10. kadencja, 65. posiedzenie, 3. dzień (17-09-2026)
Prezes Rady Ministrów Donald Tusk:
Panie Marszałku! Szanowne Panie i Szanowni Panowie Posłowie! W związku z wydarzeniami w pobliżu naszej granicy, a także informacjami, jakie otrzymujemy od...
(Głos z sali: Ojej.)
(Głos z sali: CIA.)
...kilkunastu już dni od naszych sojuszników - mówię o sojusznikach NATO - a także od naszych partnerów ukraińskich, oczywiście mówię też o naszych własnych źródłach...
(Poseł Katarzyna Czochara: Nikt tak dobrze nie straszy jak...)
Wiadomo, że sytuacja, szczególnie ostatnie ataki w pobliżu polskiej granicy budzą niepokój obywateli. Syreny odzywają się coraz częściej tam, przy wschodniej granicy. Są związane z realnym zagrożeniem, ponieważ ataki z użyciem dronów, rakiet balistycznych, innego typu pocisków są w tej chwili przeprowadzane z niespotykaną do tej pory częstotliwością. Dzisiaj w nocy, dzisiaj wczesnym popołudniem zachodnia Ukraina w pobliżu naszej granicy znowu była przedmiotem takiego ataku. To oczywiście budzi niepokój i wymaga, oczywiście w ramach odpowiedzialności, możliwie dokładnej informacji o przewidywanym biegu zdarzeń, bo obywatelki i obywatele absolutnie mają prawo do tego, aby wiedzieć, jakiego scenariusza można się spodziewać na podstawie dzisiaj dostępnych danych. Od razu zastrzegam - i to nie jest tylko moje zastrzeżenie, ale także naszych partnerów, Stanów Zjednoczonych, NATO i Ukrainy - że scenariusz, który wydaje się najbardziej prawdopodobny i o którym za chwilę powiem, nie jest jedynym możliwym scenariuszem. Dobrze o tym wiemy, w ostatnich latach potwierdza się to niezwykle intensywnie, że planowanie na dłuższy dystans w tych czasach bywa bardzo ryzykowne i że nieprzewidywalność stała się kluczową cechą dzisiejszej polityki. Dlatego pozwolę sobie jeszcze raz podkreślić, że chcę przedstawić opinii publicznej oraz paniom i panom posłom najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższych kilka miesięcy, ponieważ jest to scenariusz zakładający poważne zdarzenia i wymagający od nas skupienia, powagi i przede wszystkim mentalnej gotowości do zdania trudnych egzaminów. Bo takie egzaminy przed nami, tutaj siedzącymi, ale też przed wszystkimi Polakami na pewno są.
Jaki scenariusz wydaje się dzisiaj najbardziej prawdopodobny? Mówię, tak jak powiedziałem, o najbliższych kilku miesiącach, czyli, powiedzmy, do wczesnej wiosny, ponieważ według wszystkich źródeł właśnie późna jesień i zima będą najbardziej krytycznym czasem w dotychczasowej wojnie rosyjsko-ukraińskiej. Nastąpiła jedna zmiana, niestety o bardzo negatywnym charakterze. Rosjanie wprowadzają na masową skalę nowy typ dronów, drony odrzutowe, poruszające się z bez porównania większą prędkością i działające na dużej wysokości, zanim spadną i uderzą w cel. Nie ma co ukrywać, dotyczy to nie tylko Ukrainy, bo generalnie mało kto jest w tej chwili przygotowany na skuteczne przeciwdziałanie akcjom tego typu dronów.
To jest praca także dla nas do wykonania. Jak państwo wiecie, dzisiaj będę jechał na Ukrainę i m.in. z prezydentem Zełenskim będę rozmawiał także o tym, w jaki sposób możemy współdziałać w ramach koalicji antybalistycznej i korzystać z umiejętności, możliwości, zdolności zarówno Ukrainy, jak i innych państw także w tej dziedzinie. Teraz jest to szczególnie pilne, biorąc pod uwagę nowe techniki, jakie stosuje Rosja. Jak wiecie, my w jakimś sensie już jesteśmy tego ofiarami, ponieważ ostatnie ataki blisko naszej granicy, 2,5 km, 3,5 km od naszej granicy, były właśnie z użyciem dronów odrzutowych, oczywiście uzbrojonych.
Musimy zdać sobie sprawę, że zapowiedzi niektórych liderów globalnych dotyczące tego, że Rosja jest gotowa do swego rodzaju rozejmu, żeby nie niszczyć infrastruktury energetycznej na Ukrainie, się nie spełniły. Tzn. od czasu, kiedy prezydent Stanów Zjednoczonych poinformował, że Rosja zapewniła go, że jest gotowa taki częściowy rozejm honorować razem z Ukrainą, zdarzyło się wiele ataków, w tym na infrastrukturę energetyczną w Ukrainie. Musimy więc założyć, że niestety to będzie kontynuowane, co ma także jakieś konsekwencje oczywiście dla Polski, ponieważ te ataki coraz częściej dotyczą instalacji bardzo blisko naszych przejść granicznych z Ukrainą.
Według tych informacji, o których tak ogólnie wspominałem, Rosja zdecydowała się na w jakimś sensie nową strategię prowadzenia wojny. Przede wszystkim celem Rosji dzisiaj jest zniszczenie w możliwie dużej skali gospodarki i logistyki Ukrainy. Na razie Ukrainy. Spodziewane są ciągłe uderzenia o bardzo dużej częstotliwości i intensywności na sześć głównych miast ukraińskich, w tym niszczenie magazynów, wszelkiego typu produktów niezbędnych przede wszystkim do obrony kraju, a także, czego jesteśmy świadkami w ostatnich tygodniach już bardzo mocno, infrastruktury kolejowej. W ciągu ostatnich kilkunastu tygodni Rosjanie zniszczyli ponad 300 lokomotyw kolei ukraińskich. Nie muszę państwu tłumaczyć z całą pewnością, jak ważne są linie kolejowe i infrastruktura kolejowa dla Ukrainy w kontekście dostaw i generalnie możliwości bronienia się.
W planie rosyjskim w ocenie wywiadów są także hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. O tych możliwościach wspominano już od dłuższego czasu. Dzisiaj te informacje są już bardzo spójne i niestety przekonujące. Rosja najprawdopodobniej będzie nadal trzymała się tej strategii, której byliśmy także świadkami, a nawet ofiarami rok temu w czasie nocy dronów. Czyli te potencjalne możliwe uderzenia będą miały charakter, w cudzysłowie, ˝przypadkowy˝, tak aby paraliżować albo przynajmniej osłabiać motywację państw NATO do tego, aby stosować stosowne przepisy NATO-wskie w przypadku agresji na któryś z krajów członkowskich. Mówiąc krótko, istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw lub kilku państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, dokonywać nawet zniszczeń. I oficjalna narracja będzie taka, że jest to przypadek i że nie ma powodu, aby ktokolwiek myślał o jakiejś odpowiedzi ze strony NATO.
Celem, i to jest także wynik analizy tego, co do tej pory Rosjanie robili, jest także osłabienie generalnie integralności NATO i przede wszystkim przekonanie, i tego też już byliśmy świadkami, państw NATO-wskich, że art. 5 jest bardziej teoretyczny niż praktyczny. Tzn. chodzi o założenie, że nikt nie będzie chciał umierać za Łotwę czy za Litwę, skoro mamy do czynienia z incydentami, a nie wypowiedzeniem wojny. Te przypadkowe uderzenia mogą się powtarzać i będą taką coraz bardziej jaskrawą ilustracją w zamyśle Rosjan bezradności NATO. To będzie możliwe wtedy - i to jest także akcja przez Rosjan precyzyjnie przygotowywana - kiedy polityczne zmiany w niektórych państwach europejskich dadzą władzę, albo przynajmniej donośny głos tym, którzy coraz częściej pod szczytnymi hasłami pokoju, pacyfizmu, niepotrzebnych ofiar będą nawoływali do pokoju czy pełnej kapitulacji Ukrainy.
Informacje, jakie otrzymaliśmy, jeśli chodzi o przebieg konsultacji czy rozmów na różnych szczeblach amerykańsko-rosyjskich, są dość jednoznaczne: Rosja nie jest gotowa do żadnej poważnej rozmowy na temat rozejmu, przerwania ognia, już nie mówiąc o pokoju, bez de facto kapitulacji Ukrainy. Nie chcę tu wymieniać tych warunków, o jakich była mowa, które przedstawiali Rosjanie w czasie tych rozmów, ale wystarczy powiedzieć, że z punktu widzenia Ukrainy i każdego innego niepodległego państwa one byłyby traktowane jako prowokacje i byłyby absolutnie nie do przyjęcia. Przyjęcie tych warunków oznaczałoby także wzrost bezpośredniego zagrożenia dla państw europejskich graniczących dzisiaj z Ukrainą, a więc także dla Polski.
I nikt nie ma wątpliwości - też tę informację otrzymałem i ona jest jednoznaczna niezależnie od źródeł - że Rosjanie nie są zainteresowani przynajmniej do końca zimy żadnymi poważnymi rozmowami, ponieważ są przekonani - nie wiemy oczywiście, czy to ma jakikolwiek związek z rzeczywistością - że zima będzie tragicznie krytyczna dla Ukrainy z różnych powodów, przede wszystkim ze względu na zablokowanie dostaw do Ukrainy. Mówiłem o tych atakach. Na razie są to, powiedzmy, incydenty. Byliśmy tego świadkami w Mołdawii, w Rumunii, teraz w Polsce. Ale w zamyśle rosyjskim według tych analiz jest zniszczenie po stronie ukraińskiej, a poprzez incydenty także być może po stronie polskiej czy mołdawskiej, przejść drogowych i kolejowych, w naszym przypadku ukraińsko-polskich. To będzie np. oznaczało, że przy zniszczeniu infrastruktury energetycznej Ukrainy - jak pamiętacie, zeszłej zimy nie było prądu w większości miast ukraińskich, Polska była wtedy jednym z czołowych państw, jeśli chodzi o pomoc, czyli generatory i paliwo - nasza akcja nie będzie mogła być przeprowadzona, bo nie będzie czynnych przejść granicznych i nie będzie logistycznej możliwości, aby ją przeprowadzić. Nie mówię już o funkcjonowaniu gospodarki ukraińskiej. Według informacji ukraińskich tylko w sierpniu straty na samych podatkach to jest ponad 300 mln dolarów, co dla Ukrainy jest ciosem wyjątkowo dotkliwym. To wynika z ataków i zniszczeń w przypadku tej infrastruktury przemysłowej. Jak państwo wiecie, dotyczy to także polskich fabryk na Ukrainie. Dwie z nich zostały zaatakowane, jedna dość poważnie zniszczona. Nowa strategia rosyjska, przede wszystkim nowe techniczne możliwości, a więc drony odrzutowe, to także o wiele większe straty po stronie ukraińskiej. Nasi partnerzy z Ukrainy poinformowali mnie, że ostatnio miesięcznie jest 27 tys. zabitych i rannych. To są oczywiście niestety w najsmutniejszym tego słowa znaczeniu rekordy w tej wojnie. Przy takiej tendencji zima na Ukrainie rzeczywiście może mieć katastrofalny przebieg.
Świadomi tego, że te zagrożenia będą coraz bardziej koncentrowały się blisko granicy polskiej, świadomi tego, że te incydenty, przypadkowe naruszenia przestrzeni powietrznej będą na razie koncentrowały się najprawdopodobniej w pobliżu przejść granicznych, podjęliśmy decyzje. Przede wszystkim wzmacniana jest infrastruktura zabezpieczająca Straż Graniczną, wykorzystywana przez Straż Graniczną i pracowników przejść granicznych. Żołnierze dwóch pułków saperów, 4. i 18., realizują zadania, dzięki którym wzmocnione będą posterunki i infrastruktura w pobliżu granicy Polski z Ukrainą. Na razie zrealizowaliśmy 23 schrony HESCO Bastion z 28 zaplanowanych. Są to takie mobilne w jakimś sensie schrony, takie nowoczesne instalacje. Nie jest to jakiś hotelowy komfort oczywiście, ale są to schrony, które zabezpieczą Straż Graniczną, celników, pracowników na przejściach granicznych i ludzi przebywających w pobliżu przejść granicznych na wypadek ataku i jakiegoś incydentu po naszej stronie. Te schrony realizujemy w tej chwili w Dorohusku, Zosinie, Budomierzu, Korczowej, Medyce i Krościenku. Rozwinęliśmy także system obrony przeciwlotniczej na sześciu przejściach granicznych i uzupełniliśmy nasze możliwości o kolejne stanowisko dowodzenia i jedno stanowisko radiolokacyjne.
Wojska inżynieryjne utrzymują siły i środki do wsparcia grup ewakuacyjno-poszukiwawczo-rozpoznawczych w Chełmie, Hrubieszowie, Zamościu, Jarosławiu i Przemyślu. A w odwodzie mamy siły i środki 16. Batalionu Remontu Lotnisk na wypadek ataku, który mógłby zdewastować jakąś płytę lotniska czy tory kolejowe na przejściu granicznym. Chcemy być gotowi do natychmiastowej naprawy, tak aby nikt nie miał wątpliwości, szczególnie w Rosji, że ich ataki przenoszą długotrwały skutek. Gdyby się miało coś złego zdarzyć, chcemy być gotowi. Jestem pewien, że wojskowi inżynierowie zrobią wszystko, co w ich mocy, aby Polska była gotowa do natychmiastowej naprawy i przywrócenia użyteczności infrastruktury drogowej, kolejowej i, jeśli będzie trzeba, energetycznej. Pan premier Kosiniak-Kamysz już informował o tym, że od kilku tygodni zwiększamy także aktywność w powietrzu, F-16, śmigłowce, Mi-17 i Black Hawki, oraz wzmacniamy system obrony powietrznej i szybkiego reagowania.
Mówiłem już o tym politycznym kontekście, jakim jest nasza współpraca z sojusznikami i waga art. 5. To jest mój gorący apel do wszystkich bez wyjątku, niezależnie od politycznych barw, aby już nigdy w Polsce nie pojawił się żaden głos, który kwestionowałby lojalność Polski wobec sojuszników w kwestii realizacji art. 5. To jest bardzo ważne, ponieważ dzisiaj jesteśmy w sytuacji jako kraj graniczny, de facto frontowy, że będziemy raczej bardziej potrzebowali lojalności sojuszniczej w kontekście art. 5 niż Portugalia czy Irlandia. Irlandia jest neutralna, ale inne państwo członkowskie NATO. Dlaczego o tym mówię? Chcę, żeby wszyscy Polacy to usłyszeli. To nie jest tak, że wszyscy politycy na Zachodzie, w Stanach Zjednoczonych czy w Europie, myślą o tym, jak bronić Polski, Litwy, Łotwy czy Estonii, że wszyscy marzą o tym, aby natychmiast udowodnić, że są żelaznymi sojusznikami, i w ramach art. 5 ruszyć na pomoc Polsce. Daleko nie wszyscy. Przecież państwo o tym wiecie. I bardzo wielu polityków, a także sił politycznych, które zyskują w tej chwili na sile, na znaczeniu w państwach europejskich, czeka tylko na alibi. Nie będziemy umierać za Polskę, nie będziemy ginąć za Łotwę czy Litwę. A dlaczego? Bo przecież Polska też powiedziała, że nie będzie ginąć za Litwę czy za Łotwę. Art. 5, lojalność sojusznicza, wierność zobowiązaniom - to musi stać się naszym markowym znakiem. (Oklaski) Wszyscy nasi sojusznicy muszą wiedzieć, że na Polskę zgodnie z naszymi zobowiązaniami można zawsze liczyć, jeśli my chcemy liczyć, a chcemy, naprawdę tego potrzebujemy. A więc chcemy liczyć, potrzebujemy lojalności sojuszników i takiej pewności, że gdyby Rosji przyszło do głowy coś więcej niż incydent, to naprawdę możemy liczyć na szybką i skuteczną reakcję całego bloku, że nie zostaniemy sami. Dzisiaj jest 17 września. W tym dniu chyba wszyscy w Polsce szczególnie rozumieją, co znaczy samotność wtedy, kiedy atakuje nas Rosja. (Oklaski)
Elementem tej nowej strategii rosyjskiej są także domniemane możliwe zmiany polityczne w niektórych państwach europejskich. Jak wiecie, zbliżają się wybory w różnych państwach. Nie brakuje sił, które można nazwać jawną opcją prorosyjską, także w kontekście konfliktu z Ukrainą. Ta dezinformacja... (Gwar na sali)
Wiecie co?
(Głos z sali: Słuchajcie, nie przeszkadzajcie.)
Chyba dzisiaj warto być przez chwilę poważnym i nie poszczekiwać. Proszę. (Oklaski)
Wydaje się rzeczą absolutnie niezbędną, żebyśmy wszyscy, niezależnie od tego, jakie barwy polityczne prezentujemy... Tu zwracam się szczególnie do koleżanek i kolegów z Konfederacji, żeby w żadnym wypadku nie uczestniczyć niechcący w intencyjnym lub nie promowaniu treści, na których bardzo zależy Rosjanom. Szczucie na Unię Europejską, szczucie na naszych sojuszników i szczucie na Ukraińców jest wprost wykonywaniem strategii rosyjskiej. (Oklaski)
(Poseł Elżbieta Witek: A szczucie na opozycję?)
Wszyscy to muszą wreszcie zrozumieć.
Jesteśmy państwem, które buduje naprawdę poważne zdolności obronne. To jest wspólny wysiłek nas wszystkich.
(Poseł Anna Paluch: To nie jest twoja zasługa.)
No i po co to? Ludzie, tyle wstydu już było. Naprawdę można by w tej sprawie powstrzymać się od nie za bardzo mądrych komentarzy.
(Głos z sali: Siadaj.)
Bardzo bym apelował do wszystkich bez wyjątku, żeby mimowolnie czy intencjonalnie nie realizować strategii rosyjskiej, która polega de facto na osłabianiu woli stawiania oporu rosyjskim planom, zamiarom, a w razie potrzeby także atakom. Chcę zwrócić państwa uwagę na to, że nasza rola, rola Polski jest szczególna. Skoro jesteśmy w polu zagrożenia - to nie jest zagrożenie inwazją, bo dzisiaj nic na to nie wskazuje, ja nie jestem tutaj po to, żeby kogokolwiek straszyć - to będziemy musieli zdać bardzo poważny egzamin.
(Głos z sali: A po co?)
Na pewno będziemy obiektem wielu groźniejszych niż do tej pory prowokacji i incydentów, więc musimy zdać ten egzamin wszyscy: i politycy, i naród.
(Poseł Barbara Bartuś: Niestety nie zdaje pan egzaminu.)
W tej sprawie nie tylko nie możemy się dzielić, nie możemy na siebie powarkiwać, pani poseł, ale także musimy mieć pełną świadomość, co leży w interesie Rzeczypospolitej i od czego zależy nasze bezpieczeństwo. (Oklaski)
(Poseł Elżbieta Witek: Wstyd.)
Dlatego będę apelował do was wszystkich bez wyjątku, żeby wszędzie tam, gdzie rzecz będzie dotyczyła bezpieczeństwa naszych granic, powietrza nad Polską i bezpieczeństwa naszych domów...
(Poseł Barbara Bartuś: Pamiętajmy, że pierwszą osobą w państwie jest prezydent.)
...mówić jednym głosem, podejmować wspólne decyzje, nie wahać się i pokazać, że wszyscy, niezależnie od poglądów politycznych, jesteśmy patriotami w chwili próby. Naród naprawdę nas wszystkich, bez wyjątku, będzie za to rozliczał. Dziękuję bardzo.
(Część posłów wstaje, długotrwałe oklaski)
Przebieg posiedzenia