8. kadencja, 20. posiedzenie, 2. dzień (09-06-2016)
35. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o Radzie Mediów Narodowych oraz o zmianie niektórych ustaw (druk nr 592).
Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska:
Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Panie Ministrze! Jest pan ministrem kultury, więc rozumiem, że dość dobrze pan wie, że o godz. 23.55 wszystkie teatry pustoszeją, światła ramp scenicznych gasną, a aktorzy nawet jak się zasiedzą w bufecie, to i tak są już dawno rozcharakteryzowani. A tutaj, w Sejmie, zresztą po raz drugi z kolei w ciągu niespełna pół roku, właściwie w ciągu pół roku, o godzinie blisko północy rozpoczynamy spektakl. Przykro powiedzieć, ale ta debata - naprawdę przykro powiedzieć - jest rzeczywiście jakimś spektaklem. Gdybym się zastanawiała nad gatunkiem, tobym powiedziała, że jest to jakaś tragifarsa, bo przecież - co tutaj wnioskodawcy musieli przyznać - dopiero co wiedzieliśmy, że będzie jakaś ogromna reforma mediów publicznych. Przedstawiono trzy projekty, wszystko miało być. I media narodowe, i ta misja trochę inna, i finansowanie. Szczęście, po prostu pełnia szczęścia. Po czym odbyło się pierwsze czytanie, powołano podkomisję. Podkomisja ciężko 2 dni pracowała, wyznaczony był trzeci dzień posiedzenia i nagle na pół godziny przed tym przyszedł SMS, że posiedzenie odwołane. Ani nikt nie powiedział ˝przepraszam, że trzeba było przyjechać˝, ani nikt nie wytłumaczył dlaczego. W ogóle cisza, diabeł ogonem przykrył. Przepraszam bardzo, Wysoki Sejmie. I okazało się, że oto w zamian dostajemy nową ustawę. A tamto? A tamto gdzieś sobie tam wisi. A dlaczego tak się stało? Bo wreszcie, niezależnie od tego, że wszyscy to mówili od pół roku, wnioskodawcy, w tym pan minister, zrozumieli, że dali tutaj przedtem do Sejmu bubel. To zresztą już się zaczęło na tej podkomisji. Okazało się, że ta trzecia ustawa wprowadzająca to legislacyjnie jest jakiś knot, wobec tego trzeba było z niej zrezygnować, miała być dzielona na dwie. Potem się okazało, że nie wiadomo kto i od kogo ma pobierać tę opłatę audiowizualną, a jak już przyszło do tej Rady Mediów Narodowych i ograniczenia kompetencji krajowej rady, to też było źle. I trzeba było jakoś z tego wyjść, nie wiem z czym, według wnioskodawców pewnie z twarzą, ale poza tym dało się zobowiązanie, że się ten naprawdę kuriozalny w europejskim świecie system, że to minister skarbu mianuje władze mediów publicznych, zakończy 30 czerwca. Trzeba było gwałtownie poszukać jakiegoś innego rozwiązania. I to inne rozwiązanie to jest właśnie ta Rada Mediów Narodowych, choć chcę powiedzieć, że nie mamy mediów narodowych, bo jeszcze zostają w ustawie o radiofonii i telewizji media publiczne. A więc nie wiem, czego to jest rada, ale powiedzmy, że tego.
Mimo że na posiedzeniu podkomisji zgodzono się, że łączenie PAP z telewizją i radiem jest bez sensu, to w tym projekcie czytam, że znów mamy połączyć. Dobrze, niech będzie. I jaką mamy tę radę? Mamy taką radę, w której... Do tej pory nie wiem, jakie jest rozgraniczenie kompetencji między tą radą a radami nadzorczymi, które ta rada notabene powołuje. To tak do końca nie jest powiedziane. Jak rozumiem, nic się nie zmieniło i w dalszym ciągu czynni politycy mogą być członkami tej rady. A więc rozumiem, że to jest piękna ustawa dla koleżanek i kolegów posłów. No i łaskawość, pan prezydent ma powołać przedstawicieli dwóch klubów opozycyjnych. Chcę tylko powiedzieć, że decyzje w Radzie Mediów Narodowych zapadają stosunkiem głosów 3:2. To ja bardzo dziękuję za taką uprzejmość i za taką łaskawość. Ten projekt ustawy z tych powodów jest nie do przyjęcia, ale i nie tylko z tych. Tak się w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej nie pracuje. Po prostu tak się nie pracuje. Musi być czas, muszą być opinie, muszą być zastosowane procedury.
I choćby dlatego, choć również z tych powodów merytorycznych, Klub Parlamentarny (Dzwonek) Platforma Obywatelska, który mam zaszczyt reprezentować, składa wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia