8. kadencja, 19. posiedzenie, 1. dzień (18-05-2016)
Oświadczenia.
Poseł Małgorzata Golińska:
Szanowna Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Zbliża się 1 czerwca, Międzynarodowy Dzień Dziecka - święto radosne, pełne uśmiechniętych dziecięcych, ale pewnie i dorosłych twarzy. Dzieci z natury są ufne, roześmiane, spokojne. Najlepiej i najbezpieczniej czują się w ramionach kochających i dbających rodziców. Bo takie powinno być dzieciństwo: beztroskie, radosne, spokojne, ma upływać na zabawie, żartach. Wtedy rodzą się najpiękniejsze wspomnienia... wspomnienia ludzi dorosłych.
Dzisiaj wśród nas żyje kilka tysięcy dorosłych osób, które nie mają, bo nie mogą mieć, dobrych wspomnień. Ich czas dzieciństwa, młodości przypadł na lata 1939-1945, okres II wojny światowej. Czas niemieckiej, a po 17 września również radzieckiej agresji na Polskę, czas ludobójstwa, terroru i okrucieństwa. Dzieci polskie ginęły podczas wojennych działań, w więzieniach, w obozach zagłady, były mordowane w katowniach gestapo. Te, które przeżyły, widziały matczyne łzy i bezsilność ojca. Często traciły rodziców, były zabierane od rodzin, wywożone w głąb III Rzeszy czy na Sybir, poddawane pseudomedycznym eksperymentom. Dzieci polskie cierpiały głód, zimno, brak dachu nad głową, często zaganiane były do pracy ponad siły. Widziały zbiorowe bezimienne mogiły. Dzieci Wojny.
Wyobraźmy sobie te kilkulatki lub nawet nastolatki po wojnie. Bez rodziców, bez domu, bez wsparcia, często bez dachu nad głową. W ich życiu, w ich ciele, a przede wszystkim w ich sercach i umysłach dokonano potwornej zbrodni.
Samotne dzieci i młodzież wykorzystywał peerelowski świat. Te, które nie dały się omamić, lądowały w ubeckich katowniach. Znów terror. Znów bezimienne mogiły. I wymazywanie z historycznej pamięci.
Jednak już po odzyskaniu wolności polityka ostatnich dwóch dekad również nie dostrzegła, że dzisiaj sędziwe już dzieci mają nie tylko szron na głowie. Mają głodową emeryturę i koszmary senne.
Z każdym rokiem Dzieci Wojny ubywa. To nie tylko przysłowiowy, ale naprawdę ostatni dzwonek, abyśmy upomnieli się za ich krzywdę, abyśmy wynagrodzili im cierpienie. Czy w partycypacji, w symbolicznym choć wynagrodzeniu krzywd nie powinien brać udziału rząd agresora? Pewnie niedługo, wraz ze śmiercią ostatniego Dziecka Wojny problem rozwiąże się sam. Tylko czy o to chodzi? (Oklaski)
Przebieg posiedzenia