10. kadencja, 7. posiedzenie, 1. dzień (06-03-2024)
2. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (druk nr 219).
Poseł Przemysław Wipler:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Powód, dla którego Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory w roku 2015... Sam powód, który jako nić przewodnia i taka najważniejsza myśl intelektualna tej partii był właściwie u jej zarania, gdy ona powstawała, to naprawa wymiaru sprawiedliwości. Naprawa tego, jak funkcjonują sądy, jak wygląda dostęp obywatela do sądów. Z tą ideą, z tą myślą wygrali wybory trzykrotnie, w tym rządzili przez ostatnich 8 lat, ponieważ obywatele nie są zadowoleni z tego, jak działają sądy. Sytuacja, w której członkowie Krajowej Rady Sądownictwa byli wybierani w ramach korporacyjnej metody przez sędziów - sędziowie wybierają sędziów i sędziowie decydują, kto jest sędzią - bez wpływu czynnika społecznego, zewnętrznego, doprowadziła do tego, że mamy i mieliśmy w takim, a nie innym stanie wymiar sprawiedliwości. Niestety musimy powiedzieć, że te próby, te działania to była taka rewolucja, której żaden wymiar sprawiedliwości, również polski, nie znosi, i skończyła się jeszcze większą zapaścią sądownictwa, jeszcze większym chaosem.
Faktycznie doszło do ręcznego sterowania i do istotnego wpływu politycznego na to, kto zostaje członkiem Krajowej Rady Sądownictwa i jacy ludzie są powoływani przez polityków. Ale gdyby to skutkowało tym, że wymiar sprawiedliwości w sposób odczuwalny działa lepiej, to samo to nie jest złem. Sam fakt, na który... Konstytucja nie definiuje, kto wybiera. Mówi, że sędziowie od poszczególnych sądów mają być wybierani, ale konstytucja nie wskazuje w przeciwieństwie do innych niż sędziowie członków Krajowej Rady Sądownictwa, w jaki sposób mają być oni wybrani. I to, co przytoczone jest w uzasadnieniu tego projektu, że co prawda konstytucja o tym nie mówi, ale stenogramy z posiedzeń okrągłego stołu mówią, że to sędziowie powinni wybierać sędziów, chociaż nie ma tego w konstytucji. Ze stenogramów ze zgromadzenia konstytucyjnego, gdy ojcowie obecnej konstytucji słabej, dziurawej, która doprowadziła do tego kryzysu i zapaści, którą mamy, ma wynikać, że to mieliśmy zostawić jako wyłączną kompetencję sędziów odnośnie do wybierania, kto jest sędzią.
To jest coś, na co my jako Konfederacja się nie godzimy. Uważamy, że polski wymiar sprawiedliwości trzeba naprawić. Nie naprawiać, tylko naprawić. To, co państwo proponujecie, czyli powrót do tego, że sędziowie wybierają sędziów, wybierają ich w kuriach, nie jest czymś, co naprawi cokolwiek istotnego w wymiarze sprawiedliwości. To po pierwsze.
Po drugie, przy okazji chcecie pozbawić biernych praw wyborczych prawie 4 tys. sędziów, którzy byli mianowani, awansowani w trakcie ostatnich 8 lat, co jest rażącym naruszeniem zasad konstytucji i samo to jest powodem, dla którego z całą pewnością nawet gdy ta ustawa w tym kształcie przejdzie przez Sejm, zostanie zawetowana przez pana prezydenta. Wy o tym doskonale wiecie. Nie macie co do tego złudzeń. Z powodu mniejszych zastrzeżeń, mniejszych powodów pan prezydent wetował już ustawy nawet własnemu obozowi politycznemu i jest jasne, że teraz pewne teatrum jest tutaj odgrywane, gdy ta ustawa, w tym kształcie, nie ma najmniejszych szans na uchwalenie.
(Poseł Tomasz Zimoch: Ale nieprawda.)
Jako Konfederacja chcielibyśmy, by skończyło się ręczne sterowanie przez polityków, ministrów czy przez Sejm tym, jacy sędziowie są wybierani, i chcielibyśmy - i chcemy to zaproponować - by sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa, członków Krajowej Rady Sądownictwa, wybierać w wyborach powszechnych. Do dyskusji jest to, czy połączyć to z najbliższymi wyborami ogólnopolskimi. Od biedy możemy nawet z wyborami europejskimi to połączyć, gdybyśmy zdążyli, z wyborami prezydenckimi czy z wyborami do parlamentu. Ale wybór przez obywateli spośród sędziów sędziów o dobrej reputacji, poddanie ich osądowi publicznemu to dużo uczciwsze rozwiązanie niż wykluczenie kilku tysięcy sędziów, którzy byli powołani, mianowani w trakcie ostatnich 8 lat, pozbawienie ich praw obywatelskich, podzielenie ich na równych i równiejszych, doprowadzenie do pogłębienia konfliktów i uruchomienie mechanizmu, w ramach którego politycy będą jak Piłat mówili, że mają czyste ręce, bo to sędziowie wybrali tych sędziów, którzy w chwili obecnej w taki, a nie inny sposób sądzą i prowadzą swoje sprawy.
Wymiar sprawiedliwości to nie jest organ samorządu zawodowego sędziów. To jest instytucja, na którą jako obywatele powinniśmy mieć wpływ, dlatego w imieniu klubu Konfederacji składam wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu. Nie chcemy pracować nad ustawą, która nie ma szans na wejście do porządku prawnego. Jeżeli pan, panie ministrze, panie profesorze, chce poważnie porozmawiać o wymiarze sprawiedliwości (Dzwonek), to niech nas pan zaprosi i podyskutuje z nami o tym, co myślimy, a nie prowadzi sprawy w taki sposób, że z telewizji dowiadujemy się, że jest jakiś projekt, dowiadujemy się, co obiecał pan komisarzom w Brukseli. Projekt pojawił się na stronie Sejmu wczoraj o godz. 19, dzień przed debatą. To jest skandaliczne. Tak się nie da pracować nad reformami, zmianami wymiaru sprawiedliwości. Będzie tylko gorzej. Chcecie tylko mieszać herbatę, ale ona od samego mieszania wcale nie stanie się słodsza. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
(Poseł Tomasz Zimoch: Panie pośle, konsultacje ponad miesiąc...)
Przebieg posiedzenia