10. kadencja, 66. posiedzenie, 3. dzień (08-10-2026)
29. i 30. punkt porządku dziennego:
29. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy budżetowej na rok 2027 (druk nr 3150).
30. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2027 (druk nr 3154).Poseł Jarosław Urbaniak:
Szanowny Panie Marszałku! Panie i Panowie Ministrowie! Wysoka Izbo! Panie marszałku, to dopiero jest zobowiązanie po takim wstępie.
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Ma pan całe 7 minut, więc może się pan rozpędzić. Ale wy w Wielkopolsce jesteście i dobrzy w pieniądzach, i dobrzy w lapidarności.
(Głos z sali: Ha, ha, ha!)
Poseł Jarosław Urbaniak:
Spróbuję. Szczególnie to jest dobre: w pieniądzach. Pewnie warto mieć to na uwadze przy okazji uchwalania budżetu, bo to ważne.
Jest taka stara mądrość, która mówi, że budżet to polityka zapisana w liczbach. W naszym przypadku w złotówkach.
(Poseł Piotr Kandyba: Pięknie.)
(Głos z sali: Genialne.)
W związku z tym jak wygląda debata budżetowa? Kiedyś tak było tutaj, w polskim Sejmie, i tak jest w normalnych parlamentach, w naszych samorządach, że rządzący przedstawiają projekt budżetu, a opozycja wychodzi i krytykuje. Wychodzi skrajna lewica i mówi: rozdawać, rozdawać, temu dać, tamtemu dać. Skąd wziąć pieniądze? Nie, nie, to wy od tego jesteście.
(Poseł Joanna Frydrych: Tak, to wy się martwcie.)
Wychodzi skrajna prawica i mówi: oszczędzać, ciąć. Powstaje więc pytanie: Świetnie! Oszczędzać na wojsku? Na Policji? Na nauczycielach? Gdzie ciąć? (Oklaski) A u nas ta debata dzisiaj wygląda inaczej. I tak siedząc tutaj od dziewiątej, cały czas się zastanawiałem, gdzie jest źródło tego, że debata w polskim Sejmie zmieniła charakter. I przypomniała mi się anegdota, którą często powtarzał Ronald Reagan. Mam nadzieję, że tym razem będzie szczęśliwie, bo Margaret Thatcher dość nieszczęśliwie dzisiaj była cytowana. A mianowicie Ronald Reagan zwykł zadawać sobie pytania i odpowiadać na nie: Skąd biorą się komuniści? A, to są ci ludzie, którzy czytali Marksa i Lenina. W takim razie skąd się biorą antykomuniści? A, to są ci ludzie, którzy przeczytali Marksa i Lenina i zrozumieli. (Wesołość na sali, oklaski) I mam takie wrażenie, że sporo osób z opozycji przeczytało projekt budżetu, ale niestety go nie zrozumiało. (Oklaski)
Panie Marszałku! Ten brak zrozumienia jest dość powszechny. Mam też takie wrażenie, że moja autoironia połączona z lekką krytyką została źle zrozumiana. Jeśli ktoś moją autoironię źle zrozumiał i odniósł do siebie, to ja mogę w tej chwili tylko powiedzieć, że przepraszam za to, co powiedziałem, nie za to, że ktoś nie rozumie ironii i nie odróżnia jej od krytyki.
Wracam jednak do kwestii naszego budżetu i przykładu na to, że opozycja nie zrozumiała projektu, choć go przeczytała. Padł w stosunku do pana ministra Domańskiego taki zarzut, że nie ma w tym projekcie budżetu części dotyczącej Trybunału Konstytucyjnego. Nie ma. A dlaczego nie ma? Bo nie ma czegoś takiego w tym roku jak budżet Trybunału Konstytucyjnego, bo projekt nie został do ministerstwa dostarczony. (Oklaski) Pytam, opozycjo: Czy wy jesteście mistrzami iluzji czy kapłanami kłamstwa? Bo nie tak dawno słyszeliśmy o tym, że wy będziecie zbroić polską armię za zysk Narodowego Banku Polskiego, którego to zysku też nie ma. (Wesołość na sali) To jest fenomen. To jest właśnie albo dziwna iluzja, albo wprost kłamstwo, skoro twierdzicie, że potraficie coś zrobić z niebytu. Nie da się. Nikomu do tej pory się w historii nie udało i się nie da.
