8. kadencja, 19. posiedzenie, 2. dzień (19-05-2016)
19. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji oraz o uchyleniu ustawy o opłatach abonamentowych (druk nr 477).
Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska:
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Dziękuję za wszystkie uwagi, ponieważ przyznaję, że gdyby dane nam było pracować nad tym projektem, to zapewne część z nich warto by było nie tylko rozważać, ale i wprowadzić. Powiem wprost. Trochę jestem na tej sali i nie pamiętam projektu, który wychodziłby z parlamentu w takim kształcie, w jakim wchodził do tego parlamentu. Na tym polega praca, że korzysta się z różnych podpowiedzi, uwag, opinii, ekspertyz, wyliczeń. W przypadku projektu poselskiego sam projekt przygotowywany na pierwsze czytanie jest oczywiście znacznie uboższy o tego typu materiały, ponieważ jeszcze nie ma takich możliwości. W momencie gdy jest procedowany, oczywiście zarówno sejmowe, jak i klubowe agendy będą w stanie sukcesywnie przygotowywać i wyliczenia, i opinie, ekspertyzy.
Natomiast chcę się odnieść do paru przedstawionych tutaj zarzutów, uwag, więc powiem tak. Najbardziej ucieszył mnie głos pana przewodniczącego Jana Dworaka - jest jeszcze trochę kolegów z Prawa i Sprawiedliwości - ponieważ pan przewodniczący Dworak dobitnie udowodnił swoim wystąpieniem, że ani Platforma Obywatelska nie realizuje dokładnie polityki Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ani Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie jest agendą Platformy Obywatelskiej. Muszę powiedzieć, że ja uważam, że to jest bardzo dobre stwierdzenie. To tak, jeśli chodzi o wymowę tego wystąpienia, natomiast gdybyśmy mieli inne doświadczenia z opłatą abonamentową... Naprawdę bardzo proszę, żeby nie obciążać Donalda Tuska winą za to, że Polacy przestali płacić, bo Polacy przestali płacić, kiedy telewizją rządziła koalicja Prawo i Sprawiedliwość - Liga Polskich Rodzin - Samoobrona. Z tej koalicji wyłaniały się kolejne zarządy, kolejni prezesi i z tym programem działy się już takie rzeczy, że Polacy wtedy po prostu stwierdzili, tak jak teraz zaczynają twierdzić, że przestają na taką telewizję płacić. Z tego, co powiedział ówczesny przewodniczący Platformy, że abonament jest przestarzałą daniną i haraczem związanym z posiadaniem odbiornika, zwłaszcza Nowoczesna powinna się cieszyć, bo to faktycznie był jakiś horror. W tej chwili możemy korzystać z mediów publicznych, nie posiadając odbiorników, posiadając telefon komórkowy, Internet, tysiąc różnych rzeczy.
Natomiast ja przyznaję, że na etapie konstruowania tego projektu... On zresztą jest pokłosiem, w tym sensie był w biurku, bardzo różnych rozwiązań Platformy Obywatelskiej, jakie były, nad którymi prace, o czym mówiła tu pani poseł Augustyn, trwały 9 miesięcy. Projekt był nieco inaczej skonstruowany, bo np. rada mediów i to, że tu jest odpis 0,3%, to jest moje doświadczenie. Tam się rozbiło, bo tam były wpisywane kwoty. Ta kwota, która miała być waloryzowana co roku, w którymś momencie okazała się kwotą nie do przejścia dla budżetu w aktualnej sytuacji budżetu państwa. Tamto doświadczenie sprawiło, że tym razem zaproponowaliśmy taką konstrukcję. Wtedy też inaczej wyglądała ta rada i to przydzielanie pieniędzy, ale wtedy było usamodzielnianie ośrodków, wtedy było wszystko to, co jak gdyby tworzy istotę tego projektu. A więc w tym sensie nie jest to coś, co napisaliśmy w ciągu jednej nocy. Oczywiście ma luki, zgadzam się. Rzeczywiście ta platforma internetowa, to znaczy trzeba by znaleźć... Tu jest miejsce, w trakcie prac jest miejsce na tego typu rozwiązania. To może taka jak gdyby najważniejsza kwestia.
Pani poseł Kruk powiedziała, że takie powiedzenie, że tu 0,3, że co najmniej, że każdą ustawę można zmienić. Każdą można zmienić, o opłacie audiowizualnej też można zmienić. Przepraszam bardzo, ale jak słyszę takie argumenty, to mi się niedobrze robi. Każdą ustawę można zmienić. Można tę opłatę podnieść o 100%, można ją znieść, można tysiąc różnych rzeczy zrobić. A więc dokładnie takim samym regułom podlega to rozwiązanie, jak i każde inne, jeśli mówimy o finansowaniu, jeżeli w ogóle jest jakieś finansowanie.
Nie mogę natomiast się zgodzić, że to, że jest odpis z budżetu określonego procentu, uzależnia media od władzy, a to, że władza mianuje od stóp do głów wszystkich, którzy tam rządzą, to nie uzależnia, albo że to jest opłata, którą także ta władza dzieli. Co z tego, że ja zapłacę składkę audiowizualną, kiedy ona idzie w ręce przewodniczącego Rady Mediów Narodowych, a tego przewodniczącego wyznacza marszałek Sejmu. To nie jest uzależnienie? W naszej radzie są zespoły twórcze i one biorą za to odpowiedzialność. Nie ma właśnie tego uzależnienia. A więc to najbardziej mnie z tych uwag dotknęło.
Sprawa, która budzi tu tyle emocji, a ja to po prostu rozumiem, bo rzeczywiście trochę inaczej chyba na to patrzę. To jest kwestia tej misji i tych zadań. Tak to jest potraktowane, tak jest zresztą zapisane, że ˝wypełnianie misji oznacza w szczególności˝, czyli jest to katalog otwarty. Ja nic na to nie poradzę. Ja mediów nie traktuję jako narzędzia propagandy, tylko traktuję jako instytucję twórczą. A jak jest instytucja twórcza, to wara ustawodawcy od zapisania każdej kropki, każdego przecinka, każdego średnika, co ten twórca ma robić. To jest katalog, który jest katalogiem otwartym odnoszącym się do pojęć, w których się mieści dokładnie wszystko. Jeżeli będziemy pracowali nad tym projektem, a bardzo by mi na tym zależało jednak, to przecież też zgodnie z techniką legislacji i regulaminem można to uzupełniać, bo to nie wychodzi poza zakres nowelizacji, prawda? A więc zamiast wieszać psy na tym projekcie - przepraszam za kolokwializm, ale godzina już się robi późnawa - może warto powiedzieć, że dobrze byłoby, gdyby jeszcze było coś tam dodane. Być może rzeczywiście dobrze by było.
Nie chciałabym, żeby to dodawanie było w tonie dyskusji podczas tzw. wysłuchania, znaczy nie było to tak zwane, we wtorek było to wysłuchanie publiczne, i żebym się dowiedziała, że ustawa jest potrzebna po to, żeby media zdekomunizować i żeby pozbyć się tych ubeków, którzy siedzą w tych nieoznakowanych pokojach. To taką mamy alternatywę. Bardzo proszę, można tylko widzieć tamtą perspektywę, a tę odrzucać. Ale, jak mówię, tu nie można... Jeżeli ona jest alternatywna, to tym bardziej ja przynajmniej uważam, że powinna się znaleźć we wspólnych pracach.
I nie jest tak, że nic nie robiliśmy, bo w sprawie mediów publicznych na tej mównicy, w takiej samej roli, stoję już po raz trzeci w tych ostatnich kadencjach. Jedną ustawę zawetował ówczesny prezydent i nie udało nam się weta odrzucić. Druga ustawa rozbiła się o 990 mln, do dzisiaj pamiętam, nie było wtedy takich możliwości budżetowych, a to miało wchodzić już, wtedy właśnie zaczynał się kryzys i była zupełnie inna sytuacja. Po drodze były projekty opracowywane w ministerstwie, eksperckie, były projekty twórców i tysiąc innych projektów. Ta propozycja nie wzięła się znikąd, z sufitu, tylko z tych propozycji, jakie były, wybiera jakieś elementy, być może w związku z tym nie w każdym miejscu są one dobrze zaakcentowane, ale jak się pracuje nad ustawą, to można to wszystko zrobić.
Bardzo dużo było pytań o ośrodki regionalne. Powiedziałam bardzo wyraźnie, w najlepszych czasach, w 2015 r., telewizja publiczna otrzymała 440 mln zł, bo mamy sprawozdanie krajowej rady, na tym się opieram. Jeżeli będzie tak, że z tego 1100 mln duża telewizja dostanie 40%, a ośrodki regionalne - 23, to będzie 700 mln. Tak więc proszę się nie obawiać, z czego one będą się utrzymywały, bo one będą miały znacznie więcej pieniędzy niż teraz. To nie są żadne dotacje, to jest jałmużna, którą centrala ośrodkom regionalnym rzuca. Trudno nazwać dotacjami jakieś... W każdym razie to usamodzielnienie ma im dać stabilizację, a dofinansowanie - poczucie siły. Powtarzam, może nie starczyć, wtedy mogą się łączyć ze spółkami radiowymi.
Czy są precyzyjne wyliczenia ekonomiczne? Nie ma precyzyjnych wyliczeń ekonomicznych, bo nikt z nas, w naszym klubie, nie pracuje ani w telewizji, ani w radiu i po prostu trudno to do końca przewidzieć. Jeśli chodzi o te ograniczenia reklamowe, to jak powiedziałam, nie interesują mnie. Jeśli chodzi o kanały dla dzieci, kultura i historia, nie interesują mnie efekty ekonomiczne, interesuje mnie to, że w tych kanałach ma nie być reklam. Po prostu w ogóle tym się w tej perspektywie... Natomiast jeśli chodzi o te ograniczenia, ten czas bezreklamowy, to ponieważ nadawca będzie miał prawo sobie wybierać te godziny, to też nie jestem w stanie przewidzieć dokładnie, ile to jest strat. Powiem, że jest tu dla nadawców publicznych rekompensata, bo z kolei uważam, że poza tym wszystkie inne reguły... znaczy nie powinno być więcej obostrzeń dla nadawcy publicznego.
Odpowiadam pani Możdżanowskiej, czy media regionalne mogą być mediami samorządowymi. Przy tamtym projekcie ustawy, gdzie także było usamodzielnienie tych ośrodków, największy opór, sprzeciw i dyskusję, ona była bardzo szeroko konsultowana wtedy w terenie, budziło to, że tymi mediami regionalnymi zawładną urzędy marszałkowskie. I ja to do dzisiaj pamiętam. To nie jest chyba... To znaczy nie należy robić projektów, którymi się ludzi uszczęśliwia na siłę. Wtedy to budziło straszny opór i musiały być takie tam bezpieczniki, żeby nie sądzono, że to wejdzie pod władzę urzędu marszałkowskiego.
To nie jest dobry pomysł, myślę, że jest tyle... Jeżeli już ktokolwiek, to środowiska twórcze i naukowe tych regionów, to te społeczności lokalne, organizacje pozarządowe, obywatelskie organizacje. Ja bym tym środowiskom dała wpływ i władzę, a urzędy marszałkowskie, proszę bardzo, one nawet mogą, tak zresztą, jak jest teraz, współfinansować czy wspierać finansowo, ale daleko od wpływu na to, kto tam rządzi i kto konstruuje program. Ja zawsze mówię prawdę i tym razem takie jest moje zdanie. Oddajmy lokalnym społecznościom, nie dawajmy lokalnym władzom. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia