8. kadencja, 16. posiedzenie, 1. dzień (12-04-2016)

Oświadczenia.

Poseł Teresa Hałas:

    Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Szanowni Państwo! W każdym człowieku trzeba umieć dostrzec jego wrażliwość i pracę na rzecz wartości. Dzisiaj chcę opowiedzieć o chłopaku z gitarą, który zasłużył sobie na najlepsze wspomnienia, o Krzysztofie Klenczonie, bo o nim mowa. W tym roku 7 kwietnia minęła 35. rocznica od jego tragicznej śmierci.

    Krzysztof Antoni Klenczon urodził się 14 stycznia 1942 r. w Pułtusku. Był wybitnym polskim kompozytorem, wokalistą i gitarzystą muzyki rockowej, założycielem i współzałożycielem takich zespołów jak Niebiesko-Czarni, Pięciolinie, Czerwone Gitary, Trzy Korony. Jednak najlepsze jego lata muzyczne, jak sam wyznał, przypadają na pracę z zespołem Czerwone Gitary. Czerwone Gitary jako formalna grupa została założona 3 stycznia 1965 r. w gdańskiej kawiarni Cristal między godz. 11 a godz. 14.30. Zespół ten śmiało można nazwać mianem zjawiska muzycznego. ˝Matura˝, ˝Anna Maria˝, ˝Kwiaty we włosach˝, ˝Jesień˝, ˝Wróćmy na jeziora˝, ˝Historia jednej znajomości˝, ˝Biały krzyż˝ to utwory, które na trwałe wpisały się w zbiorowej świadomości Polaków i do dzisiaj są rozpoznawalne przez miliony słuchaczy.

    ˝Biały krzyż˝ to piosenka, która narodziła się z rodzinnej historii Klenczonów. Ojciec Krzysztofa, Czesław, był partyzantem AK, żołnierzem wyklętym, który po wyroku skazującym w 1946 r. przez 10 lat ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem. Do Szczytna powraca dopiero po tzw. odwilży politycznej. To na podstawie rozmów ojca z synem w 1968 r. powstaje ˝Biały krzyż˝. Utwór ten na festiwalu w Opolu w 1969 r. zdobywa główną nagrodę ministra kultury. Rok później, w 1970 r., Krzysztof Klenczon odchodzi z Czerwonych Gitar i tworzy nowy zespół Trzy Korony oraz takie utwory, jak ˝10 w skali Beauforta˝, ˝Nie przejdziemy do historii˝, ˝Bierz życie, jakie jest˝. W 1972 r. w Sali Kongresowej w Warszawie daje swój ostatni koncert przed wyjazdem z rodziną do Stanów Zjednoczonych. Jest to dla niego bardzo trudny moment. Zaryzykuję stwierdzenie, że Krzysztof Klenczon nigdy nie odnalazł się w Ameryce. Bardzo tęskni za Polską, to tam pisze kilka utworów świadczących o jego słowiańskiej duszy i tęsknocie za ojczyzną, takich jak ˝Latawce z moich stron˝, ˝Wiśniowy sad˝, ˝Muzyka z tamtej strony dnia˝, ˝Dom˝. 26 lutego 1981 r. Krzysztof Klenczon w klubie Mirford w Chicago gra koncert charytatywny, z którego dochód w części ma być przeznaczony na leczenie polskich dzieci. To był ostatni jego występ. W drodze powrotnej ulega wypadkowi, trafia do szpitala, gdzie po 40 dniach przegrywa walkę o życie, mając zaledwie 39 lat. W lipcu jego prochy powracają do Polski, by spocząć na cmentarzu w Szczytnie. Żegnają go tłumy, ludzie obsiadają dachy i drzewa, w mieście zamiera ruch kołowy. Jego pogrzeb stał się manifestacją miłości do pięknej twórczości i osobowości, hołdem tysięcy fanów, którzy żegnali go na zawsze.

    Krzysztof Klenczon żyje w swoich utworach i w naszej pamięci. W Warszawie jedna z ulic nosi jego imię. W Szczytnie co roku organizowane są koncerty i festiwale jego muzyki. W Gdyni 11 października 1993 r. powstało stowarzyszenie muzyczne jego pamięci pod nazwą ˝Christopher˝ i pod kierownictwem Wiesława Wilczkowiaka.

    Krzysztof Klenczon, ˝Niuniek˝, bo tak go nazywali koledzy z branży, to wybitny artysta muzyki rockowej bogatych lat 60. i 70. ubiegłego stulecia. Wszystko zawdzięczał swojemu talentowi i ciężkiej pracy samouka. Jego muzyka zawsze niosła się tam, gdzie woda i las. Dziś niesie się z obłoków na ziemię.

    Bo życie kochał jak szalony,

    Razem z gitarą szedł przez park.

    Świtem słowiki szczęścia gonił,

    Nad białym krzyżem schylił kark. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia