10. kadencja, 67. posiedzenie, 1. dzień (20-10-2026)

Oświadczenia.

Poseł Artur Szałabawka (tekst niewygłoszony):

    W imieniu milionów oszukanych Polaków chcę krótko podsumować niszczycielską, nieodpowiedzialną i skrajnie niekompetentną politykę człowieka, który miał być ˝wielkim magiem gospodarki˝, a stał się grabarzem polskiej stabilności finansowej. Mowa o ministrze finansów Andrzeju Domańskim, którego rządy w resorcie zapiszą się w historii jako epoka Andrzeja Dziury Domańskiego - architekta totalnego paraliżu budżetowego kraju.

    To, co ten minister wyprawia z publicznymi pieniędzmi, to już nie jest zwykła nieudolność. To według mnie jest świadome i systemowe doprowadzanie państwa polskiego na skraj bankructwa. Spójrzmy na twarde merytoryczne fakty i porażające liczby, z których minister Domański nie potrafi się wytłumaczyć.

    1. Historyczne gigantyczne deficyty budżetowe. W roku 2024 zaplanowano monstrualny deficyt, który po gwałtownej nowelizacji i tak spuchł do ponad 211 mld zł. W 2025 r. zamiast zapowiadanego uzdrowienia dziura ta wystrzeliła do poziomu ok. 275,7 mld zł. Mało tego. Projekt budżetu przygotowany pod dyktando ministra Domańskiego zakłada absolutnie rekordowy, przerażający deficyt w wysokości 281,2 mld zł. Sumarycznie, w ciągu zaledwie 4 lat, ten rząd generuje dziurę budżetową na poziomie ponad biliona złotych. Czy to jest zarządzanie państwem, czy bezwzględne rolowanie długu na koszt przyszłych pokoleń?

    2. Całkowite załamanie ściągalności dochodów państwa. Minister Domański kompletnie poległ na planowaniu i egzekwowaniu wpływów do budżetu. Tylko w samym roku różnica między szumnie zapowiadanymi a realnie wykonanymi dochodami podatkowymi wyniosła aż 41,5 mld zł, z czego z samego podatku VAT uciekło z budżetu blisko 28 mld zł. Wracają czasy bezkarności mafii VAT-owskich, a minister bezradnie rozkłada ręce, próbując maskować ten dramatyczny ubytek sztywnym cięciem wydatków rozwojowych.

    3. Pętla zadłużenia i realne widmo krachu. Oficjalne dokumenty rządowe, w tym strategia zarządzania długiem, czarno na białym potwierdzają katastrofę: relacja państwowego długu publicznego do PKB ma drastycznie wzrosnąć. Rząd sam przyznaje, że prawdopodobieństwo przekroczenia konstytucyjnego i ustawowego progu ostrożnościowego zbliży nas niebezpiecznie do granicy 60% PKB, co uruchomi procedury ostrożnościowe i zmusi Polskę do drastycznego, bolesnego zaciskania pasa. Agencje ratingowe już reagują na to szaleństwo, obniżając perspektywy stabilności naszego kraju.

    Polacy w wyborach nie głosowali na powrót do nędzy, na drożejący koszt obsługi długu publicznego, na paraliż inwestycji strategicznych ani na destabilizację państwa. Wniosek o wotum nieufności wobec Andrzeja Domańskiego to nie jest zwykła polityczna potyczka. To absolutny imperatyw moralny i gospodarczy, by odsunąć od kasy państwa człowieka, pod którego wodzą Polska dryfuje prosto w przepaść bankructwa.


Przebieg posiedzenia