i dalej być sędzią, mimo że nie dopełniła obowiązku zwrócenia się do Krajowej Rady Sądownictwa o wyrażenie zgody na to, żeby sędzią mogła być. Mimo że nie jest sędzią, tzn. z perspektywy prawnej przeszła w stan spoczynku, zaprzeczacie rzeczywistości. Jeszcze pan Bodnar postanowił powołać tę panią na prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie. Po co? M.in. po to, żeby mieć wpływ na te wszystkie rzeczy. Przecież wyrzuciliście w kosmos system losowego przydziału spraw po to, żeby właśnie ten prezes miał w tej sprawie kompetencje.

    Tutaj chodzi o jedno - o to, żebyście dali niektórym sędziom możliwość wyjścia z twarzą z tego gigantycznego bajzlu, bałaganu, w który popadli, udając, że przepis, który cieszy się domniemaniem konstytucyjności, zgodnie z którym są zobowiązani składać wniosek o przedłużenie możliwości swojego sędziowania, nie był przez nich realizowany, mimo że jest obowiązujący, co sami przyznajecie w uzasadnieniu tej ustawy. Stąd to jest jeden wielki skandal, że w ten sposób próbujecie teraz obejść tę sytuację czy jakoś przepisy przejściowe doprowadzić do tego, żeby tę sprawę próbować uzdrowić, mimo że tamci ludzie łamią prawo.

    I druga sprawa, dotycząca delegacji sędziowskich. Przez lata mówiliście, że wszystkich sędziów należy z ministerstwa usunąć, należy skasować w ogóle delegacje ministerialne, a okazuje się, że jak przyszedł pan Tusk, pan Bodnar, pan Żurek, to nawet nie jeden sędzia jest delegowany na ministra, ale dwóch ministrów jest sędziami. Nigdy tak nie było w historii: dwóch panów wiceministrów to sędziowie delegowani do ministerstwa (Dzwonek), już nie mówiąc o panu Żurku. Hipokryzja bije na każdym kroku z każdego waszego działania. Bardzo dziękuję, Wysoki Sejmie i panie marszałku, za możliwość złożenia panu życzeń.


Przebieg posiedzenia