10. kadencja, 66. posiedzenie, 3. dzień (08-10-2026)
44. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw (druki nr 2693, 2814 i 2814-A) - trzecie czytanie.
Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki:
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Premierze! Rado Ministrów! Wszyscy Szanowni Państwo! Dzisiaj, panie poseł i panowie posłowie, cała Wysoka Izbo, obradujecie w głębokim cieniu wielkiej tragedii. Tej, która rozgrywała się wczoraj w jednej ze szkół i jeszcze większej tragedii, która rozegrała się dzisiaj, naznaczonej śmiercią człowieka. I myślę, że to powinno skłonić nas wszystkich, bez względu na to, jak się na co dzień różnimy, do poważnej, odpowiedzialnej, opartej na prawdzie dyskusji na temat bezpieczeństwa naszych dzieci, bezpieczeństwa w naszych szkołach.
Jeżeli nie wszyscy, to prawie wszyscy z nas albo odprowadzali, albo odprowadzają, albo będą odprowadzać swoje dzieci do szkoły. I tak jak rano łapią je za ręce i prowadzą do szkoły po to, żeby zostawić je w bezpiecznym miejscu, tak chcieliby po południu ująć tę samą rękę i przyprowadzić dzieci do domu. I to jest odpowiedzialność nas wszystkich, w sposób szczególny, panie premierze, oczywiście rządu, koalicji większościowej, także odpowiedzialność prezydenta i odpowiedzialność opozycji.
Ale tak jak powiedziałem, ta dyskusja powinna nas skłonić do bardzo głębokiej refleksji. Wysłuchałem pana wystąpienia, panie premierze, dzisiaj na posiedzeniu zespołu zwołanego ad hoc, kiedy próbował pan w sposób zupełnie nieuprawniony - i to są najdelikatniejsze słowa, jakich jestem w stanie tutaj dzisiaj użyć po to, żeby nie robić polityki - powiązać prezydenta Nawrockiego z kwestią tej tragedii. Ja to na koniec swojego wystąpienia nazwę i ocenię. Ale zanim to zrobię, to wrócę do prawdy, bo i w czasie pana wystąpienia, i w czasie tej krótkiej debaty dotyczącej poprawek, wiele było kłamstwa, a chodzi o prawdę. (Gwar na sali)
(Poseł Joanna Borowiak: Cii...)
Bo ta prawda może doprowadzić nas do bezpiecznych rozwiązań, za które wszyscy jesteśmy odpowiedzialni, pan w sposób szczególny.
A więc jak wygląda prawda? Pan mówił, że przez weto prezydenta zdarzyło się coś, co nie powinno się wydarzyć. Próbował pan to w sposób zupełnie nieuprawniony, absurdalny powiązać z tą tragedią. W języku ludzi czy w językach w ogóle cywilizacji Zachodu nie ma słów, panie premierze, które mogłyby określić tego rodzaju insynuacje. (Oklaski)
Panie Premierze! Weto prezydenta było na samym początku stycznia. Przez długie 9 miesięcy nie przyjęliście tej ustawy. I dopiero wydarzenia z wczoraj i z dzisiaj spowodowały pewien alert na pokładzie pana rządu. I dzisiaj tutaj państwo będziecie głosować nad tą ustawą, której jeszcze rano nie było w porządku tego posiedzenia. Tylko te tragedie, jedna i druga, spowodowały, że nastąpiło, podkreślam, po 9 miesiącach, 3 kwartałach, jakiekolwiek przyspieszenie w tej sprawie. To pierwsza kwestia.
Druga kwestia. Panie Premierze! Panie Wicepremierze Gawkowski! Byliście państwo w kontakcie z kancelarią. Pierwsza, można powiedzieć, zawierająca mechanizmy nadzorujące ustawa dotycząca DSA została przez parlament przyjęta, bo ją poprawiliście, i została podpisana przez prezydenta Rzeczypospolitej. Z tą też można tak było zrobić. Tylko państwo nie procedowaliście nad tą ustawą. I takie są fakty. Nie wiem, na co czekaliście, czy na zgodę, czy na notyfikacje. Nie wiem na co. Ale to nie jest wina prezydenta. To pan powinien dzisiaj z tej mównicy odpowiedzieć, dlaczego to trwało po wecie prezydenta 9 miesięcy, a ta ustawa niewiele różni się od tej, która została zawetowana. (Oklaski) I myślę, że to nie jest odpowiedź dla mnie, tylko dla tych, którzy dzisiaj martwią się o bezpieczeństwo swoich dzieci. Więc panie premierze Gawkowski, myślę, że pan wystąpi i powie, co pan robił przez długie 9 miesięcy po to, żeby przedstawić bardzo podobną ustawę. Gdyby pan to zrobił wcześniej, pewnie bylibyśmy w zupełnie innej sytuacji.
Kolejna rzecz. Pan premier, próbując powiązać prezydenta z tą sprawą, mówił dzisiaj o hejcie w Internecie, mówił o tym, że trzeba zatrzymywać te wszystkie niepożądane treści. Tak, trzeba zatrzymywać. Ale trzeba także zachować tę kwestię, która jest fundamentem demokracji, a więc wolność słowa. I to, panie premierze, można połączyć. Nie warto ani opozycji, ani prezydenta przypierać do muru pod wpływem jednego czy drugiego tragicznego wydarzenia, które powinno nas połączyć, po to żeby rozgrywać to politycznie.
(Głos z sali: Nie kłam!)
Jest możliwość takich rozwiązań, tylko trzeba współpracować. Czy pan jest zdolny do tego, żeby chociaż na chwilę zarzucić różnego rodzaju polityczne teatry i zacząć współpracować z prezydentem? Bo prezydent jest gotowy. (Oklaski)
(Głosy z sali: Ha, ha, ha!)
Kolejna rzecz. Pan jako premier rządu, który nie potrafi wysłać alertu do właściwego województwa i myli zachód Polski, województwo lubuskie z województwem lubelskim na wschodzie Polski, mówi, że ktoś inny jest odpowiedzialny za to, co się dzieje?
(Głos z sali: Weta do weta.)
Pana minister spraw wewnętrznych, pana służby, pana administracja popełniają dramatyczne, bo już nie tylko szkolne błędy. Tak normalnie, po ludzku, panie premierze, pan powinien wyjść i przeprosić, a nie atakować prezydenta. (Oklaski)
Kolejna sprawa. Wtedy kiedy pański rząd chce działać w nienajważniejszych sprawach, to znajdujecie energię, determinację i szybkość. Przykład już nieżyjącej pani, którą w ciągu kilku godzin znaleźliście wtedy, kiedy napisała nieprzychylny, być może zły komentarz wobec pana Owsiaka. Wtedy państwo polskie jakoś zadziałało błyskawicznie. Wtedy kiedy chodzi o ochronę, o prewencję, o wyjście na przedpole zagrożeniom, pan szuka winnych, nie w swoim rządzie, tylko na zewnątrz, nieustannie atakując prezydenta. To nie jest poważne, panie premierze. (Oklaski)
Kolejna rzecz. Wicepremier Gawkowski mówi, jak szybko chcecie działać. Już mówiłem o tych 9 miesiącach.
(Głos z sali: Na koniu.)
Panie premierze, ale nie wiem, czy wicepremier panu powiedział, że poprawką waszej koalicji zmieniliście vacatio legis w tej ustawie z 3 miesięcy do 6 miesięcy. Czy to jest to błyskawiczne działanie? Czy naprawdę chcecie oszukiwać Polaków w tak podły, ordynarny sposób? Naprawdę nie warto. (Oklaski) Były 3 miesiące vacatio legis, teraz ma być 6 miesięcy. Wysoka Izba przed chwilą niestety odrzuciła poprawki, przyjmując tylko jedną poprawkę, akurat to była poprawka, jak dobrze pamiętam, klubu Prawa i Sprawiedliwości.
(Poseł Joanna Borowiak: Tak jest.)
Pan wicepremier Gawkowski mówi: tak, natychmiastowa wykonalność decyzji. Ale natychmiastowa wykonalność decyzji nie oznacza natychmiastowego wydania decyzji. Bo żeby ją wykonywać natychmiast, to najpierw trzeba ją wydać. Jeżeli spojrzy się w waszą ustawę, to widać, że żeby tę decyzję wydać, potrzeba dni, a właściwie tygodni. Pan premier Gawkowski o tym wie. Te poprawki, które były zgłaszane, które odrzuciliście, powodowały, że można było wydać decyzję w tych szczególnych, najważniejszych, najtrudniejszych, najbardziej groźnych przypadkach w ciągu 72 godzin. Dlaczego tego nie przyjęliście, skoro mówicie, że tak bardzo zależy wam na szybkości, sprawności i wyeliminowaniu patologii? Dlaczego tego nie zrobicie? Niech pan wyjdzie i niech pan odpowie. Nie mnie, nawet nie prezydentowi. Niech pan odpowie Polakom, dlaczego głosowaliście w taki sposób. (Oklaski)
Kolejna rzecz. Nie wiem, jakie będą losy tej ustawy w Senacie. Pan premier Tusk zapowiedział, że trzeba ją zaostrzyć. Rozumiem, panie premierze, że chce pan wrócić do tych rozwiązań, które już były raz zawetowane. Czy naprawdę chce pan dalej odgrywać ten polityczny spektakl? Czy chce pan w imię bezpieczeństwa, szkół, dzieci, rodziców, w imię odpowiedzialności za państwo i naród przyjąć rozwiązania, które można przeprowadzić w ciągu najbliższego tygodnia, skrócić vacatio legis, jeżeli jesteście na to przygotowani, tak żeby to weszło w życie. Tak żeby faktycznie, a nie werbalnie, żeby rzeczywiście zadbać o bezpieczeństwo dzieci. Jeżeli pan jest w stanie, to prezydent to podpisze pierwszego dnia. (Oklaski)
Panie premierze, mówił pan często w ostatnich dniach, w ostatnich tygodniach o politycznym bejsbolu. Polityczny bejsbol, który pan tak często wymienia, nie zastąpi patrolu policyjnego. Odgrywa pan różnego rodzaju spektakle polityczne na chodnikach wokół ogrodzenia Belwederu. Te spektakle polityczne nie zastąpią pracy.
(Poseł Mirosław Suchoń: Zabolało.)
(Głos z sali: Trafiło.)
Państwo nie może być ani cyfrowym durszlakiem, ani nie może być bezzębne. Panie premierze, państwo to także nie kanał na YouTube’ie. Państwem nie tylko trzeba zarządzać. Odpowiedzialny premier państwem powinien rządzić. Pan tego nie robi niestety. (Oklaski)
Na koniec chciałem powiedzieć, że pan często wskazuje na przyzwoitość. Kiedy pan szedł do władzy, mówił pan o przyzwoitych ludziach, o przyzwoitości. Tak, na świecie żyją ludzie, którzy postępują przyzwoicie. Żyją ludzie, którzy postępują nieprzyzwoicie. Żyją ludzie, którzy postępują jak hieny. A pan dzisiaj, atakując prezydenta, przekroczył nawet tę trzecią kategorię. Niech pan się z tego wycofa. (Oklaski)
(Głos z sali: Brawo!)
W naszej cywilizacji jest wiele powodów, wiele przykładów, kiedy ludzie zawracali ze złej drogi. Warto ze złej drogi, panie premierze, zawrócić.
(Poseł Dorota Niedziela: Kaznodzieja, do kościoła...)
Warto zająć się bezpieczeństwem Polaków, zamiast zająć się słupkami poparcia. Naprawdę te wszystkie kłamstwa, insynuacje, te wszystkie ataki na prezydenta, ta cała socjotechnika kiedyś się skończą.
(Głos z sali: Do rzeczy, do ustawy.)
Pana będzie oceniać historia, będą oceniać ci ludzie i ci rodzice, którzy dzisiaj wymagają tego, żeby pan zrobił coś z kwestią bezpieczeństwa polskich szkołach. Nie chcę pana tym obciążać, bo nie będę wchodził w pana buty. Ale niech pan się z tej drogi... Pan w tych butach już się potyka wielokrotnie. Być może są dla pana za duże, nie wiem. Wiem jedno: niech pan zawróci z tej drogi, niech pan zacznie współpracować z prezydentem w kwestiach bezpieczeństwa, bo to jest pana odpowiedzialność jako polskiego premiera. (Oklaski)
Na koniec, szanowni państwo, nawet najlepsi ludzie mają swoją przyszłość i przeszłość.
(Poseł Zbigniew Konwiński: O przeszłości wy coś wiecie.)
Nawet najbardziej nikczemni, panie premierze, mogą mieć swoją przyszłość. Niech pan o nią zadba, niech pan zacznie pracować...
(Głosy z sali: Ha, ha, ha!)
...niech pan rozmawia z prezydentem. (Oklaski) A ten śmiech, który dzisiaj słychać za moimi plecami, jest brakiem elementarnego braku szacunku wobec tego, czym mamy się dzisiaj zajmować.
(Poseł Jarosław Urbaniak: Nikt się nie śmieje.)
(Głos z sali: Siadaj już.)
(Poseł Krystyna Skowrońska: Niech pan siada.)
I to pokazuje niestety, w którym miejscu dzisiaj państwo jesteście. Przyjmijcie dobrą ustawę, prezydent ją podpisze, zróbmy razem coś dla bezpieczeństwa naszych dzieci. Dziękuję bardzo. (Część sali wstaje, oklaski)
(Poseł Joanna Borowiak: Brawo!)
(Głosy z sali: Brawo! Brawo!)
Przebieg posiedzenia