10. kadencja, 65. posiedzenie, 3. dzień (17-09-2026)

25. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu o przedstawionym przez Prezydium Sejmu projekcie uchwały w sprawie ustanowienia roku 2027 Rokiem Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. w 30. rocznicę jej uchwalenia (druki nr 2556 i 2758).

Poseł Paweł Śliz:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Konstytucja nie została napisana po to, żeby odwołać się do niej wyłącznie wtedy, gdy wspiera naszą polityczną tezę. Nie została też stworzona po to, żeby każdy kolejny obóz władzy próbował dostosowywać ją do swoich własnych potrzeb, do swoich oczekiwań, do swojego elektoratu czy aktualnej strategii politycznej. Nie trzeba konstytucji stale przywoływać. Nie trzeba jej wykorzystywać jako argumentu w każdej konferencji prasowej. Nie trzeba też na siłę jej zmieniać tylko dlatego, że komuś przeszkadzają jej ograniczenia, niezależnie od instytucji. Chodzi o konieczność szukania kompromisu. Wystarczy po prostu konstytucji przestrzegać, tzn. traktować poważnie obywateli, respektować niezależność sądów, szanować samorząd, nie obchodzić przepisów przez rozwiązania doraźne, prowizoryczne czy politycznie po prostu wygodne, nie budować ustaw pod konkretny spór, konkretną większość albo konkretną osobę i nie udawać, że mandat uzyskany w wyborach daje prawo do pomijania zasad, które obowiązują nas wszystkich, ograniczonych właśnie w konstytucji, nie przypisywać sobie prerogatyw czy kompetencji, których w konstytucji po prostu nie ma. Konstytucja jest właśnie po to, żeby władza, każda władza miała swoje granice. Dotyczy to rządu, dotyczy to parlamentu, ministrów, posłów i senatorów. Dotyczy to również prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Prezydent nie jest od tego, aby konstytucję interpretować pod swoją bieżącą politykę, żeby szukać sposobów na obchodzenie jej sensu albo uznawać, że obowiązuje tylko wtedy, gdy jest wygodna dla jego środowiska politycznego. Głowa państwa powinna być gwarantem stabilności, szacunku dla tej instytucji i odpowiedzialności za słowo. Nie musi opowiadać o konstytucji najgłośniej. Powinna po prostu dawać przykład, że się jej postanowień dotrzymuje w decyzjach, w korzystaniu z prerogatyw i relacji z innymi organami państwa. To jest ważne szczególnie dlatego, że konstytucja 1997 r. była wynikiem kompromisu. Powstała po wieloletniej pracy i została zaakceptowana w referendum. Nie jest własnością jednej partii, nie jest też własnością prezydenta. Jest własnością każdego pokolenia polityków, jest wspólną umową między państwem a obywatelami. Można oczywiście rozmawiać o zmianach w konstytucji, bo każdy akt może być przedmiotem debaty. Ale taka rozmowa ma sens tylko wtedy, gdy wynika z rzeczywistych potrzeb państwa. Rok 2027 powinien być więc rokiem nie tyle kolejnych wielkich deklaracji, ile rokiem przypomnienia o zwykłej zasadzie: prawa nie wybiera się selektywnie, nie przestrzega się go tylko wtedy, gdy jest ono korzystne, nie tłumaczy się każdego odejścia od zasad polityczną koniecznością. Konstytucja nie potrzebuje, żeby ją stale poprawiać, naginać albo wykorzystywać w politycznym sporze. Potrzebuje ludzi, którzy sprawują władzę, którzy rozumieją, jak należy ją stosować. (Dzwonek)

    Dlatego Polska 2050 poprze tę uchwałę. Niech 30. rocznica konstytucji będzie przypomnieniem, że demokracja nie broni się samymi deklaracjami. Demokracja broni się przez codzienne przestrzeganie zasad, także wtedy, gdy są one niewygodne dla konkretnego środowiska. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia