10. kadencja, 66. posiedzenie, 1. dzień (06-10-2026)

5. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu o rządowym projekcie ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny (druki nr 2644 i 3082).

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Marta Cienkowska:

    Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Przede wszystkim chciałabym serdecznie podziękować wszystkim klubom za pytania i wszystkim posłom za to, że wspierali naszą pracę, za to, że są tutaj dzisiaj obecni i tak głośno mówią o tym, jak ważna jest praca artystyczna, jak ważnym elementem Polski jest kultura i jak ważnym elementem kultury jest sytuacja polskich artystów.

    Dziękuję za pracę w Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu. Projekt wychodzi z komisji lepszy. Mówimy dziś o zabezpieczeniu społecznym, a nie socjalnym. Na prośbę środowiska - które jest dzisiaj obecne z nami, za co również dziękuję - zamiast artysty zawodowego w ustawie mamy po prostu artystę. Nie artystę zawodowego jak za czasów PRL-u, co nam się kojarzy tylko i wyłącznie z czasami słusznie minionymi. Dopracowaliśmy definicję dochodu. Wprowadziliśmy też obowiązkowe coroczne sprawozdanie dyrektora Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej, żeby każdy z państwa obecnych na sali mógł sprawdzić, jak ta ustawa działa.

    Wokół tego projektu narosło wiele nieporozumień. Padło też wiele głośnych słów, głównie ze strony środowisk prawicowych, ale głośne wcale nie znaczy mądre ani prawdziwe. Dlatego dzisiaj odpowiem wam wszystkim faktami o naszym wspólnym rozwiązaniu.

    Po pierwsze, do kogo trafi wsparcie? Nie do celebrytów, nie do gwiazd, nie do artystów, którzy zarabiają gigantyczne pieniądze. Prawo do dopłaty przysługuje tylko wtedy, gdy średni roczny dochód artysty z ostatnich 3 lat nie przekracza 125% minimalnego wynagrodzenia. Liczą się dochody ze wszystkich źródeł, także z tytułu praw autorskich. Rozpoznawalność zatem nie jest kryterium. Kryterium jest dochód.

    Pytali państwo: Dlaczego 125%, a nie 100%? Bo próg to brama, a nie poziom dopłaty. Artysta, który przez pół roku nie ma zleceń, a potem dostaje jedno większe honorarium, pod względem średniej przekroczy minimum, choć przez wiele miesięcy pozostaje bez ubezpieczenia. Próg 100% wykluczyłby właśnie tych, dla których piszemy tę ustawę.

    Pytali państwo o 50-procentowe koszty uzyskania przychodu. Po zmianach w komisji dochód liczony do kryterium nie będzie o nie pomniejszany. Nie da się więc połączyć preferencji podatkowej z dopłatą.

    Z systemu wyłączeni są przedsiębiorcy. Prowadzenie działalności gospodarczej wyklucza uzyskanie statusu artysty, a jej podjęcie oznacza jego wygaśnięcie. O status artysty będzie mogło ubiegać się ok. 62 tys. osób. Do systemu dopłat wejdzie ok. 21 tys.

    Po drugie, jak działa dopłata? To bardzo ważne. Było o to bardzo dużo pytań. Żaden artysta nie dostanie z tytułu tej ustawy ani złotówki do ręki. Dopłata jest bezgotówkowa i automatyczna. Trafia do ZUS i uzupełnia składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne do poziomu liczonego od minimalnego wynagrodzenia. Tylko do tego poziomu i tylko w miesiącach, w których własne dochody artysty na to nie wystarczają. Artysta nadal sam płaci składki. Jeśli zarobi więcej, dopłata maleje albo znika. To nie jest dodatkowa emerytura. To co najwyżej droga do emerytury minimalnej. O dopłacie decyduje ZUS, na okres do 12 miesięcy. Dochody potwierdza Krajowa Administracja Skarbowa. W pozostałym zakresie artysta składa oświadczenie pod rygorem odpowiedzialności karnej. Od decyzji ZUS przysługuje droga do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych. Cel jest jeden: artysta, który pracuje od projektu do projektu, na umowach o dzieło, nie może tracić prawa do lekarza, zasiłku i ciągłości emerytalnej tylko dlatego, że przez kilka miesięcy nie miał zleceń. Nie finansujemy karier, zapewniamy ciągłość ubezpieczenia.

    Po trzecie, kto jest artystą i kto o tym decyduje? Tych pytań też dzisiaj było bardzo dużo. Nie wystarczy nazwać się artystą. Trzeba wykazać udokumentowany dorobek, to, że twórczość stanowi istotną część aktywności zawodowej, oraz przychody z niej w każdym roku z ostatnich 3 lat. Nie powstaje żaden rejestr artystów. Państwo nie ocenia wartości sztuki. Ocenia wyłącznie to, czy ktoś rzeczywiście wykonuje zawód artystyczny.

    Komisja opiniująca liczy 145 osób, bo musi reprezentować wszystkie dziedziny twórczości. 120 członków rekomendują organizacje artystów, 10 - organizacje zbiorowego zarządzania, a po 5 wskazują minister kultury, minister właściwy do spraw zabezpieczenia społecznego i prezes ZUS. Nie są to urzędnicy na etatach. Wnioski ocenia trzyosobowy zespół. Członek komisji otrzyma 50 zł brutto za opinię i nic więcej - średnio niewiele ponad 1200 zł brutto miesięcznie. Stałe wynagrodzenie dostaną tylko przewodniczący i dwóch wiceprzewodniczących, którzy organizują pracę i sami opinii nie wydają.

    Pytali państwo: Czy to nie artyści decydują we własnej sprawie? Nie. Komisja wyłącznie opiniuje. Decyzję o statusie wydaje dyrektor, a od niej przysługuje odwołanie do ministra kultury, a następnie skarga do sądu administracyjnego. O dopłacie natomiast decyduje ZUS. Do tego rotacja kadencji, zakaz łączenia funkcji, wyłączenia dla pracowników organu, obowiązkowe uzasadnienia i obowiązkowe protokoły. Naprawdę zabezpieczyliśmy ten system.

    (Poseł Witold Tumanowicz: A będzie można stracić status statysty?)

    Po czwarte, koszty. W pierwszym pełnym roku, w 2027, system będzie kosztował ok. 375 mln zł. 252 mln zł to dopłaty do składek, 101 mln zł to zasiłki chorobowe i inne świadczenia, 21 mln zł to obsługa systemu we wszystkich instytucjach, o których dzisiaj powiedziałam, razem. Natomiast jeśli chodzi o koszty administracyjne, to jest to niecałe 6% całości, a w czwartym roku funkcjonowania tego systemu to będzie nieco ponad 2%. Te pieniądze pochodzą z budżetu państwa, nie ze składek innych ubezpieczonych i nie z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Przeciwnie, fundusze ubezpieczeniowe i NFZ zyskają nowe wpływy. Ustawa wprowadza limit wydatków na lata 2027-2036, ale z mechanizmem korygującym. Po 3 latach przewidziano ewaluację, o którą też państwo pytaliście, która sprawdzi m.in., czy ktoś nie rezygnuje z etatu albo z działalności, żeby wejść do systemu. Ale brak tej ustawy też nas kosztuje, tylko później: w niższych emeryturach, o które pytało dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość, w pomocy społecznej, w dopłatach do emerytur minimalnych.

    I po piąte: Dlaczego akurat artyści? Bo państwo od dawna dostosowuje zabezpieczenie społeczne do specyfiki pracy, drodzy państwo. Rolnicy mają KRUS, do którego budżet dopłaca w tym roku ponad 25 mld zł. Nikt rozsądny nie nazywa tego przywilejem, tylko odpowiedzią na specyfikę pracy na roli. (Oklaski) Przedsiębiorcy płacą preferencyjne składki. Za duchownych składki w dużej części opłaca Fundusz Kościelny. My naprawdę nie proponujemy czegoś bezprecedensowego. Stosujemy tę samą logikę wobec grupy, która dotąd pozostawała poza systemem.

    Artystów wyróżnia konkretna cecha - dominacja umów cywilnoprawnych i wynikający z niej brak tytułu do ubezpieczeń. Na umowie o pracę pracuje ok. 11% z nich, 8% na umowie o pracę na czas nieokreślony. Blisko 70% zarabia poniżej przeciętnego wynagrodzenia, a ok. 30% poniżej minimalnego wynagrodzenia. Na tę specyfikę wskazał też Parlament Europejski w rezolucji z 2023 r., o czym też, dziękuję bardzo, wspomnieli państwo posłowie.

    Pytali państwo o precedens i o zasadę równości. Konstytucja dopuszcza różnicowanie oparte na istotnej, relewantnej cesze. Tu taką cechą jest strukturalny brak ubezpieczenia, a nie sama trudna sytuacja, która dotyczy wielu zawodów. Ta ustawa nikomu niczego nie odbiera. Naprawdę. Nie tworzy też żadnego przywileju. Włącza do powszechnego systemu ludzi, którzy byli przez lata poza nim. A przecież państwo z ich pracy korzysta. Przemysły kultury i kreatywne wytworzyły w 2024 r. blisko 60 mld zł wartości dodanej. Nie można czerpać z efektów pracy artystów i udawać, że sama praca nie wymaga zabezpieczenia.

    Wysoka Izbo! Będę mówić wprost: artyści są nam potrzebni. Ich praca wykracza daleko poza estetyczne wrażenie. To ci ludzie budują pamięć zbiorową, uczą nas krytycznego myślenia i są katalizatorem rozwoju naszej wrażliwości. A tego nie mierzy się w złotówkach. Można im natomiast zapewnić podstawowe bezpieczeństwo. W 1934 r. artyści Grupy Krakowskiej żądali ubezpieczeń społecznych dla wszystkich twórców. Po 92 latach możemy wreszcie na to żądanie odpowiedzieć. (Oklaski)

    Jednocześnie zapowiadam, że to tylko jeden z etapów prac nad fundamentalnymi zmianami prawa w kulturze. Niektóre z ustaw nie były zmieniane 30-35 lat. Teraz czas na to, żeby były dostosowane do realiów, do tego, jak funkcjonuje kultura w Polsce, w Europie i na świecie.

    Do posłów Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli nie chcecie, żebyśmy traktowali was jako przeciwników artystów, zagłosujcie za tą ustawą. Pan minister poseł Gliński przedstawiał nam naprawdę bardzo podobne rozwiązania. Zagłosujcie za artystami. Zagłosujcie za dobrymi rozwiązaniami dla nich.

    Do posłów Konfederacji. Nie dziwię się waszemu stanowisku, skoro w programie Konfederacji kultura znajduje się tylko w jednym stwierdzeniu, jako kultura posiadania broni.

    Natomiast do pana posła Skalika, którego tutaj już dzisiaj nie ma. Bardzo bym pana posła prosiła o wymienienie tych artystów, kolegów artystów, o których pan dzisiaj mówił. Na pewno są dzisiaj z pana bardzo dumni. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia