8. kadencja, 10. posiedzenie, 2. dzień (29-01-2016)
4. punkt porządku dziennego:
Informacja ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2016 roku.
Poseł Rafał Trzaskowski:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Cieszę się przede wszystkim dlatego, że wystąpienie pana ministra było stonowane, nie było już mowy o wstawaniu z kolan, o konieczności rewolucji, totalnej przebudowy polskiej polityki zagranicznej i pan minister nie dezawuował każdego, dosłownie każdego kroku poprzednich rządów, tak jak się to zdarzało w ostatnich miesiącach. Też dobór priorytetów jest właściwy, dlatego że rzeczywiście najważniejszym priorytetem w tej chwili jest zapewnienie Polakom bezpieczeństwa.
Natomiast główne pytanie, jakie mi się nasuwa, to pytanie o wiarygodność tych słów, dlatego że w przeciągu zaledwie 3 miesięcy Polska z tej pierwszej ligi Unii Europejskiej została relegowana na margines integracji - co oczywiście nas nie cieszy - a wystąpienia naszych przedstawicieli przed Parlamentem Europejskim z największym entuzjazmem były witane przez najgorszych eurosceptyków, którzy chcą wyprowadzić swoje kraje z Unii Europejskiej. To naprawdę jest powód do smutku. Podzielam diagnozę pana ministra, że Unia Europejska jest w tej chwili w kryzysie, wychodzi z kryzysu gospodarczego, mamy kryzys migracyjny, jednolity rynek jest kwestionowany, ale właśnie dlatego w tym momencie trzeba przede wszystkim poszukiwać sojuszników, a nie mówić tylko o erozji i osaczeniu. Słowo ˝osaczenie˝ zresztą chyba jest dobrym miernikiem i oddaje stan ducha pana ministra. (Oklaski)
Nie warto w tym momencie, drodzy państwo, marnować czasu na rzeczy drugorzędne, takie jak np. wyprowadzanie europejskiej flagi, tylko trzeba się skupić na pozytywnej agendzie, trzeba budować zaufanie, trzeba umieć współpracować z naszymi wspólnymi partnerami. Przede wszystkim trzeba dobrze, inteligentnie wybierać ewentualne pola, na których może dochodzić do różnicy zdań, i powstrzymywać się od bezsensownego antagonizowania kogokolwiek.
Pan minister mówił o odzyskaniu podmiotowości, bo podobno nasi partnerzy - co wywołuje lekki uśmiech na moich ustach - odzwyczaili się od tego w ostatnich latach. Ja sobie przypominam, co się działo w latach 2005-2007: dużo pohukiwania, a potem dyletantyzm i słabe wykonanie jakiejkolwiek polityki. Pamiętam, jak negocjowaliście traktat lizboński i dzisiaj się dziwicie. Dziwicie się np., że polityka migracyjna wygląda inaczej, że jest uwspólnotowiona. Dziwicie się, że Komisja Europejska nabrała politycznego charakteru. Tak jakbyście w ogóle nie wiedzieli, co negocjowaliście wtedy w tamtych latach. I to jest także charakterystyczne dla waszej polityki. Dużo mówienia o podmiotowości, a potem słaba realizacja w Brukseli, nieumiejętność zabiegania o polskie interesy.
Jak ma wyglądać to odzyskiwanie podmiotowości? Czy to ma polegać na tym, że wzywa się ambasadorów na dywanik? Notabene jeżeli jeszcze jest ktokolwiek z korpusu dyplomatycznego, to chciałbym poprosić o cierpliwość. My nie będziemy się u was skarżyć, my będziemy was prosić o odrobinę cierpliwości.
Czy tym odzyskiwaniem podmiotowości ma być odnoszenie się do każdej, nawet najgłupszej, wypowiedzi w prasie zagranicznej? W tej chwili trzeba szukać sojuszników, bo jest naprawdę dużo ważnych spraw do załatwienia przez Polskę. Nie ma stałych sojuszników, są stałe interesy. Dowiedziałem się, że to prezydent Duda wymyślił tę formułę. To dosyć interesujące. Rozmawiać trzeba ze wszystkimi: z Grupą Wyszehradzką, z naszymi partnerami w Europie Południowej. Ale nie budujcie, proszę was, tych anachronicznych koncepcji Międzymorza, tak jak powiedział minister Schetyna, z lat 20. poprzedniego wieku, bo to do niczego nie prowadzi. Trzeba rozmawiać ze wszystkimi: z Niemcami, Francją, z państwami skandynawskimi, również z Wielką Brytanią. Ale ja nie wiem, czy wybór Wielkiej Brytanii jako głównego sojusznika, w momencie kiedy Wielka Brytania tak naprawdę toczy debatę o wyjściu z Unii Europejskiej, czy to jest właściwe. W momencie kiedy będzie rozmowa o unijnym budżecie, najważniejszym interesie Polski, budżecie, który może być zmieniany. Czy to jest naprawdę nasz sojusznik?
My podejdziemy do waszych rządów spokojnie i merytorycznie. Martwimy się co prawda tym, że większość kapitału politycznego będziecie musieli zużywać na to, żeby się tłumaczyć naszym partnerom z łamania konstytucji, łamania prawa w Polsce. To nas nie cieszy. Ale będziemy się przyglądać temu, co robicie, i pod kątem tego będziemy was oceniać. Czy uda wam się obronić jednolity rynek, który w tej chwili trzeszczy w posadach, przed zmianami i zakusami niektórych państw, np. jeżeli chodzi o sektor transportu, np. jeżeli chodzi o swobodę przemieszczenia się obywateli? Czy na pewno uda wam się utrzymać, tak jak nam się udawało, jedność Unii Europejskiej w sprawie Rosji, i czy Polska, bo tak zapowiadacie, będzie odgrywała absolutnie pierwszorzędną rolę w negocjacjach między Unią Europejską, Ukrainą i Rosją? Czy uda wam się w pełni zrealizować unię energetyczną i zagwarantować przejrzystość kontraktów? Czy uda wam się utrzymać strefę Schengen? Czy uda wam się obronić ten nasz fundamentalny brak zgody na jakiekolwiek rozwarstwienie Unii Europejskiej, zwłaszcza jeżeli chodzi o strefę euro? Czy uda wam się zabezpieczyć granicę zewnętrzną Unii Europejskiej? Czy zrównacie dopłaty bezpośrednie, czym bez przerwy atakowaliście nas i Polskie Stronnictwo Ludowe? Czy na pewno nie będzie Nord Streamu II? Bo obiecywaliście, że wy swą twardą postawą wszystko to zrealizujecie. I czy na pewno nie będzie jakiejkolwiek rewizji budżetu Unii Europejskiej, tego, który myśmy obiecali, który wynegocjowaliśmy - i dowieźliśmy 400 mld, które obiecaliśmy obywatelom. (Oklaski)
I na koniec ostatnie słowo. Mam jedną prośbę. Nie udawajcie tylko, tak jak w przemówieniu ministra Waszczykowskiego, że w Polsce się kompletnie nic nie dzieje, że wszystko jest w porządku, że nie jest łamana demokracja i nie jest łamana konstytucja, tylko próbujcie tłumaczyć w sposób sensowny swoje racje. I zapowiedzcie ewentualność wycofania się z łamania tego prawa, bo tylko w ten sposób będziecie w stanie obronić tę mocną pozycję Polski w Unii Europejskiej. Dziękuję.
(Poseł Małgorzata Gosiewska: Proszę państwa, państwo możecie. Państwo, a nie: wy.)
Przebieg posiedzenia