Aczkolwiek dzisiaj usłyszeliśmy też piękne zarzuty od człowieka, który multiplikował byty. Mianowicie wyszedł były PiS-owski minister kultury i zaczął zarzucać to, że w tym budżecie jest za mało inwestycji w kulturze. Przypomniałem sobie wtedy, jak ten minister kultury kupił od narodu polskiego zbiory, w tym ˝Damę z łasiczką˝, i przekazał je narodowi polskiemu. Panie marszałku, nawet jest w muzeum tablica z napisem, że zrobił to pan Gliński. Problem polega na tym, że przelew poszedł do hiszpańskiego Burbona. Dobrze, że wy władzę straciliście, bo jeszcze pewnie kilka miesięcy czy rok, a ja bym zadawał pytanie, gdzie byście za Wawel przelali: do jakiegoś europejskiego Habsburga czy Wittelsbacha. (Oklaski)
Przecież ta dzisiejsza debata to jakieś kuriozum. Wychodzi poseł Morawiecki, który - chciałem przypomnieć - przez 6 lat był premierem rządu PiS, i mówi, że jest z Rozwoju Plus, choć ja bym powiedział, że z PiS minus. (Oklaski) Opowiada on, że ma plan, że umie, że doprowadzi, jak wróci do władzy, do tego, że Polska będzie miodem i mlekiem płynąca. Nie daj Boże. Chciałbym tu przypomnieć, że to poseł Morawiecki, kończąc premierostwo, zostawił Polskę z 11-procentową inflacją, z zerowym wzrostem gospodarczym, 15-procentową luką VAT-owską i procedurą nadmiernego deficytu, o której wy teraz tak dużo mówicie. To stamtąd jest, z waszych czasów. Skumulowana inflacja za wasze wszystkie lata wynosi 50%. Przez waszą inflację Polacy stracili połowę. (Oklaski) To jest czytanie ze zrozumieniem. Połowę, 50%.
(Głos z sali: Ale zyskali ponad 100...)
Tracąc połowę, zyskali. To jest mniej więcej tak, jak w przypadku kupowania tego sprzętu wojskowego za zysk Narodowego Banku Polskiego, którego to zysku nikt nie widział. To są wasze zasługi.
(Głos z sali: Jak wynagrodzenie wzrasta...)
Ale najbardziej kuriozalny jest ten wasz dziwny podział na PiS i PiS minus czy tam cokolwiek.
(Poseł Katarzyna Kierzek-Koperska: PiS plus i PiS minus.)
Bo wychodzi Morawiecki i mówi, a potem wychodzą ci tradycyjni PiS-owcy i twierdzą: gościa w ogóle nie znamy. Kto w takim razie rządził przez te 8 lat? Kto tę inflację spowodował? (Oklaski)
(Poseł Maria Koc: Wojna w Rosji - jak pan nie wie.)
Mówię o tym, co pani koledzy mówili tutaj, z tej mównicy.
Przecież ten człowiek nie pamięta, rzuca cyframi, świetnymi sformułowaniami ekonomicznymi, ale robi podstawowe błędy. Padł zarzut, że oto teraz budżet jest fatalny, stan polskiej gospodarki - fatalny, bo obecne dziesięciolatki, 10-letnie obligacje Skarbu Państwa są oprocentowane na poziomie 6%. Tragedia, bo w Europie istnieją takie państwa, gdzie jest trochę taniej. I mówi to były premier rządu, który wypuszczał obligacje na 9%. (Dzwonek)
(Głos z sali: Sam je kupił.)
(Poseł Wioletta Maria Kulpa: Koniec czasu.)
W kwestii jednak próby zrozumienia: 9 podzielone przez 6 to 1,5, czyli 150%. Koszty waszego długu były o 150% wyższe niż są teraz. (Oklaski) Budżet naprawdę trzeba czytać ze zrozumieniem. To jest budżet odpowiedzialny.
Chciałbym tylko przypomnieć jedną rzecz: deficyt budżetowy w 1939 r. nie miał nawet 30%. Nie ma tu, na tej sali, w tej chwili, bo wyszli... Naprawdę - tama, granica dla tych, którzy chcą w dzisiejszych czasach ciąć wydatki na wojsko, na obronność. Nie ma na to pozwolenia. (Oklaski) Dzisiaj tutaj usłyszałem, że rząd nie wykorzystuje bardzo dobrej sytuacji otoczenia, czyli dobrych warunków gospodarczych, wzrostu gospodarczego, do redukcji deficytu.
(Głos z sali: Minuta już po.)
Ja chciałbym zapytać: Czy wy ślepi jesteście? Istnieje nie tylko wskaźnik wzrostu gospodarczego. Czy to otoczenie to nie wojna na Ukrainie, wojna w Zatoce Perskiej lub niestabilność poglądów politycznych i relacji międzynarodowych prezydenta Trumpa? Stop! My musimy przygotować się do wojny. Stara łacińska mądrość: kto chce pokoju, musi się zbroić. (Oklaski)
(Głos z sali: Wasza nieudolność.)
Przebieg posiedzenia