8. kadencja, 10. posiedzenie, 2. dzień (29-01-2016)
4. punkt porządku dziennego:
Informacja ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2016 roku.
Minister Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski:
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie i Panowie Posłowie! I Drodzy Nieobecni! Chciałem odpowiedzieć po flamandzku, ale nie mam komu. (Oklaski)
Proszę państwa, bardzo dziękuję za wiele pytań, za w miarę merytoryczną debatę, chociaż było w niej sporo wypowiedzi publicystycznych, niektóre były wręcz ideologiczne. Dostawałem szarady do rozwiązania, wiele pytań było retorycznych, niektórzy posłowie oczywiście zaspali i nie wysłuchali mnie, nie widzieli mojego wystąpienia i nie czytali albo przynajmniej nie czytali ze zrozumieniem. W związku z tym tylko przypominam, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie buduje przejść granicznych, nie buduje pociągów, nie otwiera linii kolejowych, nie zapewnia rowerów na Mazurach itd. (Oklaski)
(Głos z sali: Ha, ha, ha!)
Tak że wiele, wiele pytań zadanych było do zupełnie innych resortów, o cenę ropy, gazu i inne poważne rzeczy... Na to nie jestem w stanie odpowiedzieć.
Było też podnoszonych wiele mitów o tym, że przez lata Polska cieszyła się zaufaniem, świetnym wizerunkiem, pozycją, była silna w Unii, kiedyś była koncepcja, dzisiaj jest chaos. To zapytam: Dlaczego dzisiaj, po 8 latach rządów jest sto kilkadziesiąt pytań na temat polityki zagranicznej? Po 8 latach jest sto kilkadziesiąt pytań. Do kogo to są pytania? Do mnie? Po 2 miesiącach? Do mnie? Dopiero zacząłem. Nie mogłem wyrównać dopłat, nie mogłem pootwierać tych przejść, wyrównać relacji z Rosją, z Białorusią, z Ukrainą, załatwić trójkątów weimarskich, kaliningradzkich i innych. To były zadania dla dwóch ministrów, którzy przez 8 lat sprawowali władzę. Dlaczego teraz, po 8 latach sprawowania władzy przez tych ministrów jest sto kilkadziesiąt pytań z tak różnych dziedzin? Postaram się na część z nich odpowiedzieć. Pogrupowałem je sobie.
Rozmowę przede wszystkim zacznę od Niemiec. Wydaje mi się, że słuchałem ambasadora Niemiec, więc odpowiem. 25 lat naszych relacji będziemy obchodzić, świętować. Sprawa nie jest zagrożona, jest koordynowana przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych i wszelkie, wszelkie te kwestie, które w ostatnich miesiącach były dyskutowane, jak obchodzić tę rocznicę, są w tej chwili omawiane. Niektóre będą, być może, dostosowane bardziej czy lepiej, czy gorzej do jakichś terminów, bo przecież czas biegnie i wszyscy mamy różne inne kwestie, które są też narzucone z zewnątrz. Nie mówię o bilateraliach, ale o sprawach, które są z zewnątrz w tej chwili w Europie narzucone i musimy się dostosować. Jeśli mówiłem o remanencie, to właśnie o dochodzeniu do tych obchodów 25 lat, aby przejrzeć sprawy, które potrzeba, być może uzupełnić, wyjaśnić. Rozmawiałem już o tym z ministrem Steinmeierem. Rozmawiałem o szkolnictwie, rozmawiałem o Jugendamtach, rozmawialiśmy o tym, jak zacząć rozwiązywać kwestie, które przez całe lata nie były rozwiązane, bo nikt ich nie stawiał, bo przez lata uważaliście: 25 lat zwycięstwa i swobody - trzeba się z tego cieszyć. Dzisiaj zaczyna się te kwestie stawiać.
Wiele kwestii dotyczących regionu, Grupy Wyszehradzkiej, Międzymorza, Karpat itd. Duży passus poświęciłem podczas wystąpienia, tłumacząc, informując, że tak, chcemy się skupić na współpracy z regionem, nie zamiast współpracy z kimś. Chcemy po prostu, aby ten region był solidarny, ażeby był zintegrowany w ramach istniejących instytucji. Nikt nie chce wyprowadzić regionu z Unii. Nikt nie chce wyprowadzić regionu z NATO. Chcemy, żeby ten region nie był peryferiami NATO i nie był peryferiami Unii Europejskiej. Dlatego mamy tak wiele pomysłów dotyczących programów infrastrukturalnych i ekologicznych, bo góry i dzielą, i łączą, turystycznych, o które się państwo upominaliście, bo góry też są atrakcją turystyczną. To ma być region, który ma funkcjonować jako region zjednoczony, a nie tylko jako peryferia dzisiejszej Unii Europejskiej, której centrum znajduje się w trójkącie Paryż - Berlin - Bruksela. Chcielibyśmy też być normalnym, wiarygodnym, rozwiniętym fragmentem Unii Europejskiej, a nie tylko jej końcówką.
Jeszcze kilka kwestii z regionów bilateralnych. Oczywiście istotna kwestia to jest Litwa, Polacy, szkolnictwo. Mówimy Litwinom jednoznacznie: Jesteście w Unii Europejskiej, przyjęliście na siebie zobowiązania, acqui communautaire, normy, standardy Rady Europy i chcemy, abyście je wypełniali. Podjęliście też zobowiązania bilateralne i chcielibyśmy, abyście je realizowali, wiązali. Nie akceptujemy litewskiego podejścia: ponieważ w tej chwili zagraża nam imperium ze Wschodu, to musimy się zjednoczyć, zapomnieć o tych nierozwiązanych kwestiach, poczekać na lepsze czasy. Nie, mówimy odwrotnie: zagrożenie ze Wschodu nie może być wymówką do tego, żeby nie realizować zobowiązań, jakie są podjęte przez państwo litewskie wobec Polaków i wobec Europy. (Oklaski)
O sprawach białoruskich opowiem państwu, jak wrócę z Mińska.
Lwów. Z tego, co wiem od wiceministra Dziedziczaka, sprawa jest w toku. Za kilka tygodni pan minister będzie prowadził inspekcję i mam nadzieję, że sprawa się rozwiąże.
Jeśli chodzi o spotkanie z Rosjanami, było to spotkanie o charakterze roboczym i szczegółów roboczego spotkania się nie omawia, nie przedstawia się publicznie, nie podaje się do publicznej wiadomości, dlatego że jest ono robocze. Ono zaczyna pewien cykl innych spotkań, otwiera go. To był też taki remanent spraw, które nas i dzielą, i łączą. Są podjęte pewne decyzje: jak realizować następne spotkania, żeby być może niektóre z tych problemów rozwiązać.
Smoleńsk. Nic się nie zmieniło w naszym postępowaniu. Uważamy i w dalszym ciągu taki przekaz kierujemy do Rosjan: Im dłużej trzymacie wrak, tym bardziej utwierdzacie nas w przekonaniu, że katastrofa wyglądała inaczej niż dwa raporty to opisały, tym bardziej utwierdzacie nas w przekonaniu czy podejrzeniu, że macie coś do ukrycia. (Oklaski) Stanowisko jest jednoznaczne.
Sankcje, jeśli już mówimy o kwestiach rosyjskich, trwają do końca tego półrocza. One dopiero zostały narzucone i zostały przedłużone. W związku z tym jest jeszcze za wcześnie, aby rozmawiać o tym, czy w czerwcu będą przedłużone. Jest ciągle nadzieja, chociaż nikła, iż porozumienie mińskie o tym, iż Ukraina odzyska kontrolę nad Donbasem, odzyska kontrolę nad granicą Donbas - Rosja, że Rosjanie wycofają się z Donbasu... Nadzieje ciągle jeszcze są, będą w ciągu najbliższych kilku miesięcy, ale nikłe. W związku z tym musimy dać szansę tym formatom, które pracują - póki obie strony wyrażają jeszcze gotowość współpracy, nie zabiegamy o stworzenie nowych formatów, zastąpienie ich. Dajemy szansę tym formatom zrealizować, wyimplementować te kwestie.
Jeśli chodzi o Rosję i region, to ktoś z państwa poruszył sprawę grupy do spraw trudnych, kwestię pana Rotfelda, ale cytował nie moje słowa. Bo ja właśnie wyrażałem obawy w różnych mediach, że grupa od już dłuższego czasu nie funkcjonuje. Pan prof. Rotfeld samodzielnie zdecydował się na odejście z tej grupy. No takie jest zachowanie. To jest zawodowy dyplomata, od lat, zawodowy ekspert od spraw międzynarodowych, bezpieczeństwa i stosunków, polityki rosyjskiej. Uznał więc, że jeśli przez wiele, wiele miesięcy grupa pod jego kierunkiem nie funkcjonuje, to należy dać szansę albo innemu formatowi, albo innym ludziom. Jest to więc jego oczywista decyzja.
Trzecia kwestia, która była często poruszana, to migracje i uchodźcy. Ja o tym mówiłem w swoim exposé, był to znaczący passus, więc tylko króciutko przypomnę. My rozróżniamy uchodźców i emigrantów. Jeśli chodzi o emigrantów, to stanowisko jest coraz bardziej powszechne w Europie: wszyscy ci, którzy pochodzą spoza obszaru objętego wojną, jak Syria, część Iraku czy Libia, nie kwalifikują się, aby uzyskać status uchodźcy. W związku z tym coraz więcej państw w Europie podejmuje decyzje w stosunku do tych, którzy zostali zaliczeni jako emigranci, emigranci nielegalni, o ich odsyłaniu, o ich deportowaniu. Natomiast powiedziałem jasno: ktoś, kto jest zakwalifikowany według prawa międzynarodowego i otrzymał status uchodźcy, ma prawo aplikować o status uchodźcy politycznego, ma prawo aplikować o azyl polityczny w Polsce, pod warunkiem że będzie tego chciał i będzie spełniał kryteria bezpieczeństwa, które są ustalone przez polskie służby bezpieczeństwa, przez polski aparat bezpieczeństwa.
Czwarty segment, który był poruszany, to kwestie polonijne. Padło pytanie o budżet, dlaczego został odebrany Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Dlatego że wcześniej został odebrany Senatowi. (Oklaski) Senat się o niego upomniał, ponieważ w tradycji polskiej od lat było tak, iż pewną częścią pieniędzy kierowanych dla Polonii dysponował Senat. Są też oczywiście pieniądze w budżecie Ministerstwa Spraw Zagranicznych na opiekę konsularną, która też przecież tego dotyczy, częściowo zajmuje się kwestiami polonijnymi. W związku z tym takie są tradycje w Polsce, poradzimy sobie.
Dużo rozmawialiśmy tutaj o Polakach w Niemczech. Mówiłem o tym, że podjąłem już rozmowę z ministrem Steinmeierem. Obiecał, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych i inne resorty podejmą rozmowy z organizacjami polskimi. Obiecał, że będą się w przypadku szkolnictwa w Niemczech temu przyglądać i stosować pozytywne rozwiązania, jakie zostały zastosowane na wschodnich rubieżach Niemiec, gdzie w szkołach niemieckich znajduje się, uczy się wiele polskich dzieci. Będziemy trzymać za słowo i w następnych miesiącach, kiedy będą miały miejsce różnego rodzaju spotkania polsko-niemieckie, będziemy o to w dalszym ciągu pytać.
Pytanie, czy my możemy zorganizować Polonię. Odpowiedź - my nie organizujemy Polonii, bo nie organizujemy życia Polakom tam, gdzie żyją. My możemy im pomagać, możemy odpowiadać na ich potrzeby, na ich prośby. Natomiast jeśli żyją za granicą, są obywatelami danych krajów, to żyją zgodnie z prawem danych krajów i mają możliwość organizowania się zgodnie z prawem danych krajów, możemy im pomóc. Jeśli chodzi o kwestię szkoły na Łotwie, już podjęliśmy interwencję. Sprawa została przesunięta o kilka miesięcy i mamy nadzieję, że w ciągu kilku miesięcy zostanie rozstrzygnięta pozytywnie.
Tak jak wspomniałem, szereg pytań, które były skierowane do mnie, dotyczących takich kwestii jak na przykład promocja, kultura, można kierować do innych resortów. Ministerstwo Spraw Zagranicznych pełni tutaj pewną rolę pomocniczą i korzysta w rozpowszechnianiu informacji o Polsce z materiałów, które przygotowywane są najczęściej przez inne resorty. Podjęliśmy już ścisłą współpracę z wicepremierem Glińskim, chcemy doprowadzić do tego, by Polska miała wreszcie politykę historyczną, politykę kulturalną kierowaną do świata, kierowaną zarówno do Polonii, jak i obcokrajowców. (Oklaski)
W tym duchu myślimy o poważnych reformach instytutów polskich, aby to były instytuty, które będą prowadziły szeroką politykę w obu tych segmentach, skierowaną do obcokrajowców i do Polaków jednocześnie, żyjących obok siebie, żeby Polak, który jest na świecie, mógł przyjść do instytutu kultury i również zobaczyć polską gazetę, obejrzeć czy wypożyczyć polski film nawet po to, żeby pokazać go swoim znajomym, obcokrajowcom czy sąsiadom, tym, u których mieszka czy z którymi sąsiaduje. A więc nie mogą się zdarzyć takie sytuacje, że to są tylko instytuty nakierowane na jakiś kontakt elitarny ze społeczeństwem kraju, gdzie są zorganizowane.
Pani Augustyn pytała o szkolnictwo. Mnie się wydaje, bo chyba była wiceministrem szkolnictwa, że chyba raczej to ja powinienem ją pytać...
(Poseł Anna Paluch: No była, była.)
...o pewne rzeczy. (Oklaski)
Jeśli jesteśmy przy promocji, kulturze, to chciałbym powiedzieć, że jeszcze niedawno to mnie płacono za wywiady i artykuły. Nie płacimy za moje wywiady i artykuły, a ja się zrzekam gaży w tej chwili. (Oklaski)
Komisja Wenecka to jest nasza inicjatywa i, jak ktoś tu zarzucił, nie wynika to z tego, że ja wątpię w polską demokrację czy w działania polskiego rządu. Po prostu nie chcieliśmy doprowadzić do takiej sytuacji, że to gdzieś państwo, poprzez jakieś inspiracje, inspirowanie jakichś instytucji, NGOs...
(Poseł Anna Paluch: Zakulisowe.)
...doprowadza do tego, że Komisja Wenecka oskarża nas, przyjeżdża i rozlicza. My zaprosiliśmy, jako rząd, Komisję Wenecką, zaprosiliśmy Komisję Wenecką po to, żeby wspólnie z polskim rządem, wspólnie z instytucjami polskimi, a nie po cichu, przez jakieś instytucje nieformalne, badała, jak wygląda stan demokracji. Komisja Wenecka nie jest instytucją europejską, jest ciałem doradczym przy Radzie Europy, jest ciałem doradczym.
(Poseł Marek Krząkała: Ale dostosują się państwo do zaleceń?)
Końcowym jej rezultatem są zalecenia, które potem wspólnie z rządem negocjuje, jak je ewentualnie wprowadzić w życie - których państwo nie chcieliście wprowadzić, kiedy wam to zalecała po wyborach warszawskich, tak? Tak więc nie oskarżajcie nas z góry, że czegoś nie podejmiemy, kiedy wy sami odrzuciliście jej zalecenia. (Oklaski)
(Poseł Andrzej Halicki: My tego nie negocjowaliśmy.)
Wiele pytań dotyczyło gospodarki. Przypomnę, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie realizuje oczywiście polityki gospodarczej, ale tak jak w przypadku kultury, promocji i innych, może pomóc. Niestety, tak jak mówiłem w Komisji Spraw Zagranicznych, mimo iż jestem trzeci miesiąc ministrem spraw zagranicznych, jeszcze żadna firma, żaden przedstawiciel wielkiej polskiej firmy biznesowej czy instytucji łączącej biznesmenów nie złapał za słuchawkę i nie zadzwonił do mnie: panie ministrze, pomóż, bo tu nam się z magazynów wylewają meble, framugi okienne, butelki i inne rzeczy, które wyprodukowaliśmy i chcielibyśmy je wsadzić do pociągu w Łodzi, który jedzie do Chengdu, żeby to wszystko sprzedać. Ja służę pomocą.
(Poseł Marek Krząkała: Może trzeba samemu zadzwonić, panie ministrze.)
Ja służę pomocą.
(Poseł Joanna Borowiak: Chyba pan żartuje.)
(Poseł Anna Paluch: Poczucie realizmu.)
Pojadę wszędzie, do każdego kraju, najbardziej egzotycznego, jeśli ktoś mi da ofertę, którą mogę promować. Bez oferty nie wymyślę produktu w MSZ, nie wystrugam sobie z kijka produktu, który będzie marką polską. To biznes polski powinien stworzyć markę, a ja jestem od tego, żeby tę markę rozreklamować. (Oklaski) Jestem to gotowy robić. Tak jak zaczęliśmy już pracować z kilkoma resortami, właśnie z ministrem Jurgielem, z ministerstwem rolnictwa, jak wspólnie uruchomić promocję polskiej żywności albo niektóre rzeczy, można kontynuować, prawda, bo poprzednio udało się rzeczywiście wiele polskich produktów żywnościowych z sukcesem sprzedać. Tak jak współpracuję w tej chwili z wicepremierem Morawieckim, aby rzeczywiście stworzyć przy polskiej dyplomacji instytucje, które będą promować polską gospodarkę. Jest jedna polska dyplomacja. Nie może być tak, że kilka resortów będzie miało swoją samodzielną dyplomację za granicą, tak jak w poprzednich latach czasem bywało.
Jeśli już mówimy o dyplomacji, to o kadrach w MSZ. Nikt nie będzie zwalniany z pracy, chyba że na to zasłuży dyscyplinarnie, natomiast stanowiska kierownicze, stanowiska kierownicze w placówkach, również ambasadorów, powiedziałem to jeszcze w czasie kampanii wyborczej, nie są stanowiskami pracy chronionej.
(Poseł Anna Paluch: I słusznie.)
Jeśli ktoś pełni stanowisko kierownicze, nie oznacza, że musi je pełnić dożywotnio. Natomiast może pełnić inne stanowisko, również w MSZ, niekoniecznie kierownicze. Czy to oznacza czystki? Nie. To oznacza taką politykę kadrową, którą będę dostosowywał do tego, żeby realizowano moją politykę zagraniczną. Tylko. (Oklaski)
Kilka jeszcze spraw takich bardzo politycznych: bazy i polityka bezpieczeństwa. Bardzo szczegółowo to omawiałem, więc w dużym skrócie, to też pan poseł Dziuba podnosił, problem polega na tym, iż rozszerzając się w końcu lat 90., Sojusz Północnoatlantycki w 1997 r. w Paryżu złożył deklarację polityczną Rosji, która ma dwie jakby ścieżki, dwie propozycje. Jedna jest taka, iż wraz z rozszerzeniem, wraz z przyjęciem nowych członków do NATO Rosji zaproponuje się równolegle uprzywilejowane relacje z Sojuszem. Te uprzywilejowane relacje z Sojuszem doprowadziły po kilku latach do stworzenia instytucji, która nazywa się Rada NATO-Rosja. Od kilku lat ona nie funkcjonuje ze względów oczywistych. Najpierw Rosja nie chciała uczestniczyć w tej Radzie, a potem NATO, po agresji na Ukrainę, zawiesiło rozmowy w ramach Rady. My tej części deklaracji nie kwestionujemy. Uważamy, że jakaś formuła rozmów z Rosją, kontaktu z Rosją powinna funkcjonować, chociaż Rosjanie inaczej rozumieją konsultacje. My rozumiemy konsultacje jako informowanie się. Często Rosjanie rozumieją konsultacje jako wspólne podejmowanie decyzji. Natomiast równolegle do tego projektu uprzywilejowanych relacji NATO z Rosją czy Rosji z NATO partnerzy zachodni zgłosili również deklarację, iż na terenach nowych członków nie będzie stacjonowała broń nuklearna ani znaczące oddziały wojskowe, ani nie będzie budowana znacząca instalacja obrony. Uważamy, że ta część deklaracji jest dzisiaj nieaktualna, bo została złożona w zupełnie innych warunkach międzynarodowych zupełnie innej Rosji, w 1997 r., która nie wyrażała takiego imperialnego zachowania. Ponadto uważamy, że możemy dyskutować, co znaczy ˝znaczące˝, ˝substantial˝. Czy rozlokowanie dywizji czy brygady jest znaczące czy nie? Tutaj trwają w tej chwili dyskusje w ramach NATO, jaki ma być charakter tej obecności, jaki charakter uzbrojenia, które może stacjonować na terenie Polski, i jak to będzie wymieniane, aby zapewnić stałą obecność poprzez wymianę oddziałów, pododdziałów, dla których nie będzie się budować baz, miast, jakie istniały czy istnieją do dzisiaj jeszcze np. w Niemczech, w zachodniej części Niemiec. Czyli, jeśli ktoś mówi, że nie będzie baz, to w rozumieniu takich miast żołnierskich, jakie funkcjonowały w Niemczech. Natomiast mówimy o stałej obecności, która może być poprzez rotację, wymianę de facto, tak aby za każdym razem, każdego dnia w Polsce rzeczywiście byli żołnierze, sojusznicy. Na tym to polega.
Krótko, straż graniczna Unii Europejskiej. Jesteśmy za wzmocnieniem granic zewnętrznych, natomiast problem polega na tym, że Unia chciałaby stworzyć ekstraordynaryjny mechanizm, czyli doprowadzić do tego, że takie oddziały straży granicznej byłyby kierowane na zewnętrzną granicę danego państwa nawet bez zgody danego państwa. Uważamy, że to jest precedens, który może doprowadzić do tego, że również w innych rozwiązaniach ta niewybrana w demokratycznych wyborach w całej Europie Komisja decydowałaby o rozwiązaniu politycznym czy gospodarczym w jakichś innych dziedzinach. (Oklaski)
(Poseł Marek Krząkała: Jak uszczelnić tę granicę w Grecji?)
Jest tyle grup pytań. Oczywiście my notowaliśmy wszystkie i postaramy się na te szczegółowe pytania, które były, odpowiedzieć państwu na piśmie.
(Poseł Andrzej Halicki: A otrzymamy te dokumenty dla Komisji Weneckiej?)
Komisja Wenecka przyjeżdża do Polski 8 lutego. Będzie też, będę chciał, nawet już wyraziła chyba gotowość spotkania się parlamentarzystami. Wszyscy państwo dostaniecie materiały.
(Poseł Cezary Grabarczyk: My chcemy się przygotować.)
Są te materiały, które państwo uchwaliliście.
(Poseł Andrzej Halicki: Jest jeszcze memorandum, które przygotowuje...)
To są memoranda przygotowywane przez instytucje rządowe. Każda z instytucji, którą Komisja Wenecka chce odwiedzić, może swoją narrację przedstawić. Również państwo możecie przedstawić albo występować do tych instytucji.
(Poseł Cezary Grabarczyk: Ale my chcemy...)
Jeśli przedstawimy taką narrację, oczywiście przekażemy państwu, też się z tym zapoznacie.
(Poseł Andrzej Halicki: O to pytam, dziękuję.)
To są w większości te tematy, które chciałem poruszyć. Natomiast krótko na koniec. Państwo macie, opozycja, ta główna opozycja, ciągle pewną konfuzję w tej chwili, ponieważ nie bardzo jesteście w stanie jakby zrozumieć, pogodzić się z tymi stereotypami czy brakiem tych stereotypów.
(Poseł Andrzej Halicki: To wy macie problem z nami.)
Przypięliście nam pewne, stygmatyzowaliście nas, mówiąc przed miesiącami, że jeśli PiS dojdzie do władzy, będzie wojna z Rosją. Nie ma z Rosją, to co trzeba? To trzeba zrobić odwrotną narrację. Aha, to kochają Putina w takim razie. (Wesołość na sali, oklaski) Tak źle, tak niedobrze. Wysłali delegację na roboczym szczeblu, kupili jakąś ropę, to znaczy, że są to dowody na to, że knują z Putinem, prawda? No nie. Teraz jeśli...
(Poseł Jerzy Borowczak: Bo za drogo.)
...kupili najtańszą, bo jest... Możliwości dywersyfikacji ropy są, ponieważ gdyby się...
(Poseł Cezary Grabarczyk: Taka była konkretna cena.)
(Poseł Andrzej Halicki: Powyżej rynkowej.)
To są handlowe warunki, o tym się nie mówi. Ja tego nawet nie znam, bo to Orlen kupuje.
(Poseł Cezary Grabarczyk: Ale nie chcecie powiedzieć.)
Ale my też nie znaliśmy, jak wy z Pawlakiem negocjowaliście cenę gazu na kilkanaście lat. Powiedzieliście to komuś? Powiedzieliście to komuś? Nie powiedzieliście. (Oklaski) Zasłanialiście się tajemnicą handlową.
(Głos z sali: Była komisja.)
Chciałem powiedzieć, ponieważ dwadzieścia kilka lat spędziłem jako czynny dyplomata w MSZ i w innych instytucjach, od trzydziestu kilku lat wykładam dyplomację, na czym polega problem. Nie chcę dochodzić do dalekiej przeszłości, początków naszej suwerenności, powiedzmy, kilkanaście lat. Za SLD głównym kierunkiem współpracy były Stany Zjednoczone. Sojusz Lewicy Demokratycznej, którego już nie ma dzisiaj w parlamencie, chciał się uwiarygodnić i był często jako neofita bardziej radykalny, proamerykański niż wszyscy, stąd też było to postawienie na jedną kartę. Państwo uznaliście, jeden z waszych polityków, że współpraca z Amerykanami to murzyńskość.
(Poseł Elżbieta Kruk: Tak.)
Idziemy w drugą stronę, ścisła współpraca z Niemcami będzie nas przyciągała do decyzyjnego centrum Unii Europejskiej. Postawiliście na drugą kartę. My, zgodnie z zaleceniami skromnego wykładowcy i urzędnika MSZ, uważamy, że dyplomacja to gra na wielu fortepianach i chcemy dalej współpracować z Niemcami, chcemy dołączyć do tej współpracy Wielką Brytanię, chcemy utrzymać Trójkąt Weimarski. (Oklaski) Nie chcemy utrzymać trójkąta kaliningradzkiego, bo to jest polityczne zombi. Chcemy rozszerzyć naszą współpracę o różne kręgi współpracy regionalnej. Chcemy być we wszystkich tych strukturach regionalnych: bałkańskich, środkowoeuropejskich, z Bałtami czy z państwami nordyckimi. To się nazywa gra na wielu fortepianach. To się nazywa w biznesie, że nie kładzie się wszystkich assets do jednego koszyka, tylko się rozkłada po to, żeby mieć możliwość współpracy. Wy skoncentrowaliście się na jednej współpracy. Zniszczyliście instrumenty oddziaływania, wycofując np. wojska ze wszystkich operacji, bo uznaliście, że to nie jest instrument odgrywania politycznego itd. To jest instrument odgrywania politycznego. Mógłbym tu dać troszkę dłuższy wykład na ten temat, bo niektórym by się przydał, ale zapraszam do Ministerstwa Spraw Zagranicznych na otwarte drzwi. Wtedy dłużej porozmawiamy sobie, jak powinna wyglądać profesjonalna dyplomacja. Dziękuję państwu. (Oklaski)
(Głos z sali: Brawo!)
Przebieg posiedzenia