8. kadencja, 14. posiedzenie, 2. dzień (17-03-2016)
13. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Polityki Senioralnej oraz Komisji Zdrowia o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (druki nr 261 i 336).
Poseł Ewa Kopacz:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Chciałabym zacząć od oczywistości, że nawet wtedy, kiedy w małym stopniu pomagamy seniorom, to ma to swój sens. Dlatego też z całą determinacją przez ostatnie lata koalicja rządząca Platforma-PSL realizowała politykę senioralną. Politykę senioralną, którą wpisała w politykę prorodzinną. Ale oparła tę politykę senioralną przede wszystkim na bardzo trwałym fundamencie, jakim jest solidarność międzypokoleniowa. Wiecie państwo, że tę politykę stosowaliśmy przez 8 lat. Nie czas i pora, żeby dzisiaj wymieniać, co zrobiliśmy dla seniorów. Oni to wiedzą najlepiej. Szkoda tylko, że ekipa, która przyszła po nas, po wyborach w październiku, nie zdecydowała się na kontynuację tej polityki. Macie państwo do tego prawo oczywiście, żeby przedstawiać swoje pomysły. Skoro o tych pomysłach, to chciałabym właśnie mówić o pomyśle, który teraz jest prezentowany w formie ustawy.
Chcę zacząć... Szkoda, że nie ma pana ministra Radziwiłła, bo chciałam zacząć od podziękowań dla pana ministra Radziwiłła. Szczerość, jak państwo wiecie, nie jest szczególną cechą obecnej ekipy rządzącej. Z tym większym uznaniem należy przyjąć chwilę szczerości, która przydarzyła się ministrowi zdrowia podczas obrad komisji. Pan Radziwiłł powiedział bowiem, że naiwnością była wiara tych, którzy obietnicę wyborczą PiS o bezpłatnych lekach dla seniorów wzięli za zapowiedź bezpłatnych leków dla seniorów. Żaden inny reprezentant rządu nie ujął tego lepiej. Pan minister szczerze i otwarcie powiedział de facto Polakom: Jeśli uwierzyliście w nasze obietnice przedwyborcze, to byliście po prostu naiwni. Wszyscy jak tu siedzimy, większość z nas pracuje w służbie zdrowia. Wiemy, że na naiwność nie ma środków farmaceutycznych. Z niej leczy wyłącznie doświadczenie, i to najbardziej doświadczenie bolesne.
Żebym nie była gołosłowna, chciałabym zacytować te słowa pana ministra. Pan minister na moje pytania odpowiedział: Mówiąc o bezpłatnych lekach w kampanii wyborczej, mieliśmy na myśli, nie mieliśmy na myśli wszystkich leków. Szczerze mówiąc, jest to zabawa semantyczna. Nie wiem, czy sformułowanie ˝bezpłatne leki˝ oznacza ˝bezpłatne wszystkie leki˝. Może ktoś tak to zrozumiał. Jeśli mówimy o bezpłatnych wszystkich lekach i jeśli ktoś, powiem wprost, w swojej naiwności sądził, że takie leki, bo to są leki, sprzedawane dzisiaj na stacjach benzynowych będą wydawane za darmo, to przepraszam, ale niczego takiego nie mieliśmy na myśli.
Panie ministrze, chcę panu powiedzieć, że dla pana to jest tylko i wyłącznie zabawa semantyczna, a dla tych starszych ludzi, którzy w kampanii słyszeli wasze słowa, to była nadzieja. Najgorszą rzeczą, jaka może się zdarzyć politykowi, to grać ludzką nadzieją. Szczególnie zwracam się do tych, którzy zajmują się opieką zdrowotną. Mówiąc krótko, obdarliście tych ludzi z nadziei, oszukaliście ich w kampanii. Ale pan, panie ministrze Radziwiłł - mam nadzieję, że pan minister Łanda, siedzący tu podczas tych obrad, przekaże te słowa panu ministrowi - powinien wiedzieć najlepiej i nie bawić się w zabawę semantyczną na posiedzeniach Komisji Zdrowia, kiedy tam obradują ludzie, którzy mają doświadczenie i wiedzę o systemie. Otóż pan dokładnie to wie i ci, którzy uczestniczyli w tejże debacie, wiedzą bardzo dokładnie, że leki refundowane to są te leki, które przepisuje się na receptę, że dzisiaj ci 75-latkowie i starsi nie zostawiają setek złotych na stacjach benzynowych, ale przy okienkach aptecznych. Tak więc dobrze by było skończyć te zabawy semantyczne, jak pan to raczył powiedzieć.
A teraz merytorycznie. Po pierwsze, w tym projekcie już sama definicja grupy docelowej świadczy o złej diagnozie lokalizacji barier ekonomicznych. Mówimy: wszystkim po 75. roku życia. Nie mówimy o tych, którzy w tej chwili mają największe kłopoty, którzy odchodzą od tych okienek, o tych, których państwo tak często stawiacie za wzór, traktujecie jako sztandar tej ustawy, o tych, którym właśnie przede wszystkim trzeba pomagać. Otóż pomagacie nie tylko im, lecz także wszystkim, którzy skończyli 75 lat, wiedząc jednocześnie, że niekiedy grupą najbardziej wykluczoną ekonomicznie są chociażby dzieci przewlekle chore z wielodzietnych rodzin. Projekt zakłada uprzywilejowanie również tych, którzy dzisiaj nie należą do najbiedniejszej grupy emerytów, rencistów czy ludzi po 75. roku życia. Beneficjentami będą tu również te dobrze w tej chwili uposażone wdowy po funkcjonariuszach SB. Będą w tej grupie, bo oni również dostaną ten przywilej.
Mamy zatem do czynienia z psuciem kilku systemów. Wydatkuje się z budżetu niemałe pieniądze, nie mając gwarancji osiągniecia celów zdrowotnych. Mogę odważnie powiedzieć: to jest jawna niegospodarność. Obietnica mówiła: bezpłatne leki dla osób 75+. Obietnica nie zawierała w sobie żadnych ograniczeń. Na podstawie projektu nie można powiedzieć, co będzie bezpłatne ani jak długo będzie bezpłatne. Jedno jest pewne: nie wszystkie leki. Zatem obietnica wyborcza nie zostanie dotrzymana. Rodzą się następne pytania: Jeśli nie wszystkie, to które? Których firm farmaceutycznych? Czy dzisiaj bez tych czytelnych kryteriów zapisanych w ustawie pan minister Radziwiłł razem z panem ministrem Łandą usiądą i będą się zastanawiać przy kawie, który lek powinien znaleźć się w pierwszym obwieszczeniu? Jeśli ktoś mi powie, że kryteria, według których leki powinny znaleźć się na tej liście, to skuteczność i bezpieczeństwo, to informuję ministrów, którzy o tym powinni wiedzieć, że wszystkie leki refundowane muszą być bezpieczne i skuteczne. One przeszły swoje procedury: raz w urzędzie rejestracji leków, a drugi raz - kiedy podejmowano decyzję o refundacji.
Zastanawiam się, dlaczego pan minister Radziwiłł odpowiedział i powiedział, że będzie wspierał seniorów po 75. roku życia w obszarze najdroższych leków. To zastanawiające. Chcę powiedzieć, że gdybyśmy dzisiaj wprowadzili - a taką poprawkę składaliśmy, niestety państwo ją odrzuciliście - lek najtańszy, najtańszy lek w grupie terapeutycznej, to za chwilę wytworzylibyśmy na rynku farmaceutycznym zdrową konkurencję o dostęp do tego, aby stać się podstawą limitu w danej grupie terapeutycznej. Ale jeśli tego nie robimy dzisiaj, to jest wrażenie, że nie wydaje się własnych pieniędzy. W związku z tym te pieniądze są wydawane bez pomysłu, bez transparentności, przejrzystości i bez kryteriów.
Chcę również zapytać: Czy obwieszczenie, które będzie prezentowane przez ministra zdrowia, będzie miało swoje uzasadnienie? Czy będzie uzasadnienie, dlaczego na tę listę trafiły dokładnie te, a nie inne, leki?
Ostatnia dość istotna rzecz, którą chcę poruszyć, to to, że projektodawca przypisuje prawo do wystawiania recepty osobie wystawiającej: lekarzowi bądź pielęgniarce podstawowej opieki zdrowotnej i lekarzowi, który zaprzestał wykonywania zawodu. Dopiero co ustawą o zmianie ustawy o informacji w ochronie zdrowia, także na wniosek samorządu lekarskiego, zmieniono filozofię refundacji poprzez przypisanie uprawnień do refundacji pacjentowi, a nie osobie, która wystawia receptę. Dzisiaj, przypisując tę rolę tylko i wyłącznie lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej, zmieniamy tę ideę, mimo że zapisy ustawy są zupełnie inne. Mówimy, że dzisiaj przywilej refundacji przypisujemy lekarzowi i pielęgniarce POZ. Słyszałam, że mogłoby się tak zdarzyć, że leki, które byłyby przepisywane zarówno przez specjalistów, jak i przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, byłyby nadużywane. Otóż chcę panu powiedzieć, panie ministrze, że mam przed sobą Dziennik Ustaw z 23 stycznia 2014 r. i rozporządzenie ministra w sprawie informacji gromadzonych przez apteki oraz informacji przekazywanych Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Nie jest prawdą, że dzisiaj nie mamy instrumentów do tego, żeby sprawdzić, kto ile leków dostał w aptece, ile leków przepisał dany lekarz. Dzięki temu rozporządzeniu uzyskanie tej informacji, oczywiście post factum, jest możliwe, i tak czyni Narodowy Fundusz Zdrowia. (Dzwonek)
Ostania rzecz, którą chciałbym na koniec państwu powiedzieć. Trochę żal mi jest w tej chwili ministra zdrowia, bo za chwilę będzie się borykał również z nowymi chorobami, które oto w ramach kooperacji rządowej przedstawiają jako duży problem inni ministrowie. Dzisiaj pan minister obrony, pan minister Macierewicz mówi, że trzeba się zająć w sposób szczególny populacją na Dolnym Śląsku i na zachodnim Pomorzu, bo tam obywatele są naświetlani, i to naświetlni falami elektromagnetycznymi. Tym sposobem oczywiście wprowadził nowy system, nową jednostkę chorobową. A wierzę w to, że w ramach solidarności międzyrządowej pewnie pan minister Radziwiłł będzie miał bardzo duży problem, żeby tym się nie zająć w szybkim czasie. Żal mi również pana ministra Łandy, który jeszcze przed wejściem do rządu w swoich publicznych wystąpieniach dość krytycznie wyrażał się na temat bezpłatnych leków. Ale, jak się okazuje, wystarczy tylko zmienić swoje miejsce działania i optyka również się zmienia.
Panie Ministrze! Trudno nie życzyć panu sukcesów, bo w takim resorcie sukcesów życzyć trzeba każdemu. Zakładam też, że jako lekarz ma pan dobre intencje i dobrą wolę. Niestety jako polityk w złym rządzie służy pan złej sprawie, ale życzę powodzenia nie panu w tej trosce o seniorów. Życzę dzisiaj powodzenia seniorom, żeby dostali dokładnie to, co im obiecaliście, żeby dostali bezpłatne leki, bo tak mówiliście w kampanii. Ale znając waszą politykę, kiedy mówicie, że każde dziecko, to wtedy zaczyna się od drugiego dziecka, kiedy mówicie, że wszystkie leki, to wtedy są tylko niektóre leki bezpłatne. Mam już obawy, co będzie, kiedy będziecie mówić o skracaniu kolejek. Kiedy powiecie, że skróciliście kolejki, to nagle się okaże, że skróciliście kolejki do windy w szpitalu, a nie do specjalisty. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia