8. kadencja, 11. posiedzenie, 2. dzień (10-02-2016)
9. punkt porządku dziennego:
Pytania w sprawach bieżących.
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa Marek Zagórski:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panowie Posłowie! Sprawa prywatyzacji kopalni była już wielokrotnie analizowana, jest analizowana w ministerstwie. Przede wszystkim była przedmiotem kontroli Najwyższej Izby Kontroli, która zgłosiła w tej sprawie cały szereg wątpliwości.
Na wstępie przypomnę, jak ten proces przebiegał, bo myślę, że to jest dosyć ważne. Otóż cały proces rozpoczął się 14 lipca 2011 r., choć trzeba mieć świadomość tego, że w ogóle cały ten proces zaczął się dosyć niefortunnym sposobem prywatyzacji całego zespołu elektrowni w 1999 r. Wtedy dokonano oddzielnie prywatyzacji elektrowni, zostawiając kopalnie. Dnia 14 lipca ukazało się ogłoszenie. Na to ogłoszenie wpłynęły trzy oferty. Jedna z Zespołu Elektrowni PAK, druga z firmy Społem Plus, a trzecia z Carlson Private Equity. Po analizie wstępnych ofert zostały dopuszczone dwie firmy - Społem Plus i PAK, które złożyły oferty wiążące. Przy czym oferta wiążąca Zespołu Elektrowni PAK wynosiła 120 793 tys. zł za pakiet akcji obu kopalni, a oferta firmy Społem Plus wynosiła 263 531 tys. Przy czym ofertę Społem Plus odrzucono z uwagi na to, że inwestor nie przedstawił wiarygodnych źródeł finansowania transakcji. W związku z tym przystąpiono do negocjacji tylko z Zespołem Elektrowni PAK. Z zespołem elektrowni przeprowadzono negocjacje w kwietniu 2012 r., od marca do kwietnia 2012 r. i w trakcie tych negocjacji, warto to powiedzieć, pojawiły się trzy oferty. Pierwsza oferta, wstępna, jeszcze przed rozpoczęciem, wynosiła prawie 150 mln. Oferta wiążąca była przedstawiona na kwotę blisko 121 mln. W trakcie negocjacji pojawiła się poprawiona oferta wiążąca na kwotę prawie 185 mln, a ostateczna cena, którą wynegocjowano, wyniosła 175,5 mln zł, czyli ta rozbieżność cenowa już na samym początku tego procesu była dosyć duża.
Negocjacje, które zakończyły się 19 kwietnia, nie obejmowały kwestii pracowniczych. Te co do zasady z reguły uzgadniane są między stroną związkową a inwestorem, przy czym w tym przypadku one zakończyły się niepowodzeniem i nie zawarto porozumienia ze stroną społeczną. Dnia 28 maja została podpisana umowa sprzedaży, która, tak jak powiedziałem, obejmowała cenę transakcyjną w wysokości 175 499 tys. - cenę zakupu obu kopalni, przy czym za Adamów inwestor zaoferował i zapłacił kwotę 67 320 tys. zł. Zespół elektrowni zobowiązał się do inwestycji w wysokości 250 mln i zadeklarował gwarancje pracownicze dla załogi Adamowa i Konina - zatrudnionej bezpośrednio przy produkcji, przy wydobyciu węgla przez okres 36 miesięcy, a pozostałym pracownikom przez okres 6 miesięcy.
Cena, która została ustalona, była o 6,8% wyższa od dolnego progu wartości rekomendowanej przez doradcę, o 18,3% niższa od górnego progu wartości rekomendowanej przez doradcę prywatyzacyjnego, ale o ponad 70% niższa od górnego progu wartości uzyskanej w wyniku wyceny metodą porównawczą. Bo trzeba pamiętać, że przy prywatyzacji przyjmuje się co najmniej dwie oferty. W tym przypadku wyceny zaproponowane przez doradcę były dwie, czyli metodą zdyskontowanych przepływów pieniężnych i metodą mnożnikową. I tutaj pojawiają się bardzo duże rozbieżności, dlatego że przy przyjętej ofercie, czyli metodą zdyskontowanych przepływów pieniężnych, cena za jedną akcję mieściła się w przedziale między 6,18 zł a 8,08 zł, natomiast gdyby przyjąć metodę mnożnikową, ta cena powinna mieścić się w przedziale od 18,22 zł za akcję do 22,48 zł za akcję spółki.
Doradca rekomendował cenę niższą, dlatego że, jak twierdził, horyzont czasowy działalności kopalni jest krótki. Przewidywano, że do 2017 r. będzie się tam odbywało wydobycie. Natomiast NIK - i my się z tym poglądem zgadzamy - zwraca uwagę, że pomimo założenia zakończenia wydobycia przyjęto, że nakłady inwestycyjne będą się zwiększały w kolejnych latach, a ich łączny poziom w okresie objętym prognozą wyniesie 241 mln tylko w kopalni Adamów, natomiast całe zobowiązanie inwestycyjne w wysokości 250 mln odnosiło się do dwóch kopalń. To też miało spowodować obniżenie ceny. W związku z tym ostatecznie zaproponowana cena wynosiła 67 mln w odniesieniu do kopalni Adamów, natomiast oszacowana (Dzwonek) jej wysokość, gdybyśmy przyjęli tę drugą metodę odrzuconą przez doradcę, powinna wynieść 177 mln, tylko za Adamów. A ostateczna cena za obie kopalnie to 175 mln.
Uważamy, że ten tryb prywatyzacji był rzeczywiście wadliwy, tym bardziej że działalność kopalni była rentowna, tym bardziej że środki obrotowe, którymi dysponowała, wynosiły 65 mln zł i, co jest ważne, kopalnia nie była zadłużona. Tak więc oceniamy ten proces prywatyzacji jako bardzo zły. Sprawdzamy w tej chwili i analizujemy wykonywanie zobowiązań inwestycyjnych i zobowiązań pracowniczych wynikających z umowy i będziemy mieli w tej kwestii odpowiedź mniej więcej w ciągu 1,5 miesiąca. Przede wszystkim przyglądamy się kwestii nakładów inwestycyjnych.
Przebieg posiedzenia