8. kadencja, 10. posiedzenie, 2. dzień (29-01-2016)

4. punkt porządku dziennego:

Informacja ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2016 roku.

Poseł Marek Krząkała:

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Z wielką uwagą wysłuchałem pana exposé i nowej próby nakreślenia zadań polityki zagranicznej. Muszę powiedzieć, że w odniesieniu do swoich poprzedników, szukając pozytywnych aspektów pana wystąpienia, potwierdził pan, że silna i bezpieczna Polska to jeden z najważniejszych priorytetów, jaki będzie pan realizował. Zresztą kwestię bezpieczeństwa podnosił pan wielokrotnie - i myślę, że na tej sali co do tej kwestii panuje absolutna zgoda - ale niepokojące jest to, że w swojej wizji przestawił pan akcenty, jeżeli chodzi o kraje, z którymi chce pan budować sojusze. Pana raczej pobożnym życzeniem są silniejsze relacje ze Stanami Zjednoczonymi, dla których nadrzędnym celem obecnie jest walka z Państwem Islamskim, zaangażowanie w sytuację na Bliskim Wschodzie, z Wielką Brytanią, która za chwilę będzie chciała wyjść z Unii Europejskiej, i państwami Europy Środkowo-Wschodniej. I można by się, panie ministrze, z tym zgodzić, gdyby tę współpracę z krajami Grupy Wyszehradzkiej chciał pan rozwijać dodatkowo, ale nie kosztem czy zamiast naszych dotychczasowych dobrych, partnerskich relacji z Niemcami, z krajem, którym, z przykrością to muszę powiedzieć, ministrowie nowego rządu na nowo straszą Polaków, sięgając do wypominania nazistowskiej przeszłości, a pan, panie ministrze, stara się robić dobrą minę do złej gry. To pytanie o sojusze wydaje się być kluczowe.

    Kluczowe jest pytanie, w jakim miejscu będzie Polska za 25 lat, ba, w jakim miejscu będzie Polska za 4 lata. Z kim będzie współpracować i kto będzie naszym strategicznym partnerem? Co stanie się z naszym dorobkiem 25 lat wolności? Zostanie on pomnożony czy roztrwoniony? Sam pan, panie ministrze, wyraził obawy o stan naszej demokracji, zgłaszając wątpliwości do Komisji Weneckiej w sprawie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Ze zdefiniowaniem zadań naszej polityki zagranicznej nie było problemu i wątpliwości po 1989 r. Wtedy postawiliśmy sobie cztery cele: wejście do Unii Europejskiej, wejście do NATO, wprowadzenie zasad wolnego rynku i demokracji opartej na wolności i praworządności. Ale sam pan wie, że nic nie jest dane raz na zawsze. I przypomnę panu, że gorącym orędownikiem wejścia Polski do Unii Europejskiej były Niemcy, z którymi 25 lat temu podpisaliśmy traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Było to konsekwencją żmudnego i niełatwego pojednania między naszymi narodami, począwszy od listu biskupów z 1965 r. z przesłaniem: przebaczamy i prosimy o wybaczenie.

    Panie Ministrze! Czy nie odnosi pan wrażenia, że dzisiaj po nieodpowiedzialnych wypowiedziach ministrów pańskiego rządu roztrwaniamy wysiłek tysięcy osób, dla których problem pojednania z Niemcami był sensem życia, a relacje dobrosąsiedzkie były istotne, żeby utrzymać jedność kontynentu europejskiego? O tej jedności wspominał pan kilka dni temu w swoim ostatnim wywiadzie cytowanym przez ˝The Australian˝. Panie ministrze, proszę mi zatem powiedzieć, jak konkretnie zamierza pan obchodzić czerwcową rocznicę 25 lat podpisania traktatu. Jak zamierza pan podsumować ten dorobek? Jakie tak naprawdę miejsce w naszych relacjach zajmują Niemcy? I nie pytam tutaj o gospodarkę, bo przecież pan wie, że udział Niemiec w naszym eksporcie przekracza 25%, a w imporcie 23%. Pan akurat wie, że ten, kto chce zaszkodzić niemieckiej gospodarce, szkodzi jednocześnie polskiej, ponieważ jest to system naczyń połączonych. Bardzo szkoda, że nie wiedzą tego ci z pańskiej partii, którzy nawołują do bojkotu niemieckich produktów.

    Dzisiaj Europa stoi w obliczu wielu wyzwań, począwszy od tak podkreślanej przez pana polityki bezpieczeństwa, wspólnej polityki energetycznej po politykę azylową czy migracyjną. To są aktualne pola współpracy. Panie ministrze, proszę powiedzieć, co udało się panu uzgodnić z pana odpowiednikiem z Niemiec, ministrem Steinmeierem. ˝Frankfurter Allgemeine Zeitung˝ podaje, że poza kurtuazją niestety niewiele. To smutne, ale miał pan to po części na własne życzenie, kiedy po krytycznych wypowiedziach niektórych polityków niemieckich, ale europejskich, reprezentujących Parlament Europejski czy Komisję Europejską, wezwał pan na dywanik niemieckiego ambasadora, a przecież pan doskonale wiedział, że akurat ci niemieccy politycy nie reprezentowali niemieckiego rządu. Dlatego chciałem zapytać, jaki miał pan pomysł na rozmowy z Niemcami.

    Otwartość i szczerość w rozmowach, o których pan wspominał w exposé, była obecna w poprzednich latach. Jakie działania zamierza pan podjąć w odniesieniu do planowanej budowy drugiej nitki gazociągu północnego? Jakich argumentów zamierza pan użyć, by zaangażowanie Niemiec na Bliskim Wschodzie nie odbyło się kosztem polityki wschodniej? Jak chce pan przekonać Niemców do wzmocnienia wschodniej flanki NATO? Ja wiem, że trzeba dbać o atmosferę przy rozmowach, i to dobrze, ale to nie wszystko. Jednym słowem, panie ministrze, żeby zmierzać do końca, jakie ma pan argumenty, by sprawić, że Niemcy będą bardziej europejskie, a nas będą dalej traktować jako równorzędnego partnera, który bierze współodpowiedzialność za Europę i czyni to w imię tych wartości, o których pan wspomniał w exposé, ale jednocześnie z uwzględnieniem zasady solidarności?

    I podpowiem panu na koniec. Niech pan weźmie przykład z ministra Krzysztofa Skubiszewskiego, którego dalekowzroczność doprowadziła do powstania polsko-niemieckiej wspólnoty interesów. Niech pan kontynuuje w imię odpowiedzialności za losy naszego kraju program współpracy załączony 5 lat temu do wspólnej deklaracji obu rządów, Polski i Niemiec, ˝Sąsiedzi i partnerzy˝, a wtedy rzeczywiście będzie tak, że protokół zbieżności będzie znacznie większy niż protokół rozbieżności. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